HISTORIA PARAFII WOŁYŃCE

Spis treści

I. POWSTANIE FILII DUSZPASTERSKIEJ
1. Rys historyczny
2. Starania mieszkańców o utworzenie parafii lub tymczasowej kaplicy
3. Kaplica przerobiona ze szkoły, ziemia i budynki parafialne
4. Utworzenie filii duszpasterskiej i zmiany terytorialne
5. Cmentarz grzebalny
II. OKRES WOJNY
1. Działalność ks. Jurczaka
2. Wydarzenia z życia parafian
III.PARAFIA I PARAFIANIE W LATACH 1944 - 2004
1. Budowa nowego kościoła
a) Wieloletnie starania o pozwolenie na budowę
b) Budowa Domu Bożego
c) Pożar kaplicy
d) Konsekracja świątyni - 1988r.
e) Prace wykończeniowe
f) Zaangażowanie wiernych w wyposażenie świątyni
2. Duszpasterze, pracownicy kościelni i Rada Parafialna
a) Księża rektorzy
b) Kapłani i siostry zakonne pochodzący z parafii
c) Służba kościelna
d) Rada Parafialna
IV. ŻYCIE RELIGIJNO - SPOŁECZNE
1. Aktywność gospodarczo - społeczna
2. Uczestnictwo w Sakramentach Św. i nabożeństwach
3. Nauka religii
4. Bractwa i stowarzyszenia religijne
5. Ruch pątniczy, pielgrzymki
6. Ważne uroczystości
7. Krzyże i kapliczki
8. Radio i prasa katolicka
ZAKOŃCZENIE

I. POWSTANIE FILII DUSZPASTERSKIEJ
1. Rys historyczny

Historia parafii Wołyńce przeplata się z dziejami parafii w Skórcu, do której Wołyńce należały.
W 1929 r. w skład parafii Skórzec wchodziły: Skórzec, Broszków (3 km), Cisie - Zagródzie 5, Czerniejew 4, Dąbrówka Ług 1, Dąbrówka Nowa 5, Dąbrówka Stara 5, Dąbrówka Stany 2, Dąbrówka Wyłazy 5, Drupia 5, Gołąbek 4, Grala 4, Lipniaki 6, Nowaki 4, Rakowiec 8, Smoła 7, Wóleczka 7, Wólka Kobyla 3, Wołyńce 6, Żebrak 5, Żelków 5; folwarki: Cisie 5, Drupia 5, Grala 4, Myrcha 7, Wołyńce 6; kolonie: Chabiera 3, Czelustki 7, Niwka I 5, Niwka II 4, Teodorów 4, Żelków 6. Sam Skórzec (staropolska nazwa Skorcz) należał do erygowanej w XIV w. z fundacji rycerskiej parafii Niwiski. Dokumenty z XV w. potwierdzają istnienie w Skórcu kościoła filialnego tejże parafii.

W 1710 r. staraniem ks. Przygockiego erygowano w Skórcu kościół i klasztor dla zgromadzenia OO. Marianów. Księża Marianie byli tu do roku 1864, usunięci przez rząd rosyjski, a parafia oddana duchowieństwu świeckiemu, w 1921 r. powrócili i zarządzają parafią (Metryki są od 1791 r.). Pierwotna świątynia i klasztor wzniesione z drzewa spłonęły w 1789 r. W 1802 r. erygowano parafię w Skórcu wydzielając ją z parafii Niwiski. , gdzie jak tradycja niesie, już w 1300 r. był kościół, lecz nie wiadomo przez kogo fundowany. Obecny murowany, wzniesiony w 1787 r. przez Kazimierza Ossolińskiego, podkomorzego mielnickiego, konsekrowany w 1904 r. przez Franciszka Jaczewskiego, biskupa lubelskiego nosi tyt. Wniebowzięcia NMP. Najdawniejsze księgi metryk są z r. 1647. O randze placówki i działalności Ojców Marianów świadczy fakt, iż w 1864 r. utworzono dekanat skórzecki, do którego włączono macierzystą parafię w Niwiskach oraz XV w. placówki: w Żeliszewie i Wodyniach. Statuty synodu diecezjalnego z 1923 r. potwierdziły istnienie dekanatu do którego należały parafie: Skórzec, Domanice, Kotuń, Mokobody, Niwiski, Seroczyn, Suchożebry, Wodynie i Żeliszew. W 1924 r. w miejsce dekanatu skórzeckiego utworzono dekanat siedlecki przy świątyni Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, zwany później katedralnym. Po likwidacji w 1940 r. dekanatu katedralnego parafia Skórzec znalazła się w dekanacie domanickim obejmującym: Domanice, Kotuń, Oleksin, Rudę Wolińską, Seroczyn, Wodynie, Wołyńce - filię, Żeliszew.

W XVI w. Wołyńce nosiły nazwę Wolinie. Być może ta renesansowa nazwa jest śladem procesów związanych z osadnictwem na prawie niemieckim i okresem tzw. wolnizny, czyli czasem na zagospodarowanie, wolnym od opłat.
Wołyńce stanowiły własność prywatną. W 1476 r. właścicielami 9 - włókowej włości byli: Jan Mikołaj, Piotr, Jadwiga i Dorota, córki zmarłego Leona. W początkach XVI w. majątek należał: w 1503 r. do Mikołaja Zaliwskiego, w 1512 r. do Dzierżsława Zaliwskiego; w 1543 r. jego właścicielem został Mikołaj Dąbrowski. Zapewne z przywołanym wyżej Mikołajem Zaliwskim de Volv nycze wiódł spór graniczny Daniel Gniewosz Siedlecki. Spór toczył się o staw rybny i przynależność brzegów granicznej rzeki Żytniej (od pocz. XIX w. zwanej Muchawką).

W 1783 r. Wołyńce znalazły się w granicach dóbr hetmanowej Ogińskiej. W 1879 r. majątek liczył 207 mórg i jak inne majątki podlegał procesom rozdrobnienia. Przed 1939 r. część tegoż majątku leżąca na Kolonii Wołyńce tzw. Smoła należała do Rućkowskiego. Do jego dworu należało 110 morgów. Na Smole było 7 domów. Wedle zachowanej tradycji nazwa Smoła przypomina stojące tu niegdyś piece, w których otrzymywano ten surowiec. Jeszcze dziś, w ziemi można napotkać kawałki smoły. Część kolonii Wołyńce i część kolonii Żelków należały do Dziewickiego. Rakowiec powstał z parcelacji majątku Wołyńce. Założycielami osady byli przedstawiciele drobnej szlachty: Aleksander Krakowski nabył 2 włóki, Maciej Krakowski - 2 włóki, Michał Skorupka - 4 włóki. Ten ostatni odsprzedał 1,5 włóki Dąbrowskiemu. Resztówka należąca "do dworku" liczyła 3 włóki ziemi. Z dawnych za-budowań Rakowca pozostał dom, liczy 120 - 130 lat, zbudowany z gliny, kryty słomą (zastąpioną ją w 1975 r. eternitem) o trzech pomieszczeniach z dwoma kuchniami wyposażonymi w piece chlebowe.

Warto wspomnieć, że jeszcze przed I wojną światową pradziadek ks. Skwarczyńskiego był właścicielem majątku "Sekuła" miał też młyn drewniany, spalony przez Kozaków w 1914 r. Majątek ten odkupiła rodzina Zbuckich i postawiła nowy młyn. Za swoją część spadku dziadek księdza kupił ziemię w Rakowcu i pobudował dom. Sekuła była miejscowością letniskową, a pradziadek księdza miał wypożyczalnię łódek, a nawet łazienki dla kobiet i kilka domów letniskowych wynajmowanych na lato. Ostatni z tych domów stoi jeszcze w Sekule. W ostatnich latach były wymienione w nim okna, ganek i dach. Obecnie mieszkają tutaj państwo Wrzosek.

Swego czasu przyjeżdżał tu również na wakacje Stefan Żeromski, który wspomina to miejsce w "Przedwiośniu": "...pani Barykowa nie miała zawsze nic pilniejszego do nadmienienia jak stwierdzenie, że na Sekule był "także" bardzo piękny staw, w Rakowcu były nadto łąki - gdzie! Piękniejsze niż jakiekolwiek na świecie, a kiedy księżyc świecił nad Muchawką i odbijał się w stawie około młyna… Następowało nieuniknione ślimaczenie się wpośród długotrwałego wypominania piękności jakichś tam mokrych łąk pod Iganiami, lasku pod Stoczkiem, a nawet szosy ku Mordom, która - żal się Boże! Także była we wspomnieniach pełna nie tylko błota, kurzu i stałych wybojów, lecz i uroku." I jeszcze wzmianka w innym miejscu: "Ach, westchnął z głębi - prawda... Przypominam sobie... Toż to za takim oto stawem, za własną jakąś "sekułą" moja matka przepłakała swoje życie".

W stawie naprzeciw młyna, koło rzeki Muchawki w latach siedemdziesiątych Spółdzielnia Ogrodnicza z Siedlec przetrzymywała beczki z ogórkami.
W 1827 r. w Wołyńcach było 7 domów, w 1974 r. - 74 domy.

2. Starania mieszkańców o utworzenie parafii lub tymczasowej kaplicy

Ludność Wołyniec i przyległych doń miejscowości, należących do parafii Skórzec, coraz bardziej odczuwała brak kościoła na swoim, bliższym terenie.

"Dn. 7 czerwca 1932 r. mieszkańcy Rakowca ofiarowali plac ogólny przy gościńcu Siedlce na rzecz Kościoła rzym. - kat. diecezji siedleckiej do dyspozycji Jej Ordynariusza - Bpa Siedleckiego, czyli Podlaskiego, z prośbą, aby u nich we wsi stanął kościół lub kaplica.

Natomiast 4 grudnia 1932 r. mieszkańcy Wołyniec napisali do ks. Biskupa, że mieszkają w odległości 8 km bocznej drogi od kościoła parafialnego w Skórcu, do Siedlec mają drogę utrudnioną przez koszary wojskowe na Roskoszy tak, że muszą po piaskach i polach obchodzić około 6 do 8 km. Taka odległość znacznie oziębia dusze w stosunku do Boga. Prosili o zezwolenie na utworzenie kościoła i parafii w Wołyńcach, a przynajmniej na razie kaplicy. Na ten cel ofiarowali ha ziemi we wsi wraz z budynkiem, w którym mieściła się szkoła, przeniesiona do murowanego budynku w Żelkowie.

Warto tu wspomnieć, że: w 1917 r. za składkowe pieniądze Rakowca, Wołyniec, Wólki Wołynieckiej, Teodorowa i Lipniaka zakupiono duży dom w Domanicach, przewieziono go do Wołyniec i urządzono w nim szkołę. Początkowo przychodzili tu dorośli żeby się uczyć, a następnie dzieci. Ten to budynek został później przerobiony na kaplicę. Prośbę mieszkańców Wołyniec swym pismem skierowanym do Kurii poparł Administrator parafii Skórzec, ks. Zygmunt Trószyński, który zaznaczył, że ta część parafian bardzo rzadko jest w kościele, usunięta z pod wpływu Kościoła, a narażona na agitację bezbożną. Opróżniony szkolny wioskowy budynek może zrodzić pomysł zajęcia go na instytucje lub stowarzyszenia wrogie Kościołowi i szerzące demoralizację. Ze względu na duchową stronę parafian oraz dla usunięcia pokusy wprowadzenia czegoś niebezpiecznego dla moralności i religii, należałoby otworzyć kaplicę w wyżej wymienionym budynku dojeżdżając ze mszą choć co drugą niedzielę.

Z dn. 16 grudnia 1932 r. Ks. Bp zezwolił na urządzenie tymczasowej kaplicy w Wołyńcach w zaofiarowanym domu po szkole i zaznaczył, że jeżeli do świąt Bożego Narodzenia kaplica będzie przygotowana, udzieli pozwolenia na odprawianie tam Mszy św. w niedziele i święta.
Już 20 grudnia 1932 r. Ks. Proboszcz parafii Skórzec pismem adresowanym do Ks. Dziekana Dek. Katedralnego zawiadamiał, że "sala została odpowiednio urządzona na kaplicę (zrobiono ołtarz przenośny i przygotowano wszelkie konieczne rzeczy do odprawiania Mszy św. i nabożeństw) i prosi o wyjednanie pozwolenia na otwarcie, poświęcenie i prawo odprawiania Mszy św. i nabożeństw, administrowania Sakramentów św".
21 grudnia 1932 r. Kuria Diecezjalna udzieliła pozwolenia na poświęcenie prowizorycznej kaplicy w Wołyńcach, z tym, że Ks. Proboszcz mógł tam odprawiać do dn. 1 stycznia 1934 r. Msze św. oraz inne nabożeństwa i administrować Sakramenty św. bez przechowywania jednak Najśw. Sakramentu.
Pierwszy raz Msza św. w poświęconej, prowizorycznej kaplicy w Wołyńcach została odprawiona w dniu 25 grudnia 1932r. Obecnych było przeszło 500 osób, a do Stołu Pańskiego przystąpiło koło setki.

6 stycznia 1933 r. odbyło się zebranie komitetu budowy kaplicy w domu p. Myrchy w Wołyńcach. Zebranych było około 120 osób ze wsi Wołyńce, Stara Smoła, Wóleczka, Rakowiec, Teodorów, Parcele Wołynieckie, część parceli Żelkowskich z pod Rakowca i Wołyniec.
Na zebraniu był obecny Ks. Administrator par. Skórzec, który zebranie otworzył i przemówił o potrzebie usytuowania w Wołyńcach kaplicy parafialnej ze względu na odległość wsi wymienionych od kościoła parafialnego w Skórcu, czego dowodem był liczny bardzo udział w nabożeństwach osób z Wołyniec i wsi przyległych.

Powołano Komitet Budowy Kaplicy w Wołyńcach w składzie: Ks. Administrator par. Skórzec jako przewodniczący z urzędu, Edward Chmielak - jako zastępca przewodniczącego, Paweł Pawlik - jako skarbnik, Jan Zieliński - sekretarz oraz członkowie: Jan Sachanowicz, Antoni Filipek, Józef Guzek i Antoni Więsak. Ten komitet Władza Diecezjalna zatwierdziła 25 stycznia 1933 r.
26 lutego 1938 r. Ks. Dziekan skierował do Kurii Biskupiej pismo następującej treści: "Przedstawiciele poszczególnych wiosek: wieś Wołyńce z parcelami, Kol. Żelków, Wólka Wołyniecka, Rakowiec, Lipniak zobowiązali się do: 1) nabycia terenu pod cmentarz grzebalny 2) wynajęcia mieszkania dla kapłana; oddzielny domek jest przewi-dziany 3) utrzymania kapłana przez składanie opłat na posługi religijne wg taksy diecezjalnej, jak również do świadczeń w naturze.

Ks. Proboszcz par. Skórzec nie tylko, że się zgodził na utworzenie parafii w Wołyńcach przez oddzielenie wyżej wymienionych miejscowości od parafii Skórzec, lecz całą duszą poparł utworzenie tej nowej placówki duszpasterskiej, a to ze względu na większe dobro duchowe tej parafii".

3. Kaplica przerobiona ze szkoły, ziemia i budynki parafialne.

Mieszkańcy wsi Wołyńce przystąpili do remontu domu, co władze administracyjne nazwały "przebudową kaplicy" bez przedstawienia planów przebudowy.
Zmieniono podłogę, wstawiono dwa nowe okna, usunięto piec - komin, poprawiono dach; w listopadzie 1933 r. zamiast komina z cegły wzniesiono na jego miejsce coś w rodzaju wieżyczki, pod daszkiem zaś umieszczono mały dzwon. Wewnątrz domu zamiast zwykłego pułapu zrobiono drewniane sklepienie.

Z księgi inwentarzowej sporządzonej 19 maja 1939 r. dowiadujemy się, że ka-plica była drewniana, z drewna sosnowego na podmurówce z pustaków betonowych, kształt podłużny. Składała się: z przedsionka, zakrystii, prezbiterium, nawy i chóru. W kaplicy we wszystkich częściach był pułap drewniany formy beczkowatej.

Dach kaplicy i wszystkie jego części kryte blachą żelazno - cynkową, ale bez rynien.
Były 2 wieżyczki - jedna większa nad chórem, druga z sygnaturką nad prezbiterium. Obydwie wieże zakończone dachem i krzyżem. Na wieży znajdował się krzyż duży, żelazny, nad sygnaturką - krzyż drewniany. Oto wymiary kaplicy:
- przedsionek: 1,70m - 1,10m;
- zakrystia: 3,20m - 5m;
- prezbiterium: 3,50m - 6,60m;
- nawa kaplicy: 12m - 6,65m;
- przedsionek (przed chórem): 3,05m - 5m;
- wysokość od posadzki do sufitu: 4,95m;
- wysokość zewnątrz od poziomu posadzki do szczytu kaplicy: 10,80m.

Cmentarz kościelny - pomników na nim nie było, wokoło rosły drzewa z utrzymaną ścieżką dla odbywania procesji. Ogrodzenie drewniane z drzewa sosnowego, na słupkach dębowych. Brama drewniana. Innych wejść nie było.

Do 1942 r. inwentarz kościelny bardzo się powiększył. M.in. przybył nowy Wielki Ołtarz z drzewa sosnowego, ambona, fisharmonia, posadzka cementowa na całym kościele, plebania i budynki ekonomiczne zostały również nowe postawione kosztem parafian. Całość ogrodzono płotem sztachetowym. Brak domu parafialnego, w którym by zamieszkał organista i kościelny.

Natomiast w 1945 r. cmentarz kościelny miał ogrodzenie z pustaków cementowych. Brama była jedna żelazna duża i obok mniejsza furtka, również żelazna.

W wielkim ołtarzu znajdował się ruchomy obraz św. Józefa zakrywający i odsłaniający figurę Matki Bożej Niepokalanej znajdującej się we wnęce. Od wielkiego ołtarza ku głównym drzwiom był po lewej stronie ołtarzyk drewniany z drewna sosnowego, tabernakulum, żelazny krzyż i 2 figury: św. Antoniego i św. Franciszka.

Przy jednym ze słupów podtrzymujących dach kaplicy była kazalnica drewniana pomalowana na biało. Konfesjonał drewniany z desek. Kratki stanowiły balustradę drewnianą z drewna sosnowego. Chór kościelny oparto na podstawie drewnianej na słupach, balustrada drewniana. Na chórze była filharmonia 3 głosowa.

W odległości 25 m od kaplicy znajdowała się plebania, o wymiarach: 11 m dł., 7 m szer., 2,80 m wys. do dachu i dach wysokości 2 m. Zbudowana z drewna sosnowego, nakryta blachą cynkowaną. Od strony frontowej plebani był ganek kryty blachą, oszklony szkłem zwykłym. Od strony północnej weranda kryta blachą. Na wschód od plebani ciągnęło się podwórze gospodarcze, przy którym od północy znajdowała się obora 15 m długa, 5 m szeroka, na 1 m podmurówka z pustaków betonowych, nakryta słomianym dachem. Od strony wschodniej stała stodoła drewniana 15 m długa, 7 m szeroka, nakryta słomą. Stan budynków gospodarczych dobry. Do parafii należał 1 ha ziemi uprawnej dobrej, rejentalnie na Kościół zapisanej. Było jeszcze około 1 ha ziemi uprawnej, niezahipotekowanej, piaszczystej.

Nadto parafia posiadała akt zapisu 4 ha, 19 arów ziemi uprawnej, dobrej, wraz z domkiem i stodółką, które miały stać się własnością parafii dopiero po śmierci żyjącej właścicielki Franciszki Chrupek z Wołyniec. Na tym gruncie postawiono organistówkę.

Warto dodać, że ofiarodawczyni swego majątku na Kościół w Wołyńcach, Franciszka Chrupkowa z Pawlików, pierwszego ślubu Stępnikowa, drugiego ślubu Sikorska, trzeciego ślubu Chrupkowa żyła 113 lat, zmarła w Skórcu 16 kwietnia 1964 r. Pochowana jest na cmentarzu w Wołyńcach.

Jeżeli chodzi o ziemię, to trzeba wspomnieć o darowiźnie tzw. "Osady Kowal-skiej", którą mieszkańcy Wołyniec przekazali na Kościół. Oto treść tegoż dokumentu:
"3 października 1935 r. Wydział Powiatowy zatwierdził uchwałę wsi Wołyńce w przedmiocie uczynienia darowizny tzw. "Osady Kowalskiej" o przestrzeni 1-go morga 164 prętów (czyli 8658 m2) wraz z budynkiem drewnianym na rzecz Kościoła rzymsko - katolickiego diecezji Siedleckiej czyli Podlaskiej na ręce Ks. Bpa Ordynariusza Henryka Przeździeckiego lub osób przez niego upoważnionych. Akt notarialny w tej sprawie został spisany 14 stycznia 1936 r." Ziemię parafialną przez pewien okres czasu uprawiali parafianie wspólnie, przez kilka lat Wiktor Kwiatek, a także Leokadia Grafowska, a od 1987 r. - Józef Żukowski. W 2004 r. ogółem areał gruntów wynosi 5,23 ha.

"W 1952 r. częściowo wykończono organistówkę, zasadzono 35 drzewek owocowych przy plebani i postawiono płot i siatkę".
Widać więc, że szkoła zamieniona na kaplicę coraz bardziej przybierała wygląd sakralny, jak też przybywało budynków parafialnych, parafialnych to coraz bardziej potwierdzało potrzebę utworzenia tu chociaż samodzielnej filii duszpasterskiej.

4. Utworzenie filii duszpasterskiej i zmiany terytorialne.

Wraz z pragnieniem posiadania własnej placówki parafialnej myślano też jaki nadać jej tytuł, którego świętego wybrać, by się opiekował, wstawiał do Boga i był wzorem dla parafian.
Wzmiankę o tym można znaleźć w piśmie Ks. Proboszcza par. Skórzec do Kurii w dniu 28 kwietnia 1935 r. gdy kreślił słowa: "w przyszłości projektujemy nadać tytuł Opieki św. Józefa, obecnie zaś pragniemy okolicznych katolików uświadomić pod tym względem i przyzwyczaić do czczenia św. Józefa w ich kaplicy". Starania o utworzenie samodzielnej placówki duszpasterskiej zostały nagrodzone, pragnienia spełnione, gdyż 7 maja 1938 r. J. E. Ks. Bp Podl. wydał Dekret (nr 1784) mocą którego została erygowana z dniem 1 czerwca 1938 r. przy kaplicy pod wezwaniem św. Józefa, filia cum cura animarum w Wołyńcach. O otwarciu samodzielnej filii duszpasterskiej w Wołyńcach zostały wysłane także zawiadomienia: do Ministerstwa W. R i O. P w Warszawie, do Min. Spraw Wewn. w Warszawie, do Województwa Lubelskiego i do Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie, że Rektor filii będzie prowadził akta stanu cywilnego. 6 lipca 1938 r. Ks. Bp w piśmie do Prałata Dziekan dek. katedralnego udzielił zezwolenia dla: parceli Wołyńce, kol. Żelków, wieś Wólka Wołyniecka, Rakowiec i Lipniak zanim nie zostaną przyłączone do filii par. cum cura animarum w Wołyńcach, aby już mogli swe potrzeby duchowe zaspakajać w Wołyńcach (z wyjątkiem Sakr. Małż. - zapowiedzi w Skórcu, Skórce za zezwoleniem na piśmie od prob. Skórzec mogą wziąć ślub w Wołyńcach i akt ślubu też w Wołyńcach sporządzić). Dekretem z dn. 7 listopada 1938 r. na takiej samej zasadzie mogli się zwracać z potrzebami religijnymi do Wołyniec lub do Skórca mieszkańcy wsi i Kol. Teodorów, a na podstawie dekretu nr 2622 z dn. 6 września 1941 r. mieszkańcy Sekuły, mogli się zwracać z potrzebami religijnymi do Wołyniec, lub do parafii św. Stanisława w Siedlcach, do której wcześniej należeli. Niektórym mieszkańcom jednak wygodniej było dostać się do Siedlec i prosili o odłączenie od filii paraf. w Wołyńcach, a o przyłączenie ich do parafii katedralnej. To stało się z mieszkańcami ul. Domanickiej na podst. Dekretu nr 2650 z dn. 2 grudnia 1972 r. Natomiast około 25 rodzin zamieszkałych w trójkącie: rzeka Muchawka - Państwowy Ośrodek Maszynowy - Rakowiec, od 16 stycznia 1983 r. zostało wydzielonych z filii duszp. w Wołyńcach i przyłączonych (ze względu na dogodniejszą komunikację) do parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Siedlcach, dzielnica Roskosz. Odnośnie grzebania zmarłych ww. mieszkańcom pozostała swoboda w wyborze cmentarza w Wo-łyńcach, czy w Siedlcach. Dla utworzonej filii bardzo ważny był dekret nr 3997 z dn. 6 listopada 1939 r. mówiący, że: "ołtarz wielki w kościele parafialnym Opieki św. Józefa w Wołyńcach wyznaczamy jako uprzywilejowany codziennie na wieczne czasy, tak iż każda Msza św. odprawiana przed tym ołtarzem za dusze zmarłych będzie połączona z uzyskaniem odpustu zupełnego dla tychże dusz".

5. Cmentarz grzebalny.

Termin "Cmentarz łac. coemeterium w znaczeniu szerszym oznacza jakiekolwiek miejsce prawnie przeznaczone na chowanie zwłok zmarłych, w znaczeniu ścisłym, kościelnym jest miejscem świętym przeznaczonym przez poświęcenie według przepisów liturgicznych na chowanie zwłok zmarłych wiernych (fidelium defunctorum).

Kościołowi katolickiemu przysługuje prawo posiadania własnych cmentarzy.

Z reguły każda parafia powinna mieć własny cmentarz; ordynariusz miejscowy może jednak założyć jeden wspólny cmentarz dla kilku parafii.

Uprawnienia władzy świeckiej. 2. Art. XVII Konkordatu polskiego z r. 1925 przyznało Kościołowi oraz wszystkim osobom prawnym kościelnym prawo zakładania cmentarzy pod warunkiem, aby tak prawo zakładania, jak również prawo posiadania i zarządzania cmentarzy było wykonywane nie tylko wg prawa kanonicznego lecz także zgodnie z powszechnym prawem państwowym.

Teren cmentarza winien być zewsząd odpowiednio ogrodzony i należycie strzec żony.

Cmentarz przed oddaniem go na chowanie zmarłych powinien być poświęcony (por. kan. 1205 §1 może być poświęcenie zwykłe, czyli mniej uroczyste polegające na poświęceniu jednego krzyża umieszczonego w środku cmentarza, dokonać go może bądź ordynariusz miejscowy, bądź wyższy przełożony zakonu kleryckiego, jeżeli cmentarz należy do zakonu, bądź kapłan przez nich delegowany".

Już w lutym 1938 r. mieszkańcy Wołyniec pisali do Kurii, że mają teren pod cmentarz grzebalny. Teren ten został zatwierdzony przez Starostwo Powiatowe w Siedlcach pismem z dn. 14.11.1938 r. L. dz. /15/15. Ówczesny rektor ks. Jurczak 29.08.39 r. wystosował prośbę o zgodę na poświęcenie cmentarza grzebalnego, natomiast w pi-śmie z 3.11.39 r. czytamy, że "cmentarz grzebalny został poświęcony". Początkowo cmentarz w Wołyńcach był "okopany rowem, obsadzony akacjami i podzielony na kwatery". 25.04.44 r. ks. Białowolski prosił Kurię o zezwolenie na budowę parkanu przy cmentarzu kościelnym i grzebalnym. W Protokole Wizyty Dziekańskiej nr 122 z 16.01.56 r. napisano, że: "Ks. Proboszcz (ks. Pieńkowski) z dobrowolnych ofiar parafian ogrodził część cmentarza grzebalnego (120 m) cegłą wapienną".

Natomiast obecne ogrodzenie - z frontu płot metalowy, po bokach i z tyłu - betonowe zostało zrobione za czasów ks. Piotra Kardasa. Staraniem tego kapłana został wykonany również grobowiec księży znajdujących się na środku cmentarza, a także wyrównano plac, wykonano podjazd asfaltowy przed cmentarzem oraz zakupiono kontener na śmieci.

Należy podkreślić również i to, że ks. Kardas zakupił ziemię na powiększenie cmentarza, a 11.05.97 r. zostały uregulowane sprawy formalne z tym związane. Ofiarodawcami działki na cmentarz byli m.in. p. Krzysztof i Jolanta Gorzkowscy. Na cmentarzu grzebalnym odbywają się różne okolicznościowe nabożeństwa.

II. OKRES WOJNY
1. Działalność Ks. Jurczaka

W okresie wojny miały miejsce wydarzenia, których nie sposób pominąć pisząc o dziejach parafii. Przede wszystkim należy wspomnieć, ówczesnym rektorze filii duszpasterskiej w Wołyńcach, który został aresztowany przez Niemców, odbity z więzienia i już po wojnie skazany. Zapewne ma to związek z wcześniejszą działalnością w Narodowych Siłach Zbrojnych.

Warto nadmienić, że już 5.06.1933 r. ks. Jurczak zwrócił się do Biskupa Henryka Przeździeckiego z prośbą o pozwolenie na pracę w charakterze kapelana Wojska Polskiego. Ponawiał swą prośbę 17.01.34 r., a także 22.05.35 r. Za każdym razem jednak otrzymywał odpowiedź odmowną.

"Dn. 1.11.39 r. za namową Jana Ostrowskiego wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski - Związku Walki Zbrojnej i został kapelanem tej organizacji. W 43 r. ks. Jurczaka odwiedził w Wołyńcach Szczepan Piszczek "Hubert" - szef Wydziału Organizacyjnego XII Okręgu NSZ i zaproponował mu objęcie funkcji kapelana XII Okręgu NSZ. Ks. Jurczak wyraził zgodę, a jego kapelanię przejął również płk Stanisław Miodoński "Sokół" - dowódca XII okręgu głównego. Bezpośrednio po tych wydarzeniach ks. Jurczak kontaktował się z Kurią Polową w Warszawie. Prowadził rozmowy z jej przedstawicielem ks. Prałatem Tadeuszem Jachimowskim, który polecił mu objęcie funkcji kapelana nad wszystkimi oddziałami operacyjnymi na terenie powiatów: siedleckiego, węgrowskiego, sokołowskiego, łukowskiego i części powiatu włodawskiego. W drugiej połowie 1943 r. ks. Poradowski z diecezji włocławskiej zwrócił się z prośbą do ks. Jurczaka o mianowanie kapelanów powiatowych NSZ na powiaty wchodzące w skład Okręgu XII. Ks. Jurczak udał się natychmiast do Kurii Diecezjalnej w Siedlcach i przedstawił tę sprawę ks. Andrzejowi Szklarskiemu, oddelegowanemu przez bpa Sokołowskiego do spraw konspiracji, który żywo interesował się sprawami NSZ. Po pewnym czasie ks. Szklarski po konsultacji z Biskupem Czesławem Sokołowskim przedstawił listę, na której znajdowało się 6 nazwisk księży. Lista ta została następnie przekazana osobiście ks. Poradowskiemu.

Jako kapelan XII Okręgu NSZ ks. Jurczak czynnie uczestniczył w pracach Komendy Okręgu. Utrzymywał ścisłe kontakty z wieloma jej członkami. Kapelani wojskowi ściśle współpracowali również ze sobą. Ks. Jurczak kierował do nich różnego rodzaju pisma i instrukcje dotyczące szczegółów ich pracy wśród żołnierzy".

Oto przykład takiej instrukcji:
14.11.1943 r. Instrukcja Kapelana (Dziekana) Okręgu XII NSZ dla Kapelanów.
M.p.dn.14.11.43 r. wg rozdzielnika
INSTRUKCJA
dla XX Kapelanów

1. Kapelani powiatów, którzy jeszcze nie otrzymali nominacji, zwrócą się niezwłocznie po takowe do Ks. Dziekana Okręgu.
2. Zameldują się w Komendzie Powiatu i będą z nią utrzymywać stały kontakt.
3. Przygotują tak zwaną "Kaplicę", a mianowicie:
2 ornaty: biały i czarny, mszał, kielich, ewangeliczkę, rytuał, pertatyl (możliwie mały), albę, humerał, pasek, 2 korporały, 2 palki, burkę dla chorych, vademecum, stułę białofioletową, 2 lichtarze małe, kilka świec, wino mszalne, hostie, komunikanty, olej infirmorum w naczynku, watę, słowem to wszystko, co jest potrzebne do czynno-ści liturgicznych związanych z duszpasterstwem.
4. Wszystkie rzeczy wymienione w punkcie 3 zabiorą ze swego kościoła, zostawiając pokwitowanie, w razie jakichkolwiek trudności zwrócą się do niżej podpisanego, a otrzymają dalsze informacje.
5. W czasie mobilizacji, opuszczą zajmowane stanowiska i udadzą się do swego Od-działu. Parafia (dot. Proboszczów) powierza najbliższemu księdzu (o ile nie ma wikariusza), który o opuszczeniu zajmowanego stanowiska przez dotychczasowego księdza zawiadomi Kurię Diecezjalną.
Dziekan Okręgu
(-) Ks. Kanty

Ks. Jurczak często bywał w rezerwacie leśnym "Jata", gdzie w miejscowej kaplicy polowej udzielał Sakramentów świętych przebywającym tam żołnierzom. Uczestniczył też w ważnych uroczystościach typu: poświęcenie sztandaru, otwarcie, czy za-mknięcie kursu podchorążych.

Jatę, koło Łukowa tworzy jodłowy kompleks leśny, leżący wśród bagien i rozlewisk rzeki Krzny na tzw. wyspie, na której w 1863-4 była kryjówka ks. Brzóski, w połowie 1943 r. zbudowano tam bazę NSZ, w której prowadzono intensywne szkolenia wojskowe w zakresie Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty i Szkoły Podoficerskiej (w sumie odbyły się trzy turnusy).

W Jacie stawiano długie niskie baraki z drągów kryte papą. Wewnątrz również z drążków z przejściem w środku przez całą długość, dwa rzędy legowisk do spania wyścielono słomą i nakryto kocami. Wejście do baraków przed chłodem również zasłaniano kocami. Oto jak ks. Jurczaka wspominają jego towarzysze broni:

"W dniu 5 marca została odprawiona w obozie przez ks. Kapelana mjra "Brzozę" (ks. Jurczaka) polowa msza św., podczas której kilku z nas przystąpiło do Komunii św".

Dn. 7 marca 1944 r. w mieszkaniu Rosałłów przy ul. 1 Maja w Siedlcach odbywała się narada Zarządu w sprawie mającego rozpocząć się następnego dnia II kursu szkoleniowego podchorążych i podoficerów w obozie partyzanckim "Dym" w Jacie. Podczas narady, ok. godz. 13.00, dom został otoczony przez Niemców, którzy wdarli się do lokalu i aresztowali wszystkich tam obecnych:

1. ppłk. "Sokoła" - Stanisława Mioduńskiego,
2. ks. Kapelana mjr "Brzozę" - Stanisława Jurczaka,
3. kpt. "Huberta"- Bolesława (Nowaka) Piszczyka,
4. kpt. "Jana" - ("Zawiszę") - Leona Klesnera,
5. kpt. "Lisa" - ("Poleszuka") - Wiktora Chylickiego,
6. por. "Drzazgę" - Jerzego Wojtkowskiego,
7. ppor. "Wali" - Mieczysława Rosałła,
8. żonę "Walego" - Walentynę Rosałła,
9. żonę podchor.. "Białego" ("Bończy") - Kamilę Skwierczyńską.
Zdrajcą okazał się, co później zostało ustalone szwagier Walentyny Rosałła - Cesarz (Cezar). O mającym się odbyć zebraniu i naradzie Komendy dowiedział się przy wódce u wspólnych teściów, od podpitego por. Mieczysława Rosałły - "Walego".

Po aresztowaniu kierownictwa, pozostali na wolności działacze, natychmiast wszczęli akcję zapobiegawczą postanowiono siłą odbić więźniów. Na naradę przybyli: "Sęk", "Sokal", "Krogulec", "Marian" oraz "Kaemi" - E. Chodecki, były inspektor więziennictwa, który z racji swego stanowiska znał więzienie siedleckie. Miał on wejść w porozumienie ze znanym mu klucznikiem Chmielewskim ps. "Miły".

Aby zmylić wszelkie domysły i zamiary, "Sęk" oficjalnie ogłosił żołnierzom swego oddziału niemożliwość i rezygnację z odbicia więźniów. (...) Dobrał sobie, redukując swój oddział do minimum ośmiu najodważniejszych.
Byli to:
1. "Sęk" - Stefan Kosbudzki,
2. "Koń Alek" - Stanisław Kotowski,
3. "Sęp - Syn Gadali" - Czesław Trojanowski,
4. "Farys" - Jan Tajchert,
5. "Mścigrom" - Zdzisław Szulczewski,
6. "Krwawy Natan" - Stanisław Komorowski,
7. Czesław Trochimiak,
8. "Silny" - Czesław Moskwian.
W niedzielę 12 marca (...) przed godz. 18.00 "Sęk" włożył na siebie niemiecki płaszcz wojskowy, pas, kaburę i furażerkę bez znaczka. Właściwie nie wiadomo do kogo był podobny w tym przebraniu, bo wszystko na nim było nie w komplecie. Akcja odbicia więźniów przebiegła dość sprawnie.
"Niektórzy nie mogli uwierzyć w uwolnienie i byli wprost oszołomieni. I tak ks. Kapelan mjr Jurczak - "Brzoza", wyprowadzony na plac, cofnął się, gdy spostrzegł tam przebranego za żandarma "Sęka" krzycząc do "Konia": - Tam Niemcy! "Koń" zdenerwowany popchnął go silnie, że o mało się nie przewrócił, odkrzykując: - Gdzie Niemcy?! To "Sęk"! Tam nie ma Niemców!

Niestety, kobiet zamkniętych w innym pawilonie, z powodu braku czasu, nie udało się już uwolnić".
Ks. Stanisław Jurczak od chwili odbicia do połowy czerwca 1944 r. przebywał w "Jacie", a następnie udał się do ks. Borowskiego do parafii Wierzbno, u którego przebywa około 6 tygodni. W końcu czerwca 1944 r. wspólnie z ks. Borkowskim jeździł do Warszawy na odprawy organizowane przez czynniki polityczne. 22 III 1945 r. w związku ze stabilizacją sytuacji duchowieństwa na Ziemiach Odzyskanych, ks. Jurczak zwrócił się z prośbą do Biskupa Siedleckiego o wydanie mu pozwolenia na pracę w duszpasterstwie na terenach Zachodniej Polski. Początkowo pracował na terenie parafii św. Józefa w Olsztynie, a następnie w parafii Ostróda k/Olsztyna. 19 V 1951 r. prosił Kurię siedlecką o beneficjum w diecezji warmińskiej. Otrzymał je 31 V 1951 r.

W maju 1952 r. aresztowano go pod zarzutem, iż w maju 1944 r. na terenie rezerwatu "Jata", idąc na rękę władzy niemieckiej brał udział w dokonywaniu zabójstw osób wojskowych w ten sposób, że jako kapelan XII Okręgu NSZ wziął udział w naradzie, na której poparł stanowisko dowódcy Okręgu Stanisława Miodońskiego, który wydał rozkaz likwidacji wziętych uprzednio do niewoli ośmiu partyzantów radzieckich.

W dniach 26-28 lutego 1953 r. przed Sądem Wojewódzkim dla woj. Warszawskiego odbyła się rozprawa, w wyniku której ks. Jurczak został skazany na podst. Dekretu z 31 VII 1944 r. na karę 7 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 3 lata. Wyrok nie był prawomocny.

1 VII 1952 r. został przeniesiony z Więzienia nr III w Warszawie przy ul. Ratuszowej do więzienia w Iławie, a 10 III 1954 r. do Wronek. 15 V 1952 r. został formalnie zwolniony z pracy w parafii w Ostródzie. Z uwagi na bardzo zły stan zdrowia otrzymał na pół roku przepustkę.

Ks. Jurczaka zrehabilitowano wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Warszawie z dnia 28 I 1957 r., w którym uznano go uniewinnionym od stawianych mu wcześniej zarzutów.

Po uniewinnieniu pracował najpierw w parafii Susz, a następnie w Rakowcu k/Kwidzyna.
W liście z dn. 19 III 1957 r. do Kurii w Siedlcach ks. Jurczak wyjaśnił za co był skazany i "złożył Prześwietnej Kurii serdeczne podziękowanie za opiekę w czasie pobytu w więzieniu".
Z telegramu do Kurii dowiadujemy się, że: zmarł ŚP. Ks. Prałat St. Jurczak. Pogrzeb w Rakowcu pow. Kwidzyn 29.04.63 r.

O księdzu Stanisławie Jurczaku, pseudonim "Kanty" i "Brzoza" śpiewano także w "Dywersji", która była ulubioną piosenką partyzancką, często śpiewaną przez żołnie-rzy Akcji Specjalnej NSZ z oddziału "Dym". "Dywersja" stała się wkrótce hymnem marszowym żołnierzy AS NSZ, a śpiewana była na melodię: "Wojenko, wojenko". Znajdują się tam słowa:

"Ksiądz kapelan "Brzoza" modli się za nami, ażebyśmy wszyscy, ażebyśmy wszyscy wojnę przetrzymali".

2. Wydarzenia z życia parafian

Za przykładem swego duszpasterza wielu młodych ludzi z parafii Wołyńce wstąpiło do Podziemia. Niektórzy z nich służyli do Mszy św. jako ministranci u boku ks. Jurczaka. Wiele rzeczy słyszeli od tego kapłana, on był dla nich autorytetem, jemu ufali.

Za księdzem Jurczakiem poszli: Komorowski Stanisław z Wólki Wołynieckiej, Heronim Wodniak, Tadeusz Ruczaj, Zdzisław Ruczaj, Franciszek Kwiatek, Mieczysław Wicher i inni. Należeli oni wszyscy do Armii Krajowej, byli w Jacie. Wolski Antoni utrzymywał z nimi kontakty.

Ta działalność partyzancka najwięcej kosztowała Franciszka Kwiatka. Pracował on na kolei. Był w Pogotowiu Ratowniczym tzw. "Bauzug". Już wtedy miał związek z Jatą, z której często po kryjomu przychodził do domu. Pewnego razu, gdy z Jaty przenosił gdzieś tajne dokumenty, które miał zawsze w klapie marynarki, został zatrzymany przez Niemców w okolicy Kolonii Śmiary. Ci go skuli w kajdanki, bili, rewidowali, rozebrali i znaleźli te dokumenty. Franciszek jednak nikogo nie wydał. Niemcy zawieźli go na Nowe Siedlce, do swojej komendy.

Następnego dnia rano 9 samochodów niemieckich otoczyło rodzinny dom Franciszka Kwiatka. Aresztowali jego rodziców i brata Wiktora. Zrewidowali cały dom, nawet podłogę zrywali. Przeszukali gospodarstwo, niczego jednak nie znaleźli. Prowadzili rodziców i brata przed kościół, a następnie zawieźli na Nowe Siedlce. Tam trzymali ich, cały dzień i noc, a rano było przesłuchanie. Zatrzymanych wypytywali szczegółowo o Franciszka. Przy przesłuchaniu bardzo bili. Niczego się jednak nie dowiedzieli, bo każdy z nas mówił, że z półtora miesiąca temu wyszedł do pracy "do Niemca" i nie wrócił. Rodziców i brata Wiktora zwolniono do domu, a Franciszka przewieźli do więzienia na Pawiaku, a następnie wywieziono do Niemiec. Tam pracował przy naprawie lotnisk. Cierpiał biedę i głód tak straszny, że jadał nawet trawę. Przebywał w Niemczech do wyzwolenia. Po odbiciu przez Amerykanów powrócił do domu, ale był już bardzo osłabiony, schorowany i wycieńczony. Zmarł 27.10.1948 r. w wieku 25 lat. Jest pochowany na cmentarzu w Wołyńcach.

Mieczysław Wicher, partyzant Armii Krajowej zginął 19.08.1944 r., bo "wszedł na minę". Przeżył 18 lat. Jest pochowany również na cmentarzu wołynieckim.
W okresie wojny na terenie parafii Wołyńce dokonano kilku mordów. Bestialskiego morderstwa na gajowym Żaku i jego rodzinie z gajówki Lipniak dokonano w nocy z 11 na 12 maja 1944 r. "Gajowy Żak pełnił w NSZ-cie funkcję łącznika. W dniu 11 maja około godz. 21 został wraz z żoną i pięciorgiem dzieci zamordowany przez grupę Rosjan. Antoni Kubiak "Karpa", kolega zamordowanego, który wraz z dwoma innymi kolegami udawał się do rodziny Żaków przesłał przez gońca meldunek do obozu. Ppłk "Sokół" nakazał "Sępowi" zlikwidować bandę. Po godzinnej walce 4 Rosjan zostało zabitych, a 8 rozbrojono i odprowadzono do obozu. W obozie w trybie błyskawicznym odbył się sąd polowy pod przewodnictwem "Sokoła", oskarżonym ponad wszelkie wątpliwości udowodniono winę. Skazanych na karę śmierci wyprowadzono poza obóz i rozstrzelano".

"Żak ściśle współpracował z NSZ-tem, z pułkownikiem "Sokołem" z NSZ-tu. W dowód współpracy dostał od "Sokoła" pistolet z zaznaczonymi jakimiś inicjałami, literami. Rosjanie byli już nastawieni na Żaka i gdy przyszli wybić całą rodzinę, to wzięli ten pistolet i ze sobą nosili. Jak ich ujęto w Mroczkach, to znaleziono przy nich ów pistolet". Był to jeden z dowodów zdradzający morderców.

Z przekazu miejscowych ludzi wynikało, że żona Żaka podczas mordu była w ciąży. Morderca strzelił jej w głowę, a gdy dziecko się rzucało, strzelił także w brzuch.

Na podstawie Księgi Zmarłych można ustalić wiek zamordowanych: Wacław Żak - lat 34, Leokadia Żak - lat 30, Jerzy Żak - lat 8, Danuta Halina Żak - lat 6, Jadwiga Żak - 2 lata i Henryk Tatasiewicz - lat 14. A takie wspomnienia przekazała mieszkanka Teodorowa, która w czasie wojny pracowała w lesie:

"Wiele osób pracowało za Niemca w różnych miejscach, m.in. w lesie. Wśród nich byli: Sabina Mędza, Kazimierz Mędza, Stanisława Marchel, Wanda Marchel i Wacław Walczak z Teodorowa, Stanisława Kokoszka, Stanisław Sienkiewicz z Wołyniec i wielu innych. Mieliśmy tzw. "kenkarty" dla stałych pracowników leśnych. Otrzymaliśmy je za pośrednictwem gajowego Wacława Żaka. Latem zajmowaliśmy się pielęgnacją szkółek, a zimą korowaliśmy kopalniaki, ściągaliśmy gałęzie na kupki. Jesienią zbieraliśmy szyszki sosnowe i świerkowe oraz żołędzie, które kopczykowaliśmy, a na wiosnę wybieraliśmy je z kopców i sadziliśmy (pod motykę).
Leśniczym był wtedy Hausner, a podleśniczym Wasilew.
Po śmierci rodziny Żaków przyjechał do nas leśniczy i powiedział, żebyśmy przybrali trumny. Zrobiliśmy więc bukiety z gałązek modrzewia i z kwiatów leśnych. Tym przystroiliśmy 6 trumien w domu Żaków. Później przyjechał samochód z nadleśnictwa i przewiózł je do kościoła".

Grób rodzinny Żaków znajduje się na cmentarzu parafialnym w Wołyńcach.

Podczas wojny zostały zabite jeszcze inne osoby w parafii Wołyńce. I tak np.: Zygmunt Sachanowicz z Lipniaka, kawaler lat 22 i Antoni Pieńkowski z Lipniak, żonaty, lat 32. Obaj zmarli 17 lipca 1943 r. o godz. 20.

Jan Roguski z Rakowca, żonaty, lat 28, Kazimiera Roguska z Rakowca (z d. Paszyńska), mężatka, lat 24, Anna Paszyńska z Rakowca, wdowa lat 60. Zmarli oni wszyscy 10 maja 1944 r. o godz. 3 po północy. Pochowani są ci wszyscy na cmentarzu w Wołyńcach.

Rodzina Kotuń - rozstrzelani w czasie wojny - 5 osób. Pochowani na cmentarzu w Skórcu.

Nie można pominąć w dziejach parafii Wołyńce tych, którzy w obronie Ojczyzny w czasie wojny przebywali na froncie jako żołnierze.

Trzeba tu wspomnieć Jana Nestorowicza z Kolonii Wołyńce, który "jako żołnierz dostał się z frontu do niewoli do Rosji (w 1939 r.). Tam w mróz 60OC musieli tłuc kamienie na drogę. Kto wyrobił normę, ten dostawał kawałek chleba i czarną kawę, a kto nie wyrobił normy, to i tego nie dostał. Tam odmroził sobie palec u nogi. Z Rosji udało mu się przedostać do Anglii, gdzie było już lżej. Był też w Egipcie. Walczył na Monte Cassino, gdzie stracił jedną nogę i doznał kontuzji wzroku. W sumie 9 lat był poza domem. Po powrocie do Polski miał odjętą drugą nogę i całkowicie stracił wzrok. Zmarł w 1987 r. w wieku 87 lat. Jest pochowany na cmentarzu w Wołyńcach".

Ze wspomnień Franciszka Sienkiewicza z Kolonii Wołyńce wynika, że w 1944 r. dostał kartę powołania do wojska. Wychodząc z domu na wojnę wziął sobie obrazek Matki Boskiej i włożył za podszewkę, a w wolnych chwilach modlił się. Najpierw był powołany do Lublina (tam był cały sztab). Tę armię formowała Wanda Wasilewska. Z Lublina trafił do Warszawy. zdobywano Warszawę pod polskim dowództwem. Dowodził Michał Rola - Żymierski. Był to 34 Pułk Piechoty II Pluton II Kompania. Po zdobyciu Warszawy, w pogoni za Niemcami, udali się w kierunku Łowicza, potem na Ino-wrocław, dalej na Toruń, z Torunia na Poznań. W tym czasie na Odrze i Nysie Łużyckiej Niemcy przełamali radziecki front. Po przejęciu Legnicy Rosjanie wzięli na wzmocnienie swojego frontu 7 CKM-ów i "nas wzięli pod swoje dowództwo. Dowodził Marszałek Koniew. Po przeforsowaniu Nysy poszliśmy w Sudety za Niemcami, dalej pod Budziszyn (na terenie Niemiec) i na Berlin". W Berlinie p. Sienkiewicz został ranny w głowę i w rękę. (Było to w kwietniu 1944 r.). Najpierw leżał w szpitalu polowym koło Berlina, a później w Złotowie. (Trzy dni trwała jazda pociągiem). Ze Złotowa trafił do Rauszy, gdzie był główny szpital, potem do Bydgoszczy. W sumie pół roku przebywał w tych szpitalach. Z Bydgoszczy przyjechał do domu na 3-miesięczną przepustkę, po której stawił się na komisję do Lublina, gdzie przedłużono mu przepustkę na kolejne 3 miesiące. Cały czas trzeba było chodzić w mundurze wojskowym. Franciszek Sien-kiewicz rozpoczął służbę w stopniu szeregowca, a później został awansowany na młod-szego sierżanta i dowodził plutonem. Służbę zakończył w stopniu sierżanta, awansował na stopień porucznika. Gdy był na froncie, nie miał nadziei na przeżycie. Modlił się o szczęśliwą śmierć. Kiedy został ranny, dowództwo przesłało do domu rodzinnego wiadomość o jego śmierci. Matka zamówiła wtedy Mszę św. o spokój jego duszy. Jednak dzięki opiece Matki Najświętszej przeżył, wrócił do domu i dożył 81 roku życia. Jest pochowany na cmentarzu w Wołyńcach.

Niektóre osoby z parafii Wołyńce były w czasie wojny wzięte do niewoli jako jeńcy wojenni, jak np. Marian Mędza z Teodorowa.
Niektórzy byli wywiezieni na przymusowe roboty, czy do obozów. I tak np.:

"W czasie wojny Niemcy zrobili obławę na Lipniak, otoczyli całą wieś i zabrali wtedy: Józefę Wielgosz, jej córkę Genowefę Wielgosz, drugą córkę Kazimierę Jurczak i zięcia: Józefa Jurczaka. Najpierw zabrali ich do więzienia do Siedlec, potem na Pawiak i do Niemiec. Józefa Wielgosz już nie wróciła, zmarła w Niemczech. Genowefa pracowała w fabryce broni w Niemczech. Niemcy złapali także Wiśniewskiego, chociaż uciekał z domu, został postrzelony w nogę i zabrany. Wzięto także Stanisława Kadeta, który był sołtysem. Był wywieziony do obozu. Wspominał, że w obozie dawali im róż-ne doświadczalne zastrzyki, a więźniowie to sobie wysysali. Jemu jeszcze po powrocie do Polski pozostał guz na ręku".

"Ogółem w powiecie siedleckim w latach 1939-44 zamordowano 34320 osób oraz wywieziono 11315 na przymusowe roboty, a 679 do obozów". Wśród tych osób znajdowali się także parafianie wołynieccy, jak wspomniano wyżej. Oto jak przedstawia się zestawienie zgonów w parafii Wołyńce w latach 1938 (od czerwca) do 1945. Warto zwrócić uwagę, że w okresie wojennym umierało dużo małych dzieci (np. w 1940 r. było 6 zgonów dzieci w wieku do 3-ech miesięcy, 4 zgony dzieci w wieku do 5-ciu lat, 3 osoby 17-21 lat, 8 osób 56-80 lat). Natomiast w roku 1944 najwyższa ilość zgonów z tego powodu, że właśnie w tym roku na terenie parafii 10 osób zostało zabitych.

III. PARAFIA, PARAFIANIE W LATACH 1944-2004
1. Budowa nowego kościoła
a) Wieloletnie starania o pozwolenie na budowę

W "Wytycznych w sprawie starań o budowę kościoła" czytamy, że budowa kościoła jest sprawą Ordynariusza, Proboszcza, ale i wszystkich parafian. Mają więc brać czynny i żywy udział we wszystkich etapach starań i budowy kościoła. Budowa kościoła jest działaniem duszpasterskim, dlatego musi być połączona z modlitwą i duchowym wzrastaniem parafii.
Myśl budowy nowej świątyni w Wołyńcach dojrzewała przez wiele lat. Wspominano o tym jeszcze za czasów ks. Semeniuka, na początku lat sześćdziesiątych. Następnie ks. Staręga "mając zapewnienie poparcia parafian występuje z wyraźną prośbą do władz o wydanie pozwolenia na budowę nowej świątyni".
Dalsze starania o budowę budynku sakralnego czynił ks. Gomółka. Starał się on ułatwić wiernym udział we Mszy św., dlatego zbudował ołtarz polowy, ażeby latem przy dużej frekwencji wiernych odprawiać na zewnątrz. Zbudował też ławki w sadzie parafialnym.


Również z myślą o budowie nowej świątyni ks. Gomółka zaczął gromadzić materiały na budowę. Następnie starania o powstanie nowego kościoła podjął ks. Romańczuk, który budowę nowej świątyni uważał za sprawę pierwszoplanową palącą. Stan starego kościoła ubliżał bowiem wszelkim normom obowiązującym w dwudziestym wieku. Do remontu kościół się nie nadawał. Pracę eksperta dn. 4.01.1978 r. złożono w Kurii Diecezjalnej i w Urzędzie Wojewódzkim jako aneks do wniosku budowlanego. Wcześniej zaczęto gromadzić materiały budowlane. W październiku 1977 r. sprowadzono 27 ton wapna. Dół wykopano mechanicznie dzięki życzliwości operatora koparki. Przyjeżdżał po godzinach pracy i za niewielkie wynagrodzenie przygotował wykop o potrzebnych rozmiarach. Gaszenia wapna dokonali parafianie w czynie społecznym. W listopadzie 1977 r. zakupiono na budowę przyszłego kościoła drut o średnicy 8 i 6 mm w sumie 6200 kg.

 

Systematycznie szły starania o pozwolenie budowy nowej świątyni - chwile nadziei przeplatały się z momentami rozczarowań. Jedno z poważniejszych rozczarować przeżyła rodzina parafialna 23.04.1978 r. Proboszcz podał do wiadomości pismo Kurii Diecezjalnej nr 616/78, że Urząd Wojewódzki nie wyraził zgody na budowę nowego kościoła w Wołyńcach. Trzeba było modlić się jeszcze wytrwalej o łaskę nowej świątyni.

Warto zaznaczyć, że wg załącznika V-Dyr. Urzędu do Spraw Wyznań w wykazie zezwoleń z zakresu budownictwa sakralnego wydanych Kuriom Diecezjalnym w latach 1976 - 80 Diecezja Siedlecka otrzymała następującą liczbę zezwoleń. Przedstawia to tabela 2.

Po kilkuletnich staraniach i rozczarowaniach, zapanowała wielka radość w parafii, gdy wreszcie pozwolenie uzyskano.
Wojewoda Siedlecki dn. 1.06.1978 r. wydał Decyzję L.dz.Wz 126/78 następującej treści:
"Po rozpatrzeniu wniosków inwestycyjnych Kurii z zakresu budownictwa sakralnego na 1978 rok zawartych w piśmie z dn. 24.11.77 r. L.Dz. 2344 zgodnie z Okólnikiem Nr 3 Urzędu do Spraw Wyznań z dn. 27.03.57 r. w związku z art. 31 ust 1 ustawy z dn. 24.10.74 r. Prawo Budowlane (Dz.U. Nr 38 poz. 229) - wyrażam zgodę na budowę nowego kościoła w Filii duszpasterskiej Wołyńce gm. Siedlce w zamian za istniejący zużyty technicznie.
Decyzja stanowi podstawę do ubiegania się o zezwolenie na budowę, do odnośnych władz budowlanych.
Niniejsza decyzja jest ostateczna."
Parafia uzyskawszy pozwolenie na budowę nowej świątyni rozpoczęła pod kierownictwem ks. Proboszcza M. Romańczuka konsultacje związane z projektem Domu Bożego. Świątynię zaprojektowali inż. Jan Pełka i doc. Dr Zbigniew Wolak z Warszawy. Projekt wraz z makietą został przedstawiony Kurii Diecezjalnej w Siedlcach do Wydziału Artystyczno - Architektonicznego; po burzliwej dyskusji związanej z trudnościami finansowymi, wykonawczymi projektu, które mogłyby zaistnieć w tak małej parafii, ostatecznie został zatwierdzony.

W Akcie erekcyjnym budowy nowej świątyni w rzym. - kat. parafii pod wezwaniem św. Józefa Robotnika w Wołyńcach diecezji siedleckiej czytamy:

"Bóg w swojej dobroci okazał łaskę naszemu Narodowi wynosząc Polaka na Stolicę Piotrową, a także pozwolił parafianom wołynieckim trudzić się przy budowie świątyni - pomnika pontyfikatu Jana Pawła II.

Starania o pozwolenie u Władz Państwowych trwały 5 lat, do budowy przystąpiono w 1979 r., którą kieruje ks. Mieczysław Romańczuk, przy ofiarnej pomocy parafian, Księdza Biskupa i diecezji.
Dnia 19.10.1980 r. uroczystego poświęcenia kamienia węgielnego pod świątynię - pomnik dokonał Ks. Bp dr Jan Mazur Ordynariusz Diecezji Siedleckiej w obecności licznie zgromadzonego duchowieństwa i wiernych."
Z "Projektu wstępnego kościoła parafialnego w Wołyńcach" z września 1978 r. można się dowiedzieć m.in., że pojemność kościoła wynosi 800 - 1000 osób. Koncepcja kościoła zarówno w formie zewnętrznej, jak i wewnętrznej podporządkowana została celowi nadrzędnemu, jakim jest sprawowanie Eucharystii i uzyskanie jak najbardziej zaangażowanego udziału wiernych w czynnościach liturgicznych.

Zewnętrzna sylweta kościoła miała symbolizować wzniesienie rąk kapłana w najszczytniejszym momencie Ofiary. Z kolei rozwarty układ ścian części frontowej miał być uosobieniem gestu zapraszającego na modlitwę do wnętrza kościoła. Punktem centralnym wnętrza kościoła jest "stały" ołtarz główny - stół Pański, będący ośrodkiem dziękczynienia, które się spełnia przez sprawowanie Eucharystii. Rola dominująca ołtarza została wyeksponowana w sposób koncentrujący uwagę wiernych. Prezbiterium zostało wyodrębnione z wnętrza kościoła przez parostopniowe wywyższenie.

Rozproszone światło padające z zewnątrz (zza ściany) na wyokrągloną ścianę, dawać miało zmienną tonację. Miejsce ołtarza podkreśla zaprojektowany na całą wysokość nawy krucyfiks, stanowiący główny punkt projektu plastycznego wnętrza całego kościoła. Wkomponowane rzeźby podkreślają monumentalność głównego akcentu, którym jest krzyż. Przy ołtarzu zaprojektowano pulpit do głoszenia Słowa Bożego, miejsce dla celebransa, asysty i ministrantów. Chór główny przeznaczono dla zespołu śpiewaczego i organów lub innych instrumentów muzycznych. Wejście na chór tworzyły schody wolnostojące, spiralne. Usytuowano je z przedsionka kościoła.

Umieszczenie tabernakulum przewidziano na osi głównej wnętrza kościoła, tj. na krzyżu pod stopami Chrystusa Pana na wysokości ponad ołtarzem.

b) Budowa Domu Bożego

Przed rozpoczęciem budowy, ze względu na wysoki poziom wód gruntowych należało teren odwodnić. Dokonano tej czynności jesienią 1978 i wiosną 1979 r. Dnia 4.08.79 r. rozpoczęto wykopy pod ściany zewnętrzne i zalewanie ław fundamentowych. Budowę kontynuowano pod nadzorem głównego projektanta inż. Jana Pełki, konstruktorów; początkowo inż. Andrzeja Godłozy, a przy wieży inż. J. Bujaka.

Budowę świątyni należało wspierać modlitwą. Zachęcała do tego także Komisja Episkopatu d/s Budownictwa Kościoła, która polecała wszystkim parafiom odmawianie w każdej Mszy św. modlitwy wiernych we wspomnianej intencji.
Dnia 8.11.79 r. przerwano ze względu na nadchodzącą zimę prace budowlane, a rozpoczęto je znów 9.04.80 r. Skupiały się one na dalszym betonowaniu ław fundamentowych. W trakcje prac przeprowadzono wykop na fundamenty pod wieżę. Ławy i fundamenty pod wieżę zalewano 9 i 10.10.80 r. nie przerywając prac w nocy i nie zważając na dokuczliwy jesienny deszcz.
W nowym sezonie budowlanym rozpoczęto betonowanie ław pod plebanię. Jednocześnie wznoszono świątynię oraz wykonywano między innymi: prace przygotowawcze do sklepienia świątyni, wzniesiono ściany, itp. W kolejnym sezonie wykonano sklepienia, ocieplono strop, zabezpieczono abizolem papę, zakończono czynności związane z zadaszeniem świątyni.
Rok 1985 był bardzo trudny dla parafii ze względu na pożar drewnianego kościoła.
Sytuacja taka zmusiła Ks. Proboszcza do pośpiesznej budowy prowizorycznej kaplicy, która w przyszłości miała służyć na salę spotkań oazowych i konferencyjnych. Do czasu wybudowania kaplicy parafianie gromadzili się na Mszę św. w budynku starej plebani.
W roku 1986 prace skupiały się na budowie wieży oraz wykończeniu rzeźb: Chrystusa na krzyżu, Matki Najświętszej i św. Jana, a na zewnątrz świątyni - rzeźby Świętej Rodziny.
Ks. Proboszcz borykał się z kłopotami finansowymi. Pewnym wzmocnieniem finansowym były odszkodowania związane ze spaleniem świątyni. Ponadto w ciągu tego okresu wspierali dużo budowę Ks. Bp Ordynariusz J. Mazur, Ks. Bp. W. Skomorucha i kapłani swymi ofiarami, a także wierni parafii, do których przybywał Ks. Proboszcz M. Romańczuk głosząc Słowo Boże w niedzielę lub prowadząc rekolekcje.
Niestudzony kapłan pragnął uwieńczyć swoje dzieło konsekracją świątyni, której termin wraz z Ks. Biskupem ustalił na 31.07.88 r. Dnia z tęsknotą oczekiwanego nie doczekał.
W dniu 13.02.88 r. przybył do parafii następca śp. Ks. M. Romańczuka, a został nim wikariusz katedralny Ks. Piotr Kardas, który objął urząd Proboszcza. Nowa rzeczywistość początkowo zapewne przerażała go ogromem prac i trudności, ale i mobilizowała.
11.04.88 r. rozpoczęły się prace związane z budową świątyni. Skupiały się one, ze względu na przymrozki wiosenne wewnątrz świątyni. Wykładano ściany klinkierem oraz ocieplano boczne ściany przy kaplicy.
Wielką stratą w dniu 3.05.88 r. była nagła śmierć majstra, Jana Zasuwika, człowieka prawego, dobrego fachowca, oddanego całym sercem parafii. Sytuacja taka zmusiła Ks. Proboszcza do podejmowania decyzji samodzielnie.
Ks. Bp. Ordynariusz J. Mazur pragnął, aby termin poświęcenia świątyni był dotrzymany. Czasu więc było niewiele. Zostały wyłożone ściany, z wyjątkiem chóru, usunięto rusztowania, ułożono posadzkę marmurową, pod ławkami ułożono podłogę drewnianą. Pod chórem ze względu na brak marmuru zalano "beton chudy na podsypce z piasku". Pod krzyżem umieszczono tabernakulum i zbudowano ambonkę przy ołtarzu. Przed świątynią wykonano podsypkę z ziemi po spalonej drewnianej świątyni, a następnie budowano schody i miejsce na figurę Chrystusa upadającego pod krzyżem. W takim stanie dokonano poświęcenia świątyni.

Warto podkreślić tu wkład najętych ludzi jak i parafian, którzy przez wiele lat pracowali przy budowie kościoła: Jan Zasuwik - majster (nie doczekał poświęcenia świątyni - zmarł nagle 3.05.88 r. - później zastąpił go Wrzosek z Siedlec), Edward Świderski - tynkowanie, układanie klinkieru, piaskowca, obkładanie kamieniem kościoła i płotu wokół świątyni, schody, alejki, posadzki oraz wiele jeszcze różnych prac w kościele i na plebani oraz wykonanie grobowca Księży na cmentarzu grzebalnym. Andrzej Szpernoga, Stanisław Orawiec i Ryszard Chowaniec - górale, Zygmunt Firasiewicz z synem i Enmunt Strzaliński - założenie instalacji elektrycznej, Roman Zieliński - stolarka, Dublicki Franciszek z synem Remigiuszem - stolarka, Antoni Kotyja, Adam Kosyl, Krzysztof Zwoliński, Mirosław Strzaliński, Czesław Woźniak, Ludwik Zwierzyński, Witold Gil, Lucjan Rosocha, Wiesław Sienkiewicz, Ryszard Filipek, Zenon Prachnio i inni. Oprócz ww., którzy przez wiele lat trudzili się przy budowie domu Bożego, wszyscy parafianie mieli wyznaczane kolejno dni, by przychodzić do pomocy i wykonywać mniej skomplikowane prace fizyczne. Można tu jeszcze nadmienić, że z każdego domu, z każdej wioski przywożono kolejno codziennie jedzenie dla górali, którzy przez długie miesiące byli tu stałymi pracownikami.

c) Pożar kaplicy

Większość parafian zapewne pamięta to bolesne wydarzenie, a ks. M. Romańczuk, tak napisał do Kurii:
"Niniejszym uprzejmie zawiadamiam, że dnia 24.08.1985 r. około godz. 9-tej wybuchł pożar w świątyni w Wołyńcach, dek. Domanice. Ogień zaczął wydobywać się z wieży. Powstał najprawdopodobniej na skutek zwarcia w instalacji elektrycznej. Zauważyli go najpierw robotnicy pracujący na ścianie południowej nowobudowanego kościoła. Zaalarmowali proboszcza i parafian uderzając w dzwon. Szybko przyjechało cztery wozy straży pożarnej z Siedlec. Pożar opanowano. Najświętszy Sakrament wyniósł na plebanię ks. Mieczysław Romańczuk. Spłonęła wieża z kruchtą, chór z całym wyposażeniem (fisharmonia szczególnej wartości), wszystkie sztandary i chorągwie procesyjne. Wiele rzeczy zniszczono przy pospiesznym wynoszeniu." Warto dodać też, że m.in. spłonął katafalk 3-kondygnacyjny, zdobiony, trumna dębowa - dawniej używana do nabożeństw pogrzebowych. Jak wspominają starsi, trumnę tę, w pierwszą rocznicę czyjejś śmierci wystawiano na katafalku, obok niej zapalano świece w czasie nabożeństwa. Spłonęło też dużo szat i naczyń liturgicznych oraz wiele różnych innych rzeczy. Największa jednak strata była związana ze spaleniem się fisharmonii. Na temat fisharmonii dowiadujemy się więcej z opinii ks. Piotra Filipowicza przesłanej na zapotrzebowanie ks. Mieczysława Romańczuka z dn. 28.11.85 r., w której czytamy:

"Jak dotychczas najciekawszą ze wszystkich była w naszej diecezji fisharmonia dość pokaźnych rozmiarów - firmy niemieckiej Schiedmayer (Strassburg). Firma ta produkowała organy przy końcu ubiegłego i na początku obecnego stulecia. Na czas budowy organów oferowała swym klientom zastępcze fisharmonie o wyjątkowym wyposażeniu. Fisharmonia, o której mowa, zastępowała przez pewien czas organy w kościele Św. Karola na ul. Chłodnej w Warszawie i tam była zakupiona do podobnej funkcji w naszej diecezji w kościele na Wołyńcach pod Siedlcami w 1959 r. Materiały użyte do jej budowy - takie jak drzewo, skóra, metale, naklejki, nawet złącza, klawiatura - pokryta specjalną masą, bardzo podobną do kości słoniowej - z podobnej masy zrobione były napisy na regestrach w liczbie 20 - wszystkie te materiały bardzo w wyjątkowym gatunku i efektowne w wykonaniu. Stan zewnętrzny w niczym nie ujawniał, że fisharmonia liczyła sobie ponad 50 lat. Klawiatura liczyła 73 klawisze - to jest pełne 6 oktaw od C do c5 - z bardzo bogatym pokryciem dźwiękowym od do c6. Wszystkie dźwięki całej szerokości klawiatury mogły być użyte w brzmieniu jakby celesty czy harfy - no i naturalnie w brzmieniu dla fisharmonii normalnym. Fisharmonia miała tylko jedną klawiaturę - wyjątkowo szeroką - bo 6 oktaw. Dobór i rozstawienie głosów, jak również mechanizm pozwalający w specjalny sposób korzystać w dolnych oktawach z poszczególnych klawiszy - nadrabiał brak drugiej klawiatury i pedału. Można więc było na tej fisharmonii odtwarzać utwory poważnej literatury organowej w dość szerokim zakresie.

Powietrza do gry dostarczał wyjątkowej sprawności miech tłoczący, który w dostatecznej mierze dawał grającemu szansę wykorzystania w różnego rodzaju grze tremolo, - a w miarę potrzeby w grze forte i fortissmo. Tego typu i takiej klasy instrumentu nikt dzisiaj nie produkuje, ani nawet nie remontuje. Spłonął instrument muzyczny wyjątkowej, zabytkowej klasy o pełnej sprawności i funkcjonalności - wspaniałych dźwiękach i ich doniosłości, oraz o wyjątkowo miłym i świeżym wyglądzie."
Po pożarze kaplicy, Msza św. odprawiana była przez krótki czas w pokoju na starej plebani, a następnie w kaplicy znajdującej się w podpiwniczeniu, pod zakrystią nowobudowanego kościoła i tam odbywała się aż do konsekracji nowej świątyni.

Uratowana część kaplicy została rozebrana i sprzedana z przeznaczeniem na budynek katechetyczny w okolicach k/Lublina.

d) Konsekracja świątyni

W Kodeksie Prawa Kanonicznego z roku 1917 czytamy:
"Po należytym zakończeniu budowy należy nowy kościół możliwie najszybciej poświęcić lub pobłogosławić z zachowaniem przepisów świętej liturgii."

"Każdy kościół powinien mieć swój tytuł, który nie może być zmieniony po dokonaniu poświęcenia kościoła."
Obrzędu poświęcenia świątyni dokonał Bp Ordynariusz Jan Mazur, co udokumentował pismem: "Niniejszym zaświadczam, że dn. 31.07.1988 r. (18 Niedziela zwykła) przy udziale duchowieństwa i licznie zebranych wiernych dokonałem obrzędu błogosławieństwa (poświęcenia) kościoła nowobudowanego, murowanego p.w. św. Józefa Rzemieślnika w Wołyńcach. Na dowód czego niniejszy dokument własnoręcznym podpisem i pieczęcią potwierdzonym wydaję."
W 1951 r. Bp Marian Jankowski - sufragan relacjonował po wizytacji kanonicznej: "Po modlitwach do św. Józefa tytułu kościoła i udzieleniu przez Nas błogosławieństwa pasterskiego wygłosiliśmy ze stopni ołtarza naukę o św. Józefie jako Opiekunie Kościoła św. - parafianie wołynieccy winni być dumni, że św. Józef, Opiekun całego chrześcijaństwa na świecie jest szczególnym opiekunem i parafii Wołyniec, ale z tego tytułu wypływają i szczególne obowiązki dla nich, niż dla wszystkich katolików. Św. Józef, który miał opiekę nad Najśw. Maryją Panną i nad Dzieciątkiem Jezus domaga się wraz z Maryją Matką naszą od was, byście szczególnie starali się pełnić to wszystko, co wam Jezus rozkaże. A Jezus rozkazuje pełnić Wolę Bożą w przykazaniach zawartą, wyznawać zawsze Jego naukę Boską i trwać stale przy nim na dolę i niedolę, w szczęściu i w nieszczęściu, w radości i w smutku, na czas pokoju i prześladowań, na życie i na śmierć."

d) Prace wykończeniowe

Prace wykończeniowe prowadził niestrudzenie ks. Piotr Kardas.
Od chwili konsekracji kościoła wierni mogli swobodnie gromadzić się na Mszy św. w nowej wygodnej świątyni. Problemem, który należało rozwiązać jak najszybciej było wykończenie wieży. Nie było to łatwe zadanie przy pracach wysokościowych, ale konieczne ze względu na rusztowania, które pokrywały wieżę 6 lat (dolne stęple), a więc groziło niebezpieczeństwo zawalenia rusztowania.

Bezpośrednio po zakończonej kolędzie 7.01.89 r. Ks. Proboszcz zakupił 170 m2 marmuru, który ułożono w miejscach brakujących, usunięto podłogę z desek i beton, na Święta Wielkanocne wykonano posadzkę marmurową na całym kościele. Rozpoczęły się prace związane z zakończeniem tynków na głównym chórze, następnie w sezonie budowlanym otynkowano świątynię od strony południowo - wschodniej. Pracując od 15.05. do 30.07.89 r. blacharz pokrył blachą miedzianą hełm wieży. W dniu 6.07.89 r. wykonano bardzo niebezpieczną operację budowlaną związaną z umieszczeniem dzwonu w rozetach wieży oraz zawieszono krzyż długości 12 m do dwóch belek wystających od ściany wieży na odległość 1 m.
Duży udział w tym przedsięwzięciu miał parafianin Adam Kosyl z Teodorowa, który tak to wspomina: "Dźwig był przejazdem z Lublina do Warszawy, pilotowany przez inny samochód ze względu na rozmiary. Sprowadzenie go specjalnie do Wołyniec byłoby bardzo kosztowne, dlatego czekano, na "okazję", nie było wiadomo dokładnie, kiedy to nastąpi. Gdy dźwig się zjawił i rozłożył się do maksymalnych rozmiarów (52 m), to zebrało się bardzo dużo ludzi, niektórzy robili zdjęcia tego niecodziennego widoku.

Najpierw był zamontowany dzwon. To była prosta operacja dla nas, a bardziej skomplikowana dla operatora, bo on nie widział miejsca, do którego miał ten dzwon włożyć, więc musiał to zrobić na wyczucie, przy pomocy znaków, które my dawaliśmy mu z góry. Na górze byliśmy w składzie: Skup Zygmunt i Skup Krzysztof (oni też wykonali konstrukcję pod dzwon), Stefan Cisak i ja. Po umocowaniu dzwonu trzeba było założyć krzyż. Już we wcześniejszej rozmowie z ks. Proboszczem, ja podjąłem się tego zadania. Krzyż ma wewnątrz metalową konstrukcję i owinięty jest blachą miedzianą. Na ramionach były specjalne drewniane szalunki, żeby liny nie uszkodziły blachy. Przy tej czynności operator miał lepszą widoczność, ale musiał bardzo precyzyjnie natrafić na specjalne otwory, które łączą krzyż z metalową konstrukcją wystającą z wieży, do której został przykręcony śrubami. Po zakończeniu montażu wszedłem po sznurkowej drabince i stanąłem na ramionach krzyża. Byłem zabezpieczony linką przypiętą do pasa strażackiego. Linka ta była przełożona przez ramię dźwigu, a drugi jej koniec trzymał p. Stefan Cisak. Drugą linką umocowałem dolną część szalunku na jednym ramieniu i rozpiąłem jedną z lin trzymających krzyż. Szalunek został spuszczony i czynność powtórzona na drugim ramieniu. Dopiero na wysokości, gdy byłem ponad wieżą, zdałem sobie sprawę, że można bardzo łatwo spaść, bo trudno jest zachować równowagę, gdy nie ma orientacji wzrokowej.

Gdy byłem młodym chłopcem, to moim marzeniem było to, aby wziąć udział w montażu krzyża i dzwonu. Spełniło się ono po 6 latach mojej pracy przy budowie domu Bożego. Powtarzałem, że jak zamontujemy krzyż, to kończę pracę przy kościele, ale pomagałem jeszcze p. Edwardowi Świderskiemu przy pracach na wieży, elewacji jej i rozbiórce rusztowania ze względu na brak chętnych do pracy na wysokościach." Operację umieszczenia dzwonu i krzyża wykonywano przez około 6 godzin. Równocześnie wykonywano prace stolarskie, takie jak drzwi na korytarzach, w salach parapety, podłogi i szafy. Tynkarz rozpoczął prace tynkarskie na wieży.
W kolejnym sezonie budowlanym przed świątynią wykonano krzyż pod upadającym Panem Jezusem. Następnie wykończono tynki na wieży, rozpoczęto okładanie kamieniem łupanym ściany od strony północno - zachodniej. Dn. 8.04.91 r. rozpoczęły się prace przy ogrodzeniu placu kościelnego. Te prace zaczęto od usuwania fundamentów pozostałych ze starego ogrodzenia, następnie zalewano nowe fundamenty i umieszczano słupki z przęsłami. Na szczególne wyróżnienie zasługują mieszkańcy Lipniaka, którzy przy pomocy ciągników wyrwali potężne, stare fundamenty. W dn. 27.02.92 r. została przywieziona pierwsza partia ławek - 5 sztuk. 12.04 - przywieziono następne ławki - 10 sztuk, zaś dn. 27.09 została przywieziona kredencja do zakrystii. Drzewo na kredencję ofiarował p. Mirosław Paciorek z Wołyniec. W dn. 2.04.04 r. przywieziono od stolarza ławki do bocznej kaplicy, szafy do zakrystii oraz drzwi do pomieszczenia, w którym znajduje się aparatura nagłaśniająca kościół.
Dn. 8.06.94 r. został zakupiony syntezator do kościoła.
Prace budowlane rozpoczęły się od 27.06.94 r. w związku z remontem dachu na kościele. Prace przebiegały bardzo sprawnie. Parafianie poczuwali się do obowiązku i konieczności zaradzenia tej potrzebie. Na podwójną warstwę papy nałożono około 1400 kg lepiku. Położono trzecią warstwę papy w ilości kilkudziesięciu rolek, a następnie na papę nałożono najnowszy środek zabezpieczający "Dysperbit". Dach kościoła został zabezpieczony 4 warstwami tego środka w ilości 2 ton. 1.10 zostały zakończone prace związane z zabezpieczeniem dachu na kościele.

W dn. 15.07.95 r. rozpoczęto prace przy montażu metalowych schodów prowadzących na wieżę do dzwonów. Dn. 19.09.95 r. zostało zainstalowane oświetlenie wnętrza świątyni, ponieważ do tej pory było bardzo słabe, prymitywne.
W VI.97 r. przygotowano płytę na ołtarz.
Od 7.09.98 r. rozpoczęto prace przy ogrodzeniu kościoła.
W dniach 26 - 27.04.04 r. miał miejsce demontaż okien witrażowych, które zastąpiono nowymi witrażami.
Jest ich trzy:
1. Witraż przedstawiający Dzieło stworzenia świata i człowieka;
2. Witraż przedstawiający sceny ze Starego Testamentu. Zdarzenia te są figurami przyszłej zbawiennej misji Chrystusa:
a) Daniel w jaskini lwów (zapowiedź prześladowań, cierpień Jezusa),
b) Jonasz u brzegu Niniwy (zapowiedź Zmartwychwstania),
c) Eliasz na wozie ognistym (zapowiedź Wniebowstąpienia);
3. Witraż przedstawiający Ducha Świętego w postaci gołębicy oraz 7 darów Ducha Świętego (mądrości, rozumu, rady, umiejętności, męstwa, pobożności, bojaźni Bożej) w postaci ognistych języków. Te witraże tworzą całość. Ukazują bowiem dzieło Trójcy Świętej: Boga Ojca (1), Syna Bożego (2) i Ducha Świętego (3).
Ponadto jest witraż przedstawiające symbole 4-ech ewangelistów:
- Mateusza symbolizuje człowiek, ponieważ rozpoczyna Ewangelię od przedstawienia ludzkiego rodowodu (genealogii) Jezusa,
- Marka symbolizuje lew, ponieważ rozpoczyna swoją Ewangelię od przepowiadania Jana Chrzciciela na pustyni, gdzie przebywają lwy,
- Łukasza symbolizuje wół, gdyż zaczyna swą Ewangelię od Zwiastowania Zachariaszowi, że będzie miał syna. To zwiastowanie miało miejsce w świątyni, gdzie składano ofiary z wołów i baranków,
- Jana symbolizuje orzeł, gdyż ten Ewangelista wzbija się ponad innych w kontemplowaniu boskości Jezusa.
Witraże wykonał w latach 1999 - 2004 mgr Janusz Kobczyk z Warszawy.
Obecny stan kościoła przedstawia się następująco:
... "Z zewnątrz przypomina kształt łodzi, okrytej kamieniem. Wewnątrz ściany wyłożone płytkami klinkierowymi, sufit tworzą belki żelbetonowe otynkowane. Dach - pokryty papą trzywarstwową. Na wieży zainstalowano instalację odgromową. W ścianach pod sufitem wmontowane wywietrzniki. Ogrzewanie - elektryczno-promiennikowe.
Ogrodzenie - metalowe na podmurówce betonowej, obłożonej kamieniami.
Na wystrój kościoła i jego wyposażenie składają się:
Ołtarz główny - 1987 r. wykonał Schmit - na ścianie ołtarzowej umieszczony jest ukrzyżowany Pan Jezus. Belki krzyża drewniane, figura Pana Jezusa żelbetonowa. Pan Jezus z otwartą klatką piersiową.
Ołtarz posoborowy - 1987 r. - zrobiono z kamienia polnego, mensa ołtarzowa marmurowa typu "morawica". Ołtarzy bocznych nie ma.
Tabernakulum - usytuowano pod krzyżem Pana Jezusa. Data wykonania - 1987 r. Tabernakulum pancerne. Wewnątrz pozłacane, na zewnątrz posrebrzane, drzwiczki na powierzchni zewnętrznej przypominają kształt kory dębowej, materiałem tabernakulum jest żelazo, tabernakulum jest wmurowane w ścianę. Typowej ambony nie ma. Ambona posoborowa usytuowana jest w prawej stronie ołtarza, patrząc na ołtarz, data wykonania - 1987 r., autor inż. Jan Pełka, materiał - granit szary, pulpit - drewniany dębowy. Chrzcielnicy nie ma.
Jest instrument elektroniczny.
Konfesjonały - 3 stałe z drzewa dębowego, przenośne. Ławki z oparciem - 30 i bez oparć - 21.
Klęczniki - 4.
Katafalk - metalowy.
Kinkiety 3 - plastikowe.
Krzesło dla celebransa i pufy drewniane.
Krzesła - 18. Rzeźby figuralne - figura M. Boskiej ze św. Janem, figura Pana Jezusa na krzyżu. Rzeźby inne - przed kościołem - Pan Jezus upadający pod krzyżem i na zew. ścianie kościoła - rzeźba Św. Rodziny. Stacje Drogi Krzyżowej z piaskowca (wyk. Schmit).
Kaplica przy kościele w podpiwniczeniu - znajduje się w niej ołtarz przenośny oraz obraz M. Boskiej z Dzieciątkiem Jezus - ze Stoczka Warmińskiego. W kaplicy kościoła - Obraz M. B. Częstochowskiej - namalowany na skórze.
W ołtarzu znajdują się relikwie św. Wawrzyńca.

e) Zaangażowanie wiernych w wyposażenie świątyni

Wierni od początku troszczyli się o wnętrze kościoła. Świadczą o tym chociażby feretrony procesyjne - obrazy ze wsi Lipniak, z Wołyniec, chorągiew z Rakowca, Różaniec noszony w procesji - ze składkowych pieniędzy mieszkańców Teodorowa zakupiony w Niepokalanowie jeszcze w latach sześćdziesiątych. Wiele rzeczy uległo zniszczeniu w czasie pożaru.
"Parafianie wciąż dbali o to, aby w domu Bożym było jak najpiękniej. Kobiety troszczyły się o wystrój wnętrza kościoła, zakupowały i szyły obrusy i tak np. p. Irena Cetnar szyła obrusy, alby, komże, poduszeczki, które dziewczynki noszą w procesji na Boże Ciało, pelerynki, chorągiewki żółtobiałe i niebieskobiałe (na czas Soboru) itp. Uszyła też pelerynkę brokatową na figurkę Chrystusa Frasobliwego - rzeźbę, którą do kościoła w Wołyńcach przywiózł organista Miedzik, gdy zbierał na fisharmonię. Figurkę otrzymał od jakiejś kobiety, która mieszkała w okolicach Łukowa. Ta rzeźba była wystawiona na specjalnej półeczce, na bocznej ścianie w kaplicy, przy niej były postawione 2 świeczki w lichtarzach".

W 1978 r. ks. Mieczysław Romańczuk przekazał do Zbiorów Kurii Diecezjalnej w Siedlcach rzeźbę Chrystusa Frasobliwego z XVI w. z ubytkiem prawej dłoni i przedramienia.
Głoszony jest pogląd, że "gdyby dzisiaj w parafii Wołyńce był kult tej figurki, to mogłaby ona powrócić do naszego kościoła".
O szaty liturgiczne troszczyła się też Marianna Olszewska, która przez wiele lat prała kościelne szaty.
Gdy chodził po domach Obraz M. B. Częstochowskiej, to kapliczkę do tego obrazu zrobił Jan Skaruz z Kol. Żelków. Wierni aktywnie angażowali się w wyposażenie kościoła. Kupili:
"W 1959 r. - nowe metalowe Tabernakulum do głównego ołtarza,
- fisharmonię 11- głosową marki Schidmayera ze Stuttgardu;
- w 60 r. - figurę gipsową Pana Jezusa do grobu, elektryfikację kościoła, plebani i organistówki;
- 59 r. - dwa okna na chórze - dar Kubajewskich z Teodorowa;
- 60 r. - żyrandol duży i kinkiety w kościele - projekt i ofiarne wykonanie Szczepana Wrony z Rakowca;
- 62 r. - patena pomocna przy udzielaniu Komunii św. - dar mł. Wołyniec;
- Turybularz - dar Adeli Kwiatek z Wołyniec;
- 64 r. - Różaniec procesyjny - dar dzieci z Teodorowa" ;
- 11.04.77 r. p. Wróblowa z Siedlec ofiarowała 4 komże ministranckie;
- 17.04.77 r. Jan Sienkiewicz, Stanisław Sienkiewicz, Wiesław Pszkit zrobili nową obudowę studni parafialnej;
- 22.05.77 r. panie z Kółka Różańcowego z Wołyniec zakupiły komżę kapłań-ską;
- 12.06.77 r. p. Piekart z Kol. Wołyńce - dzwonek ministrancki;
- 26.06.77 r. - dziewczęta szkolne z Teodorowa kupiły Obraz M. B. Częstochowskiej do salki katechetycznej.
Do nowego kościoła też wciąż przybywało szat liturgicznych, naczyń i różnych przedmiotów. W dużej mierze przyczyniali się do tego prywatni ofiarodawcy, jak też i uczestnicy pielgrzymek autokarowych do świętych miejsc.

Dn. 8.07.1992 r. za pieniądze ofiarowane przez p. Władysławę Olszewską z Myrchy został zakupiony ornat gotycki koloru zielonego;
Dn. 1.05.93 r. uroczyście wprowadzono do świątyni Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, następnie poświęcony i umieszczony w bocznej kaplicy;
Dn. 5.08.1994 r. zakupiono piękny baldachim, na który ponad połowę pieniędzy ofiarowała pani I. Gurba z Kol. Żelków;
Dn. 7.10.94 r. została zakupiona romańska monstrancja, na zakup której prawie połowę pieniędzy ofiarowało pewne małżeństwo z Wołyniec;
Dn. 18.12.1994 r. otwarto bibliotekę parafialną, do której były wielokrotnie dokupowane książki. Czytelników - 161 osób;
Dn. 10.04.95 r. p. Jerzy Zasuwik wykonał stolik na naczynia liturgiczne przy ołtarzu;
Dn. 12.04.95 r. parafia zakupiła 8 mundurów strażackich, a kilka ofiarowali sami strażacy, służą one w Wielkim Tygodniu do adoracji Grobu Pańskiego;
W 02.96 r. parafia zakupiła nowy ornat.
W 02.98 r. parafianka z Lipniak ufundowała obrus na ołtarz.
Dn. 6.04.98 r. poświęcona została chorągiew ufundowana przez mieszkańców Wołyniec.
Panie z Sekuły ofiarowały obrusy na stoliki w 12.98 r. W 06.99 r. p. Jan Sienkiewicz wykonał szafy i gabloty jako dar dla kościoła. Mieszkańcy Teodorowa kupili obraz procesyjny (Jezus Miłosierny - Matka Boska Kodeńska) - ramy zrobił p. Jerzy Zasuwik.
Uczestnicy pielgrzymek autokarowych ufundowali do świątyni: ornat gotycki koloru fioletowego, kustodię, pasyjkę i kropielnicę, kapę, biały ornat gotycki, kropidło, palkę, ornat, stułę, koronę do figurki M. B. Fatimskiej (z ofiar pielgrzymów i osób indywidualnych), lekcjonarze, złoty ornat, kropielnicę na wodę święconą.
Niektóre rzeczy są składkowym darem od rodziców, z racji I Komunii św. ich dzieci (np. Obraz Jezusa Miłosiernego, kapa). Parafia ma też figurkę swego patrona św. Józefa, która została poświęcona 28.04.2002 r.
Troska o wygląd świątyni jest również udziałem tych osób, które wykonują dekoracje na różne święta (szopka, grób Pański) i uroczystości (np. na I Komunię św. dzieci). Są to: Bożena Biegun - której prace były na wystawie malarstwa sakralnego w Galerii Miejskiej Artystów Siedleckich 21.02.97 r. Warto dodać, że namalowany przez nią obraz Męczenników Podlaskich znajduje się w Kościele w Pratulinie. Dekoracje w kościele wykonuje też Ewa Marciniuk, pomagają inne osoby.

2. Duszpasterze, pracownicy kościelni, rada parafialna
b) Księża rektorzy


Warto tu przypomnieć, że początkowo Kościół w Wołyńcach stanowił Filię Duszpasterską Parafii Skórzec (filia - córka), natomiast księża kierujący tą wspólnotą to rektorzy.

"Przez rektorów kościołów rozumie się tutaj kapłanów, którym powierzono troską o jakiś kościół, który nie jest ani parafialny, ani kapitulny, ani złączony z domem wspólnoty zakonnej lub stowarzyszenia życia wspólnego, którzy sprawują w nim święte czynności".
"Rektor kościoła pod władzą ordynariusza miejsca i z zachowaniem prawnych statutów oraz praw nabytych obowiązany jest czuwać, aby funkcje liturgiczne godziwie były sprawowane w kościele z zachowaniem przepisów liturgicznych i kanonicznych zobowiązania wiernie wypełnione, dobra starannie administrowane, by sprzęt liturgiczny i budynki sakralne były restaurowane i ozdabiane, by nie działo się nic, co nie przystoi świętości miejsca oraz poszanowania domu Bożego".
Dopiero później (po roku 1989, po zmianie stosunku Państwa do Kościoła) tytulatura uległa zmianie na parafia i ks. proboszcz. W Wołyńcach już od 1938 r., czyli od samego początku powstania filii duszpasterskiej były już założone wszystkie księgi metrykalne. Można stwierdzić, że była to samodzielna, niezależna duszpasterska pla-cówka. Stare nazwy: Filia Duszpasterska Wołyńce i Rektor Filii Duszpasterskiej w Wołyńcach widniały natomiast nadal na pieczątkach.

Pierwszym Rektorem Filii Duszpasterskiej w Wołyńcach, o czym już wspomniano został mianowany ks. Stanisław Jurczak. "Ur. 29.05.1903 r. w Kiełfińcu, gm. Sterdyń. Seminarium Duchowne ukończył w Janowie Podlaskim w 1929 r. Był wikariuszem w kilku parafiach, natomiast 10.03.1938 r. skierował prośbę do Kurii o wyznaczenie go na samodzielną placówkę Wołyńce, która miała być w krótkim czasie erygowana". Ta prośba zostaje spełniona i ks. Jurczak został mianowany Rektorem filii w Wołyńcach.

"Za jego bytności pobudowano plebanię i wiele rzeczy przybyło do kościoła, za niego Chrupkowa testamentem zapisała u rejenta w Siedlcach 8 m ziemi na rzecz kościoła". (Więcej o ks. Jurczaku czyt. w rozdz. II, p. 1 - Okres wojny - działalność ks. Jurczaka.)

W czasie wojny kilku kapłanów obsługiwało parafię.
Drugim rektorem zaś został ks. Władysław Białowolski. W życiorysie napisał: ur. 22.10.1905 r. w Komarowie, pow. tomasowski, woj. Lubelskie. Gdy byłem jeszcze małym chłopcem zachorowałem ciężko. Doktorzy i cała rodzina już zwątpili o mnie. Matka jednak nie traciła nadziei. Poleciła mnie najwyższemu Doktorowi - Bogu, błagając, by przywrócił mi zdrowie. I rzeczywiście Bóg wysłuchał prośby matki, bo za parę tygodni już wyzdrowiałem. Przytem matka już wtedy uczyniła ślub, że gdy wyzdrowieję, odda mnie na służbę Bożą. Czas mijał, a podrósłszy dowiedziałem się o wszystkim i podzielałem pragnienia mojej matki. I tak czas upływał aż do klasy 6-tej. W tej to klasie ozwał się we mnie głos Boży; postanowiłem więc pracować na Niwie Pańskiej.
Ks. Białowolski święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks. Bpa H. Przeździeckiego 28.06.1931 r. Po pracy w kilku parafiach jako wikariusz otrzymał z dn. 25.03.44 r. zwolnienie ze stanowiska wikariusza parafii Mokobody i polecenie objęcia stanowiska rektora filii duszpasterskiej w Wołyńcach. Tutaj był do 30.04.45 r., gdyż został mianowany administratorem wakującej parafii Paprotnia.
Zapewne w Wołyńcach ks. Białowolski był gorliwym pasterzem. Świadczy o tym prośba mieszkańców Wołyńce skierowana do ks. Bpa w dn. 25.04.45 r., aby ks. Białowolski mógł pozostać na dawnym miejscu, gdyż "Proboszcz gorliwy pracuje nad zbawieniem dusz naszych". Prośbę podpisało 329 parafian wołynieckich. Ks. Władysław Białowolski pobudował parkan z pustaków okalający kościół w Wołyńcach. Zmarł nagle w Siedlcach 9.05.61 r.
Kolejnym rektorem w Wołyńcach był ks. Jan Urban.
Ur. 2.01.1914 r. we wsi Ziomaki pow. siedleckiego. W 1929 r. wstąpił do Gimnazjum Biskupiego w Siedlcach, a po otrzymaniu matury w 1935 r. wstąpił do Podlaskiego Seminarium Duchownego Benedykta XV w Janowie Podlaskim. Święcenia otrzymał dn. 17.08.1940 r. W Wołyńcach ks. Urban pracował od 1.05.45 r. Z dniem 1.10.45 r. został zwolniony z urzędu rektora filii duszpasterskiej w Wołyńcach, gdyż dostał pozwolenie na studia wyższe teologiczne w KUL-u. Zmarł 8.03.2004 r.
Na miejsce ks. Urbana przyszedł do Wołyniec ks. Bolesław Franciszek Popowski.
Ur. 14.10.1907 r. w Tąsewach, powiat pułtuski. Święcenia kapłańskie przyjął 25.02.1934 r. W piśmie ks. Bp napisał, że przenosi ks. Popowskiego z wikariusza parafii Żelechów do wakującej filii duszpasterskiej w Wołyńcach, mając na uwadze potrze-by duchowe wiernych, szczególnie by wierni tejże parafii nie byli pozbawieni Mszy św., sakramentów św. i słowa Bożego, jako też i strona gospodarcza kościoła była należycie utrzymana. Miejsce to objął ks. Popowski z dn. 1.10.45 r. Jednak już po kilku miesiącach ks. Dziekan dek. domanickiego w Wodyniach napisał do ks. Bpa: "chory na płuca i serce, ostatnio zdrowie się pogorszyło, 12.02 przewieziony do szpitala w Siedlcach, 5.03.46 r. wyjechał na kurację do Rutki (sanatorium). 3 bm. ks. Popowski wręczył wszystkie księgi kościelne pod opiekę ks. Pawlakowi ze Skórca, który go zastępował podczas choroby. Ks. Popowski zmarł w sanatorium w Rutce 28.04.47 r.
Następnym kapłanem w Wołyńcach był ks. Tytus Kucharewicz. Ur. 4.01.1879 r., wyświęcony w 1901 r. Okres jego pobytu był też krótki, bo od marca 46 r. do września tegoż roku. Ksiądz ten zmarł nagle na plebani. Został pochowany na cmentarzu w Wołyńcach.
Kolejnym rektorem filii duszpasterskiej był ks. Michał Łukasiewicz. "Ur. 12.09.1903 r. w Urzędowie powiat Janów Lubelski. W czerwcu 1923 r. wstąpił do Liceum Biskupiego Męskiego przy Seminarium Duchownym w Lublinie, pragnąc poświęcić się na służbę Bogu. W 1926 r. został przyjęty na podstawie egzaminu do Seminarium Duchownego w Janowie Podlaskim na kurs II. Święcenia kapłańskie ks. Łukasiewicz przyjął 28.06.1931 r. Do Wołyniec przyszedł 24.08.46 r., skąd przeszedł do pa-rafii Brzeziny z dn. 15.11.46 r. Zmarł 25.06.1966 r.
Po dość krótkich okresach duszpasterzowania ww kapłanów w Wołyńcach następny ks. rektor spełniał tu swą posługę przez 12 lat. Był nim ks. Józef Pieńkowski. W swoim życiorysie napisał m.in.: "Urodziłem się 3.05.1874 r. we wsi Bieńki, pow. Ostrowski, guberni Łomżyńskiej. Po gimnazjum miałem już drogę wytkniętą ... zostać księdzem. W roku 1892 w miesiącu czerwcu udałem się za radą miejscowego Księdza Proboszcza do Sejn na egzamin jako aspirant do stanu duchownego. W Sejnach nie sprzyjało mi szczęście, a właściwie wszystkim "Mazurom", gdyż zaledwie paru Polaków zostało przyjętych, a reszta sami Litwini i to najnowszej odmiany: Litwomani. Zmartwiony, ale nie zrażony wróciłem do domu. W połowie lipca tegoż roku dowiedziałem się od jednego ze znajomych mi alumnów, że w Seminarium Lubelskim są wolne miejsca. Zostałem przyjęty. Po pięcioletnim pobycie w seminarium i złożeniu matury w czerwcu roku Pańskiego 1897 przyjąłem święcenia kapłańskie z rąk J. E. Ks. Bpa Jaczewskiego. W parę tygodni po przyjęciu kapłaństwa ukochani Rodzice oraz cała rodzina i wioska ujrzeli mnie z rozrzewnieniem w sercu i łzą w oczach przy ołtarzu".
Ks. Pieńkowski, Rezydent w Mokobodach został mianowany Rektorem filii duszpasterskiej w Wołyńcach od dn. 15.11.1946 r. na miejsce J. ks. M. Łukasiewicza przeniesionego na stanowisko Administratora do parafii Brzeziny.
"W czasie tego pobytu w parafii Wołyńce jako proboszcz ks. Pieńkowski dbał o estetyczny wygląd kościoła, wewnętrzny wygląd miejsca świętego. Również zbudował dom dla organisty Miedzika". W czasie wizytacji w 1951 r. ks. Bp Jankowski napisał: "Obecny ks. Proboszcz, ks. Józef Pieńkowski, jubilat przybył do Wołyniec w 1946 r. i mimo swego wieku dużo przyczynił się do stanu materialnego: oszalował plebanię, w stodole urządził spichlerz, w podwórzu urządził piwnicę, a w 1956 r. ks. Bp Świrski zaznaczył, że ks. kan. Pieńkowski "mimo podeszłego wieku, bo już ukończył 83 lata nie zraża się trudnościami, ale w podniosłym nastroju i w miarę możliwości swoich sił prowadzi pracę duszpasterską i administracyjną".
1.04.1955 r. ks. Pieńkowski pisze do Ks. Bpa: "Z powodu podeszłego wieku i trudnych domowych warunków dla braku służby i z powodu nadwątlonego zdrowia pokornie proszę Waszą Ekscelencję o zwolnienie mnie ze stanowiska rektora filii duszpasterskiej w Wołyńcach i przeniesienie w stan spoczynku. A 11.05 tegoż roku napisał: ..."Poprawiłem się na zdrowiu, w słońcu wiosennym wzmocnił się organizm, dlatego też najpokorniej proszę Arcypasterza o pozostanie nadal na stanowisku Rektora Filii Duszpasterskiej Wołyńce". Z funkcji tej został zwolniony od 23.08.58 r. i przeniesiony w stan spoczynku. Zmarł 27.02.66 r. w Siedlcach (w wieku lat 92 - w kapłaństwie 68 lat)".
Następnie do Wołyniec przyszedł ks. Marian Piotr Zalewski. Ur. 15.06.1904 r. we wsi Zalesie, pow. Łuków. W życiorysie swoim napisał: "zacząłem myśleć o pracy wymarzonej od najmłodszych lat, o pracy w szkole Bożej. Aby więc upragniony cel osiągnąć, wstąpiłem do Seminarium Duchownego w Janowie Podlaskim". Na stanowisko rektora filii Wołyńce został mianowany z dn. 23.08.58 r. z wikariusza par. Zbuczyn. Natomiast 15.07.59 r. przeniesiony na administratora par. Gończyce. Zmarł 13.05.1987 r. w Siedlcach, przebywając w domu Księży emerytów.
Kolejnym duszpasterzem w Wołyńcach był ks. Wacław Semeniuk. Ur. 25.10.1925 r., wyświęcony w 1952 r. Do Wołyniec przybył 10.07.59 r. W czasie wizytacji 19.11.59 r. ks. Dziekan napisał: "Ks. Rektor wiele już dokonał w przeciągu swego 4-ro miesięcznego duszpasterzowania w Wołyńcach. M.in. kupiono wielkiej wartości fisharmonię marki Schiedmayer'a. W protokole z 25.11.60 r. czytamy: "Rektor kościoła ks. Wacław Semeniuk, liczący 35 lat nadal duszpasterzuje gorliwie i mimo trudnych warunków zewnętrznych przysparza wiele owoców duchowych i pożytku gospodarczego parafii". W kronice parafialnej zapisano: "Ks. Semeniuk przystępuje z wielką energią do pracy nie tylko duszpasterskiej, ale i gospodarczej. Przeprowadza konserwację budynku sakralnego. Wprowadza ulepszenia w kościele kupując ławki. Jednak pomimo odnowienia świątyni, wierni wraz ze swoim duszpasterzem widzą, że ściany kaplicy rozchylają się na zewnątrz. Z powodu nacisku dachu, szczególnie zimą, kiedy pod naporem śniegu wiązania dachowe zaczęły tracić swoją moc. Korzystając z rady inżyniera, wierni wzmacniają wiązania dachowe prętami krępującymi. Od tamtej pory coraz bardziej dojrzewała myśl budowy nowej, murowanej świątyni". W Wołyńcach duszpasterzował ks. Semeniuk do 10.08.64 r., zaś 6.10.2002 r. w tej parafii obchodził 50-cio lecie Kapłaństwa. Kolejnym kapłanem, który kierował od 10.08.64 r. filią Wołyńce był ks. Janusz Staręga z Siedlec.
Administratorem parafii został w wieku 36 lat. Była to pierwsza jego samodzielna placówka duszpasterska, pracował w niej gorliwie i przykładnie. Jego wysiłki skwitowano zapisem: "Kapłan dobry, gorliwy, cieszący się wielkim szacunkiem u swych parafian. Słowem prawdziwy duszpasterz. Dzięki jego staraniom i ofiarności wiernych kupiono 2 obrusy do ołtarza, 5 komży dużych, łódkę na kadzidło, naczynko do obmycia palców przed Komunią Św., kropielnicę i kropidło, 6 lichtarzy na ołtarz. Odnowiono kościół wewnątrz. Przeprowadzono remont podmurówki pod kościół, zrobiono nowe schody przed zakrystią, wejściem głównym i bocznym do kościoła. Pokryto papą organistówkę i słomą stodołę". W 1966 r. staraniem ks. Staręgi na cmentarzu grzebalnym zrobiono trzy ramy betonowe z żelaznymi krzyżami na mogiłach: śp. ks. Tytusa Kucharewicza, śp. organisty Aleksandra Miedzika i śp. Franciszki Pawlak - ofiarodawczyni gruntu parafialnego w Wołyńcach. Służbę swą na terenie tej parafii spełniał ks. Staręga do 24.04.75 r. Zmarł 22.02.1996 r. W naszym kościele została odprawiona Msza św. o spokój Jego duszy.
Na miejsce ks. Staręgi przyszedł ur. 21.08.1936 r. ks. Jan Gomółka. Wyświęcony 23.08.1959 r. w parafii rodzinnej Gęś. Kapłan ten miał być w Wołyńcach tymczasowo, dopóki ks. Bp nie znajdzie nowego rektora, a pobyt ten przeciągnął się na 2 lata i 2 miesiące. Trzeba tu zaznaczyć, że ks. Gomółka pełnił jednocześnie funkcję w Kurii Diecezjalnej w Siedlcach. Ks. Dziekan w protokole z wizytacji napisał: Ks. Gomółka gorliwie spełnia swe obowiązki odnośnie opieki duchowej nad powierzoną sobie owczarnią Chrystusową, a szczególnie w nauczaniu religii i odnośnie opieki nad majątkiem parafii". Ten duszpasterz coraz bardziej widział konieczność budowy nowego kościoła i zaczął już gromadzić materiały na ten cel. Z Urzędu Bezpieczeństwa przyjechali przedstawiciele resortu z zapytaniem: "Czy Ksiądz będzie budował kościół bez pozwolenia?" A ksiądz odpowiedział: "Musicie dać pozwolenie, bo i tak stary jest blisko szosy, i tak zechcecie go przenieść, a on się już nie nadaje do przeniesienia". Funkcję kościelnego pełnili wówczas ministranci, a organisty - utworzona schola. To właśnie ks. Gomółka zorganizował w parafii Wołyńce scholę dziecięcą i młodzieżową. Czasy pobytu w parafii tak scharakteryzował: "Bardzo dobrze wspominam wiernych, ich zaangażowanie i pobożność". Odchodząc z parafii, pożegnał się bardzo ciepłymi słowami. W Wołyńcach był do 12.07.77 r., a obecnie nadal pracuje w Kurii Biskupiej w Siedlcach.
Po "tymczasowym" pobycie ks. Gomółki stanowisko rektora filii parafialnej Wołyńce objął ks. Mieczysław Wawrzyniec Romańczuk W Kronice parafialnej tak to o nim napisano: "Zmiany duszpasterza w parafii wprowadzają jakieś perturbacje. Siła przywiązania i przyzwyczajenia do księdza należy do rzeczy normalnych i pozytywnych. Nowego proboszcza ludzie przyjęli z pewną rezerwą - głównie z powodu jego niedołęstwa muzycznego. Lody stopniowo tajały. Rosło wzajemne zaufanie, które po kilku miesiącach doszło do tego, że wykonywano bezkrytycznie polecenia księdza, a nawet delikatne jego sugestie. To bardzo ułatwiło sfinalizowanie wielu spraw, a w konsekwencji otrzymanie pozwolenia na budowę nowej świątyni". Ks. M. Romańczuk ur. się 10.08.1937 r. w Żeliszewie. Dn. 8.06.63 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Był wikariuszem na wielu parafiach. W latach 1969 - 71 studiował zaocznie teologię pastoralną na KUL-u. 15.10.74 r. został mianowany pierwszym diecezjalnym referentem ruchu oazowego i pełnił tę funkcję przez 4 lata. 1.07.1977 r. został mianowany rektorem filii duszpasterskiej w Wołyńcach. Istniała tu pilna potrzeba budowy kościoła.
Duszpasterstwo w powstałej w 1938 r. filii sprawowano w drewnianej kaplicy przerobionej ze szkoły chylącej się ku upadkowi. Ks. Romańczuk posiadał wybitne zdolności organizacyjne. Przygotował plac pod budowę, dokumentacje, zatwierdzenia, materiały i razem z parafianami przystąpił do budowy. Teren pod budowę ze względu na występującą ku-rzawkę wymagał silnego uzbrojenia. Projekt kościoła bardzo udany, efektowny architektonicznie, był równocześnie bardzo trudny. Budowa wymagała ogromnych środków finansowych, które zdobywał zbieraniem ofiar w innych parafiach. Ze strony parafian spotykał się zawsze z wielkim zrozumieniem i wydatną pomocą. Efektem tych wysiłków jest jedna z najpiękniejszych nowych polskich świątyń, której poświęcenie wyznaczył na 31.07.1988 r. Wybudował również sale katechetyczne i plebanię, do której przeniósł się miesiąc przed śmiercią. Ani tego dnia, ani 25-cio lecia nie dożył. Odszedł niespodziewanie do Boga w pełni twórczych sił po latach ogromnie gorliwej pracy duszpasterskiej. Był dobrym i mądrym kapłanem, harmonijnie prowadzącym ze wszystkimi, których Bóg postawił na jego drodze, czynił wiele dobra konfratrom i wszystkim potrzebującym, miał łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi, a każdą znajomość umiał przeznaczyć dla dobra innych. Służył pomocą, często niezwykłą każdemu potrzebującemu. Bez rozgłosu wiele lat służył wydatną pomocą księdzu Blachnickiemu w jego tarapatach. Cieszył się ogromnym uznaniem u księży, a wynikało to z jego otwartej, życzliwej i ofiarnej postawy. W kłopotach, chorobie, prześladowaniach zawsze pojawiał się z pierwszą pomocą. Umiał doskonale współpracować z młodzieżą. Głębokie życie duchowe ugruntowane formacją oazową promieniowało spokojem i twórczą działalnością. Dn. 24.04.1987 r. w uznaniu Jego przykładnej postawy kapłańskiej i ofiarności w pracy duszpasterskiej i budowlanej został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Janowskiej. Zginął 25.01.1988 r. w wypadku samochodowym. Pogrzeb ofiarnego Kapłana odbył się w Wołyńcach 27.01.88 r. przy bardzo licznym udziale duchowieństwa i wiernych pod przewodnictwem obu Arcypasterzy.
Tak jak ks. Mieczysław Romańczuk przez niespełna 11 lat w Wołyńcach zajmował się budową kościoła - wspólnoty wiernych i był budowniczym kościoła materialnego, podobnie wiele trudu i serca włożył w tejże parafii jego następca - ks. Piotr Kardas. Ks. Piotr Kardas ur. 16.06.1952 r. Święcenia kapłańskie przyjął w 1977 r. Kronika parafialna podaje: "W dniu 13.02.1988 r. przybywa do parafii następca śp. ks. Mieczysława Romańczuka; jest nim wikariusz katedralny, ks. Piotr Kardas, który obejmuje urząd proboszcza. Nowa rzeczywistość początkowo przeraża ogromem prac i trudności, ale i mobilizuje". Ten duszpasterz kierował parafią Wołyńce przez ponad 16 lat. Ukończył budowę wieży kościelnej i zajął się wykańczaniem wnętrza świątyni. Jako bardzo dobry gospodarz dbał o estetyczny wygląd kościoła i placu wokół kościoła. Zaprowadził porządek na cmentarzu i przed cmentarzem, powiększając również jego powierzchnię. Ks. Kardas troszczył się również o potrzeby duchowe parafian; m.in. zorganizował wiele pielgrzymek autokarowych do miejsc świętych, założył bibliotekę parafialną, wprowadził Nabożeństwo Fatimskie, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, śpiewanie "Godzinek", Różaniec za Ojca św."
Dn. 11.06.2002 r. obchodziliśmy uroczyście XXV-tą rocznicę kapłaństwa ks. proboszcza Piotra Kardasa. W tym dniu dziękowaliśmy miłosiernemu Bogu za dobrego pasterza i gospodarza w naszej parafii.
Okres od 13.02.1988 r. - 27.07.2004 r. - to czas pobytu ks. proboszcza Piotra Kardasa w naszej parafii. Słowa hołdu ubrano w poezję:
"Wdzięczność nosi się w sercu, lecz słów nie znajduje,
Bo słowo nie wypowie, to co serce czuje
Zwłaszcza, kiedy ktoś wkłada ogrom poświęcenia
Trudów, pracy, mozołów tak bez obliczenia
My w codziennym swym życiu to widzieliśmy
I Twoją opiekę w każdym dniu czuliśmy
Czuwałeś, aby cnota w nas się rozwijała
I korzyść z łaski Bożej codziennie wzrastała
Więc dzisiaj - w dniu z Tobą pożegnania
Radosne składamy Ci podziękowania
Dziękujemy po prostu, na ile nas stanie
Za twe bezgraniczne, ojcowskie oddanie
Niechże Jezus najdroższy w swej Boskiej hojności
Darzy Cię na każdy dzień w łaski obfitości
Niech wszystkie przykre chwile w radości zamienia
I spełnia Twe dobre, codzienne pragnienia
I kiedyś niech to sprawi, by po życiu długim
Wszyscyśmy się spotkali tam na świecie drugim.
Dziękujemy za gorliwą służbę duszpasterską, a przede wszystkim troskę o zbawienie dusz.
Wdzięczni parafianie."
Z dn. 28.07.2004 r. obowiązki duszpasterskie w naszej parafii podjął ksiądz Jan Grzesiak. Uroczystego "Aktu Wprowadzenia" w posiadanie urzędu proboszcza dokonał - jako delegat ks. bpa Zbigniewa Kiernikowskiego - dziekan dekanatu domanickiego, który przyjął wyznanie wiary, przysięgę wierności i przekazał Inwentarz fundi instructi naszej parafii". Ks. Jan Grzesiak ur. w 1951 r. w Jeziorzanach. Święcenia kapłańskie przyjął w 1976 r. z rąk ks. bpa Jana Mazura. Do Wołyniec przybył z par. Dołha. Powitano go wierszem:
"Wielebnemu Księdzu Proboszczowi
W dniu Jego do nas przybycia
Życzymy obfitych łask Bożych
I długiego z nami współżycia.
Niech pracy duszpasterskiej
Bóg z nieba błogosławi
I wielkie zwycięstwo ducha
Za Twą przyczyną sprawi.
Przez ręce Twe kapłańskie
Niech Bóg łask ześle wiele
Na całą naszą parafię
Na lud zgromadzony w kościele.
Najświętsza Matka Boża
Niech łaski u Syna uprasza
Ażeby Jego Królestwem
Była parafia nasza".
Nowy ks. proboszcz zorganizował:
- "Dożynki Parafialne" w Wołyńcach 12.09.2004 r.
- wyjazd do Woli Gułowskiej na Diecezjalne Dożynki, którym przewodniczył ks. bp Ordynariusz Zbigniew Kiernikowski (8.08.2004 r.)
- pielgrzymkę do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, Kraków - Łagiewniki, Mogiła - Sanktuarium Krzyża Świętego O. Cystersów, Kalwaria Zebrzydowska, Wadowi-ce (2004 r.)
- wyjazd do Pratulina z młodzieżą przygotowującą się do Bierzmowania (9.10.2004 r.).
Za ks. Grzesiaka powstał Zespół Służby Liturgicznej w parafii Wołyńce. Z prac gospodarczych: odnowił ks. całą plebanię wewnątrz. Obecnie trwają przygotowania do wizytacji kanonicznej ks. Biskupa, która odbędzie się w 2005 roku.

a) Kapłani i siostry zakonne pochodzący z parafii

Odbiciem stanu religijności każdej parafii są nie tylko praktyki religijne wiernych, ale i powołania zarówno kapłańskie, jak i zakonne. Takimi też szczyci się parafia Wołyńce.

Ks. Adam Skwarczyński ur. 7.05.1946 r. w Olsztynie. W 1948 r. rodzina spro-wadziła się do Rakowca, zasiedlając swoją przedwojenną posiadłość. W 1964 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Siedlcach, a święcenia kapłańskie przyjął 14.06.70 r. w katedrze siedleckiej z rąk ks. bpa Jana Mazura. Po studiach doktoranckich na KUL-u (promocja doktorska - luty 1993 r.) ks. Skwarczyński przebywał w domu rodzinnym prowadząc Poradnię Życia Duchowego (spotkania, telefony, poczta zwykła i elektroniczna). Jest diecezjalnym kapelanem diabetyków (chorych na cukrzycę). Poradnia dysponuje kaplicą z Najświętszym Sakramentem.

Ks. Zbigniew Grabowski ur. 13.03.1951 roku w Siedlcach. Na kapłana wykształcił się w Wyższym Seminarium Duchownym w Siedlcach w latach 1972-78. Święcenia kapłańskie przyjął 24.06.78 r. z rąk ks. bpa Jana Mazura. Inkardynowany do Diecezji Drohiczyńskiej mocą Bulli Jana Pawła II "Totus Tuus Poloniae Populus" (25.03.1992 r.)
Był wikariuszem w kilku parafiach: Kąkolewnica, Międzyrzec Podlaski, Sobienie Jeziory, Sterdyń. Pracował także na misjach w Zambii - Afryka 24.06.85 - 17.01.89 r. Był też w Garwolinie (wikariusz) i w Wirowie jako proboszcz (6.06.90 - 19.08.2003 r.). Obecnie jest proboszczem parafii Stoczek Węgrowski (od 7.08.2003 r.). Oto niektóre urzędy i funkcje diecezjalne sprawowane przez ks. Grabowskiego: członek komisji ds. duszpastersko-liturgicznych I Synodu Diecezji Drohiczyńskiej (8.12.94 - 24.05.97 r.); diecezjalny duszpasterz trzeźwości (92 - 94 r.); referent diecezjalny ds. misyjnych (23.08.97 r.); członek Rady Duszpasterskiej (25.03.98 - 25.03.2003 r.; 17.01.2004 r.); członek Komisji ds. liturgii Diecezjalnego Komitetu Organizacji Pielgrzymki Jana Paw-ła II do Drohiczyna (20.06.98 - 10.06.99 r.); dyrektor diecezjalny Papieskich Dzieł Mi-syjnych (19.03.2001 r.); pierwszy dekanalny wizytator katechetyczny w Dekanacie Drohiczyńskim (9.01.2002 - 19.08.2003 r.); członek zespołu programującego Diecezjalnej Komisji Kapłańskiej (16.01.2004 r.).

Oto jak ks. Grabowski wspomina swój pobyt w Zambii: "Dzięki łasce powołania mogłem w dniu 24.06.1985 r. wyjechać na misje do Zambii. Po 7 latach pracy duszpasterskiej w diecezji siedleckiej mogłem włączyć się bezpośrednio w budowaniu Królestwa Bożego w misyjnym kraju. Pomocą był w tej pracy Jan Paweł II jako największy Misjonarz kościoła. Jego postać i zaangażowanie w życiu każdego człowieka była twórczą inspiracją w pracy misyjnej polskich misjonarzy. W parafii Mongu diecezji Livingstom byłem jako 5 misjonarz. Prowadziliśmy 2 parafie w tym miasteczku (ok. 40 tysięcy mieszkańców) oraz jeden z nas uczył religioznawstwa w szkole średniej. Przez kilka miesięcy uczyłem się języka miejscowego - Lozi w parafii prowadzonej przez mi-sjonarzy z Irlandii. Na Wielkanoc 1986 r. rozpocząłem pracę jako wikariusz w parafii Mongu podpatrując pracę ks. prob. prof. Stanisława Siwca. Po roku pracy razem ks. prof. został skierowany do ogólnodiecezjalnego Seminarium w Lusace, a ja zostałem na ponad rok sam w tej parafii. Księża z Opola wyjechali do kraju ze względu słabego zdrowia, a ks. Wiesław Dynek stawił się poza wykładami w szkole wspierać prace duszpasterskie. W 1987 r. przyjechał ks. Jan Deptuła, który po przygotowaniu językowym rozpoczął pracę wraz ze mną. Praca nasza polegała na przygotowaniu ludzi dorosłych do chrztu (cotygodniowe spotkania), na katechezie przy parafii dzieci i młodzieży. Raz w tygodniu stowarzyszenie św. Wincentego a Paulo pomagało wszystkim potrzebu-jącym. Również w kościele parafialnym sprawowaliśmy Mszę św. każdego dnia, a w niedziele odprawialiśmy 2 Msze św. - jedną w języku angielskim, a drugą w języku Lozi. 2 razy w tygodniu wyjeżdżaliśmy do kaplic na cały dzień, aby nie tylko sprawo-wać Eucharystię, ale sprawdzić, co przez cały miesiąc nauczył miejscowy katechista. Ta piękna praca została przerwana na początku 1989 r. moją chorobą i powrotem do kraju".


Ks. Jarosław Chybowski ur. 26.09.71 r. Na księdza wyuczył się w Seminarium Duchownym w Opolu k/Siedlec w latach 1990 - 96. Święcenia kapłańskie przyjął 8.06.96 r. z rąk ks. bpa Jana Wiktora Nowaka. Po święceniach był wikariuszem w parafii Pratulin. W tym okresie trwały przygotowania do beatyfikacji Męczenników Podlaskich. Ks. Chybowski uczestniczył w uroczystościach beatyfikacji Męczenników Podlaskich w Rzymie w X 1996 r. Przez 2 następne lata był wikariuszem w Jedlance. Zginął śmiercią tragiczną 20.06.99 r.

Obecnie do służby kapłańskiej przygotowuje się Zbigniew Ciok z Wólki Wołynieckiej, który wstąpił do Zakonu Ojców Oblatów w Obrze. Jest na 3 roku studiów seminaryjnych.
Z parafii Wołyńce pochodzą także 4 siostry zakonne:

S. Stanisława Wróbel wstąpiła do zakonu bezhabitowego "Córki Najczystszego Serca NMP" (Siostry Sercanki). Dom generalny tego zgromadzenia znajduje się w Nowym Mieście n/Pilicą. Zgromadzenie to zajmuje się głównie wychowaniem i nauczaniem dzieci i młodzieży. Pracowała w gospodarstwie.
S. Krystyna Wróbel jest w zakonie habitowym we Włocławku. Uczy religii. Wyżej wymienione zakonnice są rodzonymi siostrami, pochodzą z Kol. Wołyńce. Do zakonu wstąpiły w latach 60-tych.
S. Danuta Szlaza z Teodorowa jest w zakonie habitowym. Wstąpiła do zgromadzenia Sióstr Albertynek w Siedlcach. Początkowo pracowała w Domu Dziecka w Siedlcach. Była też w Krakowie. Przez wiele lat zajmowała się osobami starszymi. Obecnie jest w Radzyminie. Służy jako s. pielęgniarka w Ośrodku Opieki Społecznej.
S. Marta Kwiatek z Wołyniec - wstąpiła do zakonu bezhabitowego Córek Najczystszego Serca NMP w 1978 r. Obecnie s. Marta jest w Skórcu.
Warto tu dodać, że w parafii Wołyńce znajduje się Księga Dzieła Duchowej Pomocy Powołaniom, z której się dowiadujemy, że: "Dzieło Duchowej Pomocy Po-wołań zabiega o modlitewny i ofiarniczy współudział całego Ludu Bożego, celem uproszenia licznych i dobrych powołań kapłańskich i zakonnych dla sprawowania kultu Bo-żego".
Odbyły się również rekolekcje powołaniowe: I seria - 17-20.12.1983 r. prowadzone przez ks. Henryka Tkaczyka (salezjanina) i s. Iluminatę Leśnik ze Zgromadz. S. Służebniczek. Wtedy 42 osoby włączyło się w Dzieło Duchowej Pomocy Powołań (4 osoby na 1 rok, 1 osoba na 3 lata, 1 osoba na 5 lat, 36 osób - na całe życie)
II seria - 20-23.12.1984 r. Rekolekcje przeprowadzone przez o. Aleksandra Nowackiego OFM i s. Dorotę Duszyk (Misjonarka Św. Rodziny). Włączyło się 100 osób (1 - na 17 lat, 1 - na 5 lat, 2 - na 3 lata, 26 - na całe życie, 70 - na 1 rok).
III seria rekolekcji odbyła się w 1985 r. Do Dzieła Duchowej Pomocy Powoła-niom włączyło się wówczas 25 osób (2 osoby na całe życie, 2 osoby na 2 lata i 21 osób na 1 rok).
Kilka lat temu Siostry Sercanki (ze Skórca) prowadziły w naszej parafii spotkanie powołaniowe.

b) Służba kościelna
ORGANIŚCI

Funkcję pierwszego organisty w Wołyńcach pełnił Aleksander Miedzik, o któ-rym można przeczytać; że był to "kawaler, lat 70, spokojny, religijny i posłuszny ks. Rektorowi. Pracował od 1.08.1938 r." "Gorliwy i staranny". Jest pochowany na cmentarzu w Wołyńcach w głównej alejce po prawej stronie, niedaleko od bramy wej-ściowej.
Od 1.12.1957 r. organistą był Stanisław Barciniak (78- letni), w miarę swych sił gorliwy w pełnieniu swych obowiązków. W 1959 r. rolę tę spełniał Stefan Wójtowicz w wieku lat około 50-ciu, który później przeszedł do Sławatycz. Na progu lat sześćdziesiątych parafia nie miała swojego organisty. Od 1962 r. "w niedziele i święta pomaga dojeżdżający z Siedlec 19-letni Stanisław Wiśniewski, bardzo stateczny i zainteresowany muzyką i śpiewem kościelnym". 2 lata później czytamy, że: "czyni coraz lepsze postępy, zorganizował czterogłosowy chór. Dokształca się w muzyce i nauce, studiując na wyższym kursie nauczycielskim. Dn. 10.07.1965 r. Stanisław Wiśniewski odszedł do Sobieszyna. Warto jeszcze dodać, że jego staraniem i kosztem dokonano ogrodzenia drewnianego organistówki w Wołyńcach.
Od tamtej pory nie było organisty w Wołyńcach. W okresie, gdy proboszczem był ks. Staręga, to często w niedziele i święta przyjeżdżała i grała Siostra Księdza.
Funkcję grabarza wykonywali: p. Chybowski, p. Romaniuk, Jan Ostolski (kościelny), Stanisław Sienkiewicz, Antoni Sioćko, Stefan Wachnikowski (od 1988 r. - 07.98 r.), Wojciech Kowalczyk (od 07.1998 r.).

KOŚCIELNI

Rolę kościelnego w Wołyńcach spełniał od 1.07.1941 r. Woźniak Hieronim, "kawaler religijny i pracowity" (17-letni). Jeszcze w 1944 r. spełniał tę posługę, zaś w 1958 r. czytamy: "Z dobrej woli, honorowo w kościele usługuje 74-letni Jan Ostolski. Bardzo gorliwie i prawie bezinteresownie pomagał w zakrystii ten staruszek, miejscowy parafianin jeszcze w 1962 r.
Później zaś nie było kościelnego w kościele wołynieckim.

GOSPODYNIE

Warto może jeszcze w tym rozdziale wspomnieć o tych, którzy pomagali księżom na plebani i w prowadzeniu gospodarstwa parafialnego.
Od 1.09.1938 r. gospodarstwem domowym zajmowała się "Saczuk Marianna, lat 32, panna religijna, pracowita". W 1944 r. na plebani mieszkali wysiedleni z Zamojszczyzny szwagier ks. Rektora (Wł. Białowolskiego) Franciszek Matej z żoną i dwojgiem dzieci dorosłych. Gospodarstwo prowadziła Eugenia Troć, "lat 32, dobra uczciwa". Z protokołu Wizytacji dziekańskich z 1958 r. dowiadujemy się, że "gospodarstwo domowe prowadziła 40-letnia Czesława Olszyc pobożna i skromna", zaś z r. 1959, że "gospodarstwo domowe na plebani prowadzą zacni rodzice ks. Rektora W. Semeniuka".
W 1967 r. Ks. bp zapisał: "gospodarstwo domowe prowadzi matka ks. Rektora (J. Staręgi), osoba bardzo pobożna, a zarazem odznaczająca się roztropnością".
Następnie rolę gospodyni pełniły:
Oborska Cecylia (u ks. Staręgi), Bożena Izdebska, Zofia Wolska, Lucyna Romaniak (u ks. Romańczuka), Elżbieta Kisielińska (u ks. P. Kardasa).

SCHOLA I CHÓR

W okresie, gdy w parafii Wołyńce nie było kościelnego, funkcję tę pełnili (i pełnią) ministranci, a funkcję organisty pełniła schola, która powstała staraniem ks. Jana Gomółki.
"Ponieważ nie było ani organisty, ani kościelnego, zorganizowałem scholę dziecięcą i młodzieżową przy pomocy Barbary i Wandy Niewiarowskich (jedna z nich była wcześniej moją uczennicą), które należały do chóru katedralnego. One przyjeżdżały do Wołyniec, grały na gitarze i uczyły śpiewu pieśni. Wtedy powstały dwie grupy, z których jedna śpiewała na Mszy św. o 9.00, a druga na Sumie.
Po zorganizowaniu tych grup zajęła się nimi Barbara Grabowska, której brat był wtedy klerykiem i dostarczał różne nagrania pieśni mszalnych".
Za księdza Gomółki do chóru parafialnego w Wołyńcach należały następujące osoby: Zofia Pawlik, Urszula Filipek (Kania), Małgorzata Giejbo (Ratuska), Bożena Rusinek (Stanisławowska), Barbara Zasuwik, Ewa Kamiejsza, Barbara Gaładyk, Barbara Grabowska (Żukowska), Jolanta Kordys, Wanda Sienkiewicz, Grażyna Pieciak (Mazurek), Mieczysław Kwiatek, Edmund Strzeliński, Maria Zwierzyńska (Ciok).
Za księdza Romańczuka: Edyta Żukowska (Zwolińska), Anna Ciok, Beata Krasuska (Grochowska), Marzena Pieciak (Skup), Ewa Sienkiewicz (Marciniuk), Iwona Chybowska (Dąbrowa), Bożena Chybowska (Biegun), Agnieszka Żukowska (Tarapata), Bożena Żukowska (Kiełczykowska), Iwona Cibor (Rojek), Dorota Gutowska (Karczewska), Ewa Kordys, Darek Kordys, Jarosław Chybowski, Katarzyna Sikorska.
Ta schola młodzieżowa śpiewała na Mszy św. o godz. 9. Równolegle istniała schola dziecięca w składzie: Agnieszka Wolska, Ania Wolska, Ela Wolska, Aneta Kadej, Małgorzata Kadej, Agnieszka Kordys, Ania Pawlik, Agnieszka Żelazowska, Renata Troć, Agnieszka Artecka, Maryla Skaruz, Ewa Zając, Agnieszka Szklarz, Małgosia Pawlik, Aneta Pawlik, Agnieszka Kordys (Krasy), Beata Woźniak, Ela Woźniak, Kasia Zielińska, Beata Osińska, Kasia Osińska, Edyta Paciorek, Emilia Zielińska, Małgorzata Paciorek, Agnieszka Paciorek, Magdalena Pawlik, Monika Michalak, Marzena Pawlik.
Za ks. Piotra Kardasa - do scholi młodzieżowej przechodziły osoby, które wcze-śniej były w scholi dziecięcej, a do scholi dziecięcej wstępowały nowe osoby: Ola Zielińska, Magda Grabowska, Agnieszka Grabowska, Ewelina Chęć, Anita Chęć, Jola Adamczyk, Marlena Kuziak, Asia Michalak, Beata Grzyb, Renata Kupień.
Początkowo scholą dziecięcą zajmowała się Barbara Grabowska, później Ewa Zając i Edyta Paciorek. Następnie Andrzej Giejbo jako grający na syntezatorze gromadził wokół siebie scholę dziecięcą. Po kilku latach ww osoby przeszły do scholi młodzieżowej, a Andrzeja Giejbo zastąpiła Bożena Chybowska (Biegun), grając i śpiewając na Mszy św. o godz. 12.00 łącznie z Bożeną Stanisławowską i p. Stefanem Cisakiem.
Po kilku miesiącach oprawą muzyczną (granie) na Mszy św. niedzielnej na godz. 12.00 zajął się Jacek Kamecki, który po pewnym czasie razem z Marią Woźniak, Barbarą Wróbel i Janem Ratuskim utworzył grupę dzieci śpiewających pod nazwą "Iskierki" do której należą: Ania Gurba, Kasia Szklarz, Ania Szklarz, Monika Biegun, Joanna Biegun, Asia Wiśniewska, Emilka Wiśniewska, Ania Pawlik.
Obecny skład scholi starszej składającej się głównie z młodzieży, ale również z dorosłych (śpiew na Mszy św. niedzielnej o godz. 9.00 i na głównych uroczystościach): Ewa Zając, Beata Grzyb, Anna Pipowska (Strzalińska), Ania Grzyb, Magdalena Grzyb, Marysia Cisak, Asia Żukowska, Marzena Pawlik, Agnieszka Grabowska, Magdalena Pawlik, Magdalena Grabowska, Ewelina Chęć, Anita Chęć, Ola Zielińska, Katarzyna Zając, Anna Pawlik, Jolanta Adamczyk, Karolina Mazurek, Małgorzata Żelazowska, Bożena Biegun, Ewa Marciniuk, Barbara Żukowska, Marlena Kuziak oraz panowie: Stefan Cisak, Edward Paszyński, Andrzej Wiśniewski.
Chórowi gra na syntezatorze Kamil Cisak od 25.01.89 r. (od I-szej rocznicy śmierci ks. Mieczysława Romańczuka).
Schola młodzieżowa w ramach swojego rozwoju od października 2004 r. rozpoczęła kształcenie słuchu i kształcenie głosu, któremu przewodniczą Kamil Cisak i Barbara Żukowska, którzy obecnie kształcą się muzycznie w Studium Organistowskim w Siedlcach. Swój repertuar poszerzają o śpiew utworów chórowych 4-ro głosowych. Po raz pierwszy utwory 4-ro głosowe zostały wykonane 28.07.2004 r. na Mszy św., po od-prawieniu której uroczyście pożegnano ks. Piotra Kardasa.
Należy dodać, że wszystkie ww osoby grają i śpiewają bezinteresownie kierowane pragnieniem oddania większej chwały Bożej.
Jak widać od samego początku powstania scholi w par. Wołyńce i nadal, przez cały czas niestrudzenie działa Basia Grabowska (Żukowska), o której w Kronice Akcji Katolickiej napisano:
"... skład chóru nieustannie się zmienia, jednak ona trwa i nasuwa się myśl ta:
Jak codziennie słonko wschodzi
tak Basia od zawsze
naszym chórom niezmiennie przewodzi.
I męskiemu i żeńskiemu i dziecinny chórek jest
wszyscy pieśnią chwalą Boga
swym śpiewem oddając Mu cześć".
Przecież "kto śpiewa, ten dwa razy się modli".

SŁUŻBA OŁTARZA

Warto zaznaczyć, że w naszym kościele działa też Służba Liturgiczna.
1.10.2004 r. powstało bowiem Koło Lektorów. Oni czytają lekcje na każdej Mszy św. w niedziele i dni powszechnie. Należą doń następujące osoby: Wioletta Ługowska, Małgorzata Cibor, Janusz Wiśniewski, Danuta Sienkiewicz, Agnieszka Krasy, Barbara Jastrzębska, Małgorzata Urban, Renata Wereda, Dariusz Mokicki, Jan Gawlik, Teresa Grabowska, Marzena Adamczyk, Agnieszka Potyra, Robert Olszewski, Alicja Pawlik, Alicja Gurba, Małgorzata Kosyl. Przewodniczą: Bożena Stanisławowska i Barbara Żukowska, które ukończyły Diecezjalną Szkołę Liturgiczną przy Kurii Diecezjalnej w Siedlcach (29.05.2004 r.).

c) Rada parafialna

"Kodeks Prawa Kanonicznego podkreśla rolę całego Ludu Bożego w ożywianiu i ubogacaniu duszpasterstwa. Przewiduje on wiele organów doradczych na różnych szczeblach życia kościelnego, w którym uczestniczą ludzie świeccy. Według KPK radzie powinien przewodniczyć proboszcz, a członkami jej powinni być wierni, wraz z tymi, którzy z urzędu troszczą się o parafię. Parafialna Rada Duszpasterska posiada jedynie głos doradczy i kieruje się zasadami określonymi przez biskupa diecezjalnego.

Chociaż decydujący głos we wszystkich sprawach parafialnych ma proboszcz, a Rada posiada jedynie charakter pomocniczy wyrażający się w głosie doradczym, to niemniej proboszcz winien liczyć się z tym głosem, a postanowienia RD w miarę możliwości wprowadzać w życie".

Z każdej wioski należącej do parafii Wołyńce było przeważnie po 1-2 radnych. I tak w początkowych latach funkcjonowania filii duszpasterskiej do Rady Parafialnej należeli m.in.:
- z Wołyniec - Franciszek Zieliński;
- z Kol. Wołyńce - Franciszek Sienkiewicz;
- z Kol. Żelków - Józef Guzek i Władysław Niedziółka, później Lucjan Gurba;
- z Rakowca - p. Paszyński, p. Dymowski;
- z Lipniak - Stanisław Sachanowicz;
- z Teodorowa - Kleszcz Stanisław.

Księża zwracali się z różnymi problemami do Rady Parafialnej i wspólnie je rozwiązywano. Radni roznosili opłatek w swoich wioskach, zbierali ofiary na kwiaty do Grobu Pańskiego, pomagali przy budowie kościoła, jak też organizowali, aby wierni z poszczególnych wiosek przychodzili do pomocy. Do radnych też należała zaszczytna funkcja noszenia baldachimu i krzyża w procesjach.
W niektórych okresach pomagali w obrabianiu pola parafialnego. Radni zajmowali się sprawami gospodarczymi. W początkowych latach radni organizowali zimą wycinanie lodu na rzece Muchawce k/młyna p. Zbuckich. Wycinali tafle lodu piłami i furmankami wozili do Siedlec do magazynów z lodem, gdzie gromadzono lód na lato. Otrzymane pieniądze ze sprzedaży lodu przeznaczano na rozbudowę kaplicy w Wołyńcach.

W Księdze Ogłoszeń 7.09.1975 r. (za ks. Gomółki) czytamy:
"Przekształcenie Rady Parafialnej w Radę Duszpasterską.
Dotychczasowi radni zostają, a ponadto wybieramy nowych przedstawicieli z każdej miejscowości po kilku (mogą i powinni być nie tylko mężczyźni, ale i kobiety).
Wymagania:
a) osoba prawdziwie religijna
b) mająca szacunek i autorytet u ludzi
c) roztropna życiowo
d) w sile wieku (w odpowiednim wieku).
(Wybranych trzeba wypisać na karteczce (kto wybiera i kogo wybiera) i złożyć na tacy.)
28.09.75 r. została wybrana Duszpasterska Rada Parafialna (15 osób):
- z Wołyniec: Zieliński Franciszek, Mańkowski Ignacy, Woźniak Danuta, Paciorek Ireneusz, Kwiatek Wiktor;
- z Rakowca: Skup Teresa, Krasuski Stanisław;
- z Teodorowa: Kordecki Lucjan, Rusinek Stanisław;
- z Kol. Wołyńce: Wachnikowski Stefan;
- z Kol. Żelków: Płudowski Zdzisław;
- z Sekuły: Gawron Jadwiga;
- z Wólki Woł.: Zając Henryk;
- z Lipniaka: Kadej Stanisław, Paszyński Zygmunt.
Od czasów duszpasterzowania ks. Kardasa do Rady należą: Stefan Wachnikow-ski - Kol. Wołyńce, Franciszek Sienkiewicz (+) - Kol. Wołyńce, Stanisław Krasuski - Rakowiec i Józef Chruścicki, Czesław Wolski i Wiesław Paciorek - Wołyńce, Stani-sławowski - Lipniak, Gawron - Wólka Woł. Zieliński (+), Janusz Stanisławowski i Adam Kosyl - Teodorów.

IV. ŻYCIE RELIGIJNO - SPOŁECZNE
1. Sktywność gospodarczo - społeczna

W aktach parafii Wołyńce znajduje się następujący zapis sporządzony 26.02.1938 r.:
"- Folwark, obecnie Parcele Wołyńce - liczba osób 132, gospodarzy 22, wieś Wołyńce - 239, gospodarzy 41;
- Kol. Żelków - od folwarku Żelków do drogi prowadzącej do wsi Gołąbek - liczba osób 84, gospodarzy 19;
- Wólka Wołyniecka - liczba osób 78, gospodarzy 20;
- Rakowiec - liczba osób 160, gospodarzy 34;
- Lipniak - liczba osób 134, gospodarzy 41;
- Teodorów - liczba osób 244, gospodarzy 48."

Jak z przytoczonego zapisu widać, w okresie zawiązywania się parafii Wołyńce na jej terenie mieszkała duża liczba rolników (225) z rodzinami. Dzisiaj w wyżej wspomnianych wioskach jest zaledwie po kilku gospodarzy. Przyczyn należy upatrywać w industrializacji terenu. Znaczna część osób zaczęła pracować w pobliskich Siedlcach w różnych zakładach produkcyjnych (np. "Karo", "Miś", Spółdzielnia Ogrodnicza i w innych). Również na terenie samej parafii Wołyńce zaczęły powstawać różne zakłady, w których podejmowało pracę coraz więcej osób, a w ten sposób malała liczba osób utrzymujących się z rolnictwa.

W 1964 r. na terenie, który należał wówczas do parafii Wołyńce, w Żelkowie powstał Państwowy Ośrodek Maszynowy (POM), w którym składano ciągniki, świadczono usługi dla rolnictwa, a także usługi transportowe. Na przełomie lat ośrodek ten wiele razy zmieniał nazwę i formę działania. W 1991 r. został sprywatyzowany. Obecnie jest tu ELMO Sp. z o.o., które zajmuje się głównie montażem linii energetycznych, zakładaniem sieci telekomunikacyjnych, przebudową konstrukcji stalowych.
W Lipniaku znajduje się leśniczówka Leśnictwa Stok Wiśniewski (Nadleśnictwo Siedlce), w Rakowcu - na Sekule - Ujęcie Wody dla miasta Siedlce i do Zalewu.
W roku 1962 Powiatowa Rada Narodowa w Siedlcach podjęła decyzję o zlokalizowaniu Państwowego Zakładu Unasieniania Zwierząt w odległym o 6 km od Siedlec Żelkowie (wówczas teren parafii Wołyńce). Budowę rozpoczęto w roku 1965, a ukończono w pierwszym kwartale 1968 r. Tym samym od 1.04.68 r. przestało istnieć w Siedlcach Państwowe Laboratorium Rozdzielcze Nasienia (PLRN), a jego obowiązki poszerzone o produkcję nasienia przejął nowo powstały zakład. W roku 1984 majątek zakładu powiększył się o 20 hektarów gospodarstwo z zabudowaniami położone w pobliskim Teodorowie. Zorganizowano tam chlewnię dla knurów i laboratorium produkcji nasienia".
W Rakowcu w latach osiemdziesiątych w Odlewni Żeliwa produkowano grzejniki żeliwne. W Wólce Wołynieckiej firma "Szelbud" wytwarza ogrodzenia betonowe. Na Sekule stoi młyn nad Muchawką, który wcześniej przez wiele lat przerabiał zboże przewożone z okolicznych wiosek na mąkę i ospę.
Swego czasu na terenie parafii Wołyńce były kuźnie: w Wołyńcach u Madeja i Gałacha oraz w Lipniaku u Seweryna Kocia. Głównie podkuwano tam konie i dokonywano drobnych napraw sprzętu rolniczego (np. pługi). Jednak stopniowo zaczęły wchodzić do pracy rolniczej ciągniki, a furmanki zastąpiono samochodami. Zniknęły więc konie z pól i z dróg, dziś zobaczyć gdziekolwiek konia na terenie parafii jest już wyjątkową rzadkością. W związku z tym i kuźnie zaczęły zanikać.

Na przestrzeni lat widać poprawę warunków życia w poszczególnych wioskach parafii Wołyńce. I tak: Sekuła, Rakowiec, Wołyńce, Kol. Wołyńce, Teodorów, Kol. Żelków mają wodociągi, we wszystkich wioskach są pozakładane od kilku lat telefony, w każdej wiosce są dobre drogi i mają one komunikację autobusową.
Warto wspomnieć, że od 1983 r. była prowadzona przez naszych parafian sprzedaż różnych książek katolickich w wielu placówkach m.in. w: Skórcu, Woli Gułow-skiej, Zbuczynie, Domanicach, Leśnej Podlaskiej w czasie uroczystości odpustowych w tych parafiach. Zebrane ze sprzedaży podręczników pieniądze przeznaczono na cele charytatywne, szczególnie dla rodzin osób internowanych. Głównie zajmowali się handlem p. Cisakowie z Wołyniec.
Trzeba też wspomnieć tu o różnych kołach i organizacjach ochotniczych, do których parafianie należeli.
W 1954 r. założono Straż Pożarną w Wołyńcach. Z Warszawy przyjeżdżali delegaci i propagowali "Łączność miasta ze wsią". Nie było wtedy żadnej świetlicy, a młodzież chciała mieć jakieś rozrywki. Wtedy p. Posiadała z Warszawy wystarał się o barak, który został rozebrany i przewieziony koleją z Tomaszowa Mazowieckiego. Złożono go w zimie, na wiosnę zaczęto organizować zabawy, loterię; inicjatywę poparły i inne wioski. Za uzyskane pieniądze rozbudowano barak, była tu również biblioteka i klub, bo miał kilka pomieszczeń.

W organizowanie życia kulturalnego włączyli się strażacy, oni nadzorowali potańcówki, zabawy.
W okresie, gdy w Wołyńcach zakładano wodociąg, w baraku tym mieszkali robotnicy. W 1987 r. budynek się spalił, a wraz z tym rozpadła się Straż Pożarna w Wołyńcach. W czasie swego działania straż kupiła motopompę i kilka razy wyjeżdżała do pożaru.
2.12.1967 r. została założona Ochotnicza Straż Pożarna w Teodorowie. W skład Zarządu weszli wtedy:
1) Stanisławowski Wacław - Prezes;
2) Długosz Lucjan - Naczelnik;
3) Urban Zdzisław - Sekretarz;
4) Urban Stanisław - Skarbnik;
5) Mazur Jan - Gospodarz;
6) Walczak Wacław - Zastępca Naczelnika;
7) Tarczyluk Józef - Członek Zarządu;
8) Szeląg Marian - Członek Zarządu;
9) Urban Tadeusz - Delegat GRN;
10) Kordecki Lucjan - Członek.
23.04.68 r. Ochotnicza Straż Pożarna w Teodorowie pow. Siedlce została wpisana do rejestru Stowarzyszeń i Związków Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej za Nr 2527. Przez wpisanie do rejestru stowarzyszenie nabyło osobowość prawną. W 1972 r. OSP w Teodorowie wpisano do Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnych pod numerem 1936, a jednocześnie skreślone z rejestru przy Wydziale Spraw Wewnętrznych.
W latach 1970 - 75 pobudowano świetlicę - remizę strażacką z pomieszczeniem na sprzęt. Od wielu już lat do świetlicy mieszkańcy Teodorowa przynoszą pokarmy celem poświęcenia ich w Wielką Sobotę. Poświęcenie Pól czasami wiąże się z odprawieniem Mszy św., Kobiety z Kółek Różańcowych zbierają się w świetlicy na "zmianki", a dwa pomieszczenia zajęte są na sklep. Straż Pożarna w Teodorowie ma w posiadaniu motopompę i inne urządzenia, a także zakupiła mundury strażackie, w których pełni za-szczytną rolę "pilnowania Grobu Pańskiego" w kościele w Wołyńcach od kilku już lat. Na początku lat osiemdziesiątych wiele młodzieży z Teodorowa należało do Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW).
Organizowano zabawy taneczne, a za uzyskane pieniądze kupiono projektor filmowy i wyświetlano filmy. Część pieniędzy została przekazana jako dar od młodzieży z Teodorowa na budowę kościoła w Wołyńcach.
W latach osiemdziesiątych działało też w Teodorowie Koło Gospodyń Wiejskich, do którego należało około 20-stu kobiet i dziewcząt. Przechodziły one kurs gotowania i pieczenia oraz kurs masarski. Wiele razy organizowały zabawy taneczne, a dochód przeznaczano na wyjazdy dzieci do Warszawy (do ZOO, do kina), choinkę z paczkami dla dzieci, jak też wyjazdy dla członkiń Koła Gospodyń (do teatru, do kina). Z zebranych funduszy zakupiono część potrzebnej do imprez zastawy stołowej.
W latach 60-tych było Kółko Rolnicze w Teodorowie. Miało w posiadaniu maszynę wiejkę, śrutownik elektryczny bijakowy i siewnik konny do zboża. Z maszyn mogli korzystać okoliczni rolnicy.
Do roku 2003 była w Wołyńcach Zlewnia, do której mieszkańcy okolicznych wiosek przywozili mleko. Jednak gdy drastycznie zmniejszyła się liczba gospodarstw, zlewnię zamknięto.
Gdy w 1937 r. powstawała Rejonowa Spółdzielnia Ogrodniczo-Pszczelarska w Siedlcach, na pierwsze zebranie (17.12.37 r.) przybyło 14 członków założycieli. Wśród nich był Fulgenty Bobrzycki z Teodorowa.
Do pszczelarzy na terenie miasta i powiatu Siedlce w latach 1982 - 85 należeli także nasi parafianie: Niedziałek Wacław z Wołyniec (2 rodziny), Pawlik Seweryn z Wołyniec (4 rodziny), Soćko Antoni z Wołyniec (1 rodzina), Mędza Marian z Teodorowa (1 rodzina) oraz Rzeszotarski Zbigniew z Teodorowa (4 rodziny). W roku 1978 ówczesny dyrektor Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt w Żelkowie (na terenie który należał do parafii Wołyńce), inż. Rajmund Z. Radkowski podjął decyzję o zorganizowaniu pasieki. Początkowo postawiono tylko 15 pni i rozpoczęto na małą skalę produkcję matek pszczelich. Rok później pasieka została uznana za reprodukcyjną, a w 1990 r. uzyskała status pasieki zarodowej. Kierował nią mgr inż. Krzysztof Loc. W 1981 r. rozpoczęto unasienianie matek pszczelich. Od 1999 r. pasieką kieruje mgr inż. Marzanna Nowak. W 2000 r. pasieka w Żelkowie weszła w skład Mazowieckiego Cen-trum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Łowiczu, sp. z o.o.
Wśród zasłużonych i wyróżniających się pod względem fachowym pszczelarzy zorganizowanym w Podlaskim Zrzeszeniu Pszczelarzy w latach 1980 - 2000 są z naszej parafii Loc Krzysztof, Loc Małgorzata i Gutowski Tadeusz.
Pasieka hodowlana w Teodorowie została utworzona w 1998 r. przez zespół Małgorzata i Krzysztof Loc, Maria Gębala i Janusz Jezierski - dotychczas pracowników Pasieki Zarodowej Zakładu Unasieniania Zwierząt w Żelkowie.
Do ogrodników trzeba zaliczyć Wiesława Paciorka z Wołyniec, który od 1978 r. kontynuuje dzieło swego dziadka Feliksa Zielińskiego - zajmował się on sadownictwem już od 1890 r. Pan Paciorek uprawia wiśnie, jabłonie, czereśnie oraz śliwy. Jego syn Wojciech poszedł również w ślady ojca: założył szkółkę, wyhodował drzewka jabłoni.

2. Uczestnictwo w sakramentach świętych i nabożeństwach

5.08.1938 r. ks. Stanisław Jurczak wystosował prośbę do Księdza Biskupa na odprawienie Sumy i Nieszporów w Uroczystość Wniebowzięcia NMP 15 sierpnia tegoż roku z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i procesją (później wysyła akta sprawy, po wykonaniu tego).

29.01.39 r. odbyło się kanoniczne założenie Drogi Krzyżowej. Z protokołu Wizytacji Kanonicznych z 1944 r. dowiadujemy się, że: " Na Mszach św. bywa dostateczna frekwencja. Spowiadają się mniej więcej dwa razy do roku. Komunia św. jest i codzienna". Za Ks. Jurczaka było nabożeństwo 40-sto godzinne w czasie, którego dziewczynki w pelerynkach adorowały Najświętszy Sakrament.

Zaś ks. Dziekan w protokole z wizytacji 22.02.62 r. napisał: "Szczególnie udane są Pierwsze piątki miesiąca. Praktykuje je prawie 120 osób, jest to wysoki procent na tak małej parafii". W 1963 r. - "Frekwencja na nabożeństwach pierwszopiątkowych raczej ostatnio zmalała, a wzrosła za to na I soboty".

W 1965 r. z racji IV Sesji Soboru Powszechnego odbyło się w parafii Wołyńce nabożeństwo soborowe poprzedzone wyjazdem delegacji do Częstochowy. Delegacja zawiozła zobowiązania parafialne, a przywiozła Obraz M. Boskiej, który przychodził do rodzin, a one oddawały się w niewolę M. Bożej.

25.05.1967 r. Ks. Bp zaznaczył: "Stan parafii dobry. Wierni chętnie uczęszczają do kościoła na Mszę św. i na nabożeństwa. Licznie przystępują do Sakramentów św. - rozdano 9000 komunikantów w ciągu roku. Są posłuszni, ofiarni, przywiązani do wiary świętej i Kościoła. Są pierwsze piątki i soboty miesiąca, rekolekcje 2 razy do roku (Adwent i Wielki Post), nabożeństwa dla młodzieży w niedziele i święta z odpowiednią nauką". Swego czasu były też śpiewane Nieszpory (1964 r.).

W parafii Wołyńce stopniowo przybywa różnych nabożeństw i tak są jeszcze nabożeństwa majowe - do NMP, czerwcowe - do Najświętszego Serca Pana Jezusa, październikowe - do Matki Bożej, pierwszoczwartkowe - adoracja Najświętszego Sakramentu, w pierwsze niedziele miesiąca - adoracja po Sumie i procesja z Najświętszym Sakramentem przed kościołem, nabożeństwa fatimskie (od 97 r.) - od maja do października 13 dnia różaniec i procesja z figurką MB Fatimskiej, każdego 16 dnia miesiąca - różaniec za Ojca św. (i w pierwsze soboty miesiąca), przede Mszą św. w niedziele - Godzinki, przed Sumą - koronka do Miłosierdzia Bożego, w Wielkim Poście - Droga Krzyżowa (piątki) i Gorzkie Żale - w niedziele.

Na cmentarzu grzebalnym "Apel za zmarłych" (1.11.wieczorem) wprowadził ks. Romańczuk, ks. Kardas wprowadził nabożeństwo pokutne (w Pańskie Przemienienie - 6.08).
W nabożeństwach odbywających się w dni powszednie uczestniczy od kilkunastu do kilkudziesięciu osób, w niedzielę - więcej.
Uczestnictwo w niektórych Sakramentach św. można przedstawić ilościowo, jak kształtowało się ono w poszczególnych latach. Wyglądało to jak w poniższych tabelach.
"Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Du-chu i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania: "Chrzest jest sakramentem odrodzenia przez wodę i w słowie".


Sakrament bierzmowania wraz z chrztem i Eucharystią należy do "sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego", którego jedność powinna być zachowywana. Należy zatem wyjaśniać wiernym, że przyjęcie tego sakramentu jest konieczne jako dopełnienie łaski chrztu. Istotnie, "przez sakrament bierzmowania (ochrzczeni) jeszcze ściślej wiążą się z Kościołem, otrzymują szczególną moc Ducha Świętego i w ten sposób jeszcze mocniej zobowiązani są, jako prawdziwi świadkowie Chrystusa, do szerzenia wiary słowem i uczynkiem oraz do bronienia jej".
Eucharystia jest "źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego. Inne zaś sakramenty, tak jak wszystkie kościelne posługi i dzieła apostolstwa, wiążą się ze świętą Eucharystią i do niej zmierzają. W Najświętszej bowiem Eucharystii zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a mianowicie sam Chrystus, nasza Pascha".
"Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany ustanowił eucharystyczną ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy - Kościołowi powierzyć pamiątkę swej Męki i zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, w której spożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały".
Udział wiernych parafii Wołyńce w przyjmowaniu sakramentu Eucharystii można określić na podstawie ilości rozdanych Komunii św. w poszczególnych latach.
"Nasz Pan Jezus Chrystus, lekarz naszych dusz i ciał, który odpuścił grzechy paralitykowi i przywrócił mu zdrowie ciała, chciał, by Kościół mocą Ducha Świętego kontynuował Jego dzieło uzdrawiania i zbawienia, które obejmuje także jego członki. Jest to celem dwóch sakramentów uzdrowienia: sakramentu pokuty i namaszczenia chorych".
"Ci zaś, którzy przystępują do sakramentu pokuty, otrzymują od miłosierdzia Bożego przebaczenie zniewagi wyrządzonej Bogu i równocześnie dostępują pojednania z Kościołem, któremu, grzesząc, zadali ranę, a którzy przyczynia się do ich nawrócenia miłością, przykładem i modlitwą".
Parafianie wołynieccy mieli i mają dostęp do sakramentu pokuty szczególnie podczas rekolekcji adwentowych i wielkopostnych, a także w pierwsze piątki i soboty miesiąca i przy okazji różnych nabożeństw jak też przed każdą Mszą św. jest taka możliwość, że można skorzystać z tego sakramentu.
Jeżeli chodzi o chorych, to w protokole wizytacji kanonicznej z roku 44 czytamy, że "chorzy nie umierają bez sakramentów".
"Przez święte chorych namaszczenie i modlitwę kapłanów cały Kościół poleca chorych cierpiącemu i uwielbionemu Panu, aby ich podźwignął i zbawił; a nadto zachęca ich, aby łącząc się dobrowolnie z męką i śmiercią Chrystusa, przysparzali dobra Ludowi Bożemu".
"Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone". (Jk 5, 14-15)
Do ciężko chorych osób w parafii dociera kapłan i udziela sakramentów: pokuty, namaszczenia chorych i Eucharystii.
"Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspól-notę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu".

3. Nauka religii

Z protokołów wizyty dziekańskiej z 1943 r. dowiadujemy się, że "Ks. Proboszcz uczy religii 12 godzin tygodniowo", zaś z protokołu Wizytacji Kanonicznej: "Nauki katechizmowe dla dzieci odbywają się w kościele. Na terenie filii Wołyńce nie ma szkoły". W 1959 r. Ks. Rektor W. Semeniuk uczył religii we wsi Myrcha. 1960 r. - Ks. Prob. uczy dzieci religii w kościele. Każda klasa systematycznie w tygodniu miała swoją religię. Ks. Rektor Staręga dwa razy w tygodniu w okresie wiosennym i jesiennym uczył dzieci w kościele. Ks. Gomółka wspomina, że dzieci raz w tygodniu przychodziły na religię do salki, a drugi raz na Mszę św. wieczorową - w dzień powszedni. Przychodziły bardzo chętnie i angażowały się w liturgię. "Podsumowanie katechizacji w roku 1976 przedstawiało się następująco:
a) Szk. Podst. na około 230 dzieci otrzymało i przedstawiło świadectwa 181 czyli 83%;
b) szk. średnie - przedstawiło świadectwa 40 osób, czyli 50%;
c) młodzież pracująca - otrzymało świadectwa 11 osób, czyli 20%.
Od września 1976 r. - religia odbywała się w nowej wyremontowanej Sali katechetycznej na organistówce". Naukę religii w parafii Wołyńce prowadziły także katechetki: Bożena Izdebska, Urszula Filipek, Maria Kowalczyk - 85 i 86 r., Wiesława Kasjaniuk - 86/87 r., Małgorzata Wysokińska (Kosyl) - od 87-90 r. W związku z tym, że na terenie parafii nie było żadnej szkoły, dzieci chodziły do różnych szkół (do Żelkowa, do Myrchy, do Siedlec - Szk. Podst. nr 5, Szk. Podst. nr 10, Szk. Podst. nr 4), wobec tego by mogły przyjść z danych klas na tę samą godzinę, religia była w soboty, a nawet w niedziele. Nauka odbywała się w organistówce. Od 1990 r. nauka religii powróciła do szkół. Jedynie dla dzieci kl. II i ich rodziców ks. prowadził dodatkowe spotkania w kościele, zimą na plebani, przygotowujące do Sakr. Pokuty i Eucharystii.

3. Bractwa i stowarzyszenia religijne

Z akt kurialnych "Bractwa" dowiadujemy się, że w Diecezji istniało 28 bractw. W 1928 r. liczyły one 200 tys. członków. Biorąc pod uwagę, że niektóre osoby należały do kilku bractw, można by zmniejszyć tę liczbę o połowę; otrzymamy wtedy potężną armię 100.000 osób, czyli co najmniej co siódmy mieszkaniec Diecezji należał do bractwa. "Z taką armią - mówił bp Przeździecki - można zawojować całą Diecezję dla Chrystusa, zawojować nie szablą i kulą, lecz dobrym przykładem, modlitwą, pomocą okazywaną bliźnim".
Bractwa rozwinęły się w średniowieczu głównie pod wpływem zakonów. Skupiały w średniowieczu i jeszcze w XVI w. elitę katolików świeckich. Bractwa były przykładem życia religijnego dla ogółu wiernych.
Najbardziej rozpowszechnione było bractwo różańcowe. Istniało prawie przy każdym kościele. Odśpiewywało różaniec, urządzało uroczyste Msze św., sporządzało lub kupowało szaty liturgiczne, chorągwie, feretrony z wizerunkami Matki Boskiej, ofiarowywało Msze św. za członków.
Kółka Różańcowe w parafii Wołyńce istniały od pierwszych lat powstania tejże wspólnoty parafialnej i są do dziś. Obecnie funkcjonuje 11 Kół Żywego Różańca. Każde z nich ma swego patrona:
- KR Kobiet z Wołyniec - M. B. Fatimskiej;
- KR Kobiet z Wołyniec - M. B. Nieustającej Pomocy;
- KR Kobiet z Kol. Wołyńce - M. B. Anielskiej;
- KR Kobiet z Lipniak - M. B. Różańcowej;
- KR Kobiet z Teodorowa - Matki Boskiej Fatimskiej;
- KR Kobiet z Teodorowa - Matki Bożej Różańcowej;
- KR Kobiet z Rakowca - M. B. Nieustającej Pomocy;
- KR Kobiet z Rakowca - M. B. Fatimskiej;
- KR Kobiet z Kol. Żelków - M. B. Nieustającej Pomocy;
- KR Akcji Katolickiej - Św. S. Faustyny;
- KR Mężczyzn - Bł. Męczenników Podlaskich.
W latach dziewięćdziesiątych były też kółka różańcowe dzieci:
- KR Dzieci z Wołyniec - św. Jana Bosko;
- KR Dzieci z Rakowca - św. Józefa;
- KR Dzieci z Teodorowa - św. Bernardetty.
Członkowie Kółek Różańcowych spotykają się co miesiąc na "zmiance", podczas której wspólnie odmawiają Różaniec i wymieniają tajemnice różańcowe. Na dzień swego patrona zamawiają Mszę św. w intencji członków i ich rodzin, a w październiku i w pierwsze soboty miesiąca i 16-tego dnia każdego miesiąca przewodniczą odmawianiu Różańca w kościele. Obok bractw różańcowych swego czasu w wielu parafiach funkcjonowało ter-cjarstwo. W protokołach wizytacji dziekańskich i kanonicznych z lat czterdziestych i pięćdziesiątych są o tym wzmianki, że również było ono w parafii Wołyńce. Oto relacja p. Ireny Cetnar, której mama była tercjarką:
"Przełożoną tercjarek w parafii Wołyńce była Emilia Paszyńska z Lipniak, która wcześniej należała do tego bractwa w Skórcu i przeniosła to do Wołyniec. Tutaj do tercjarstwa należało około 15-stu kobiet. Na każdy I-szy piątek miesiąca tercjarki zamawiały Mszę św. Na procesjach szły ze świecami obok dziewczynek sypiących kwiatki przed Najświętszym Sakramentem. Na uroczystości zakładały strój: brązowe sukienki, białe weloniki batystowe z brązową przepaską. Miały też białe sznury franciszkańskie (które były zakryte). Do trumny były ubierane też w taki strój. Już wszystkie tercjarki w naszej parafii umarły".
Od 1997 r. działa w Wołyńcach Akcja Katolicka.
Członkowie Akcji mają swoją specjalną, codzienną modlitwę, na każdy rok mają opracowany program działania związany z hasłem danego roku, np.:
- 2000 r. - "Wielki Jubileusz jest naglącym wezwaniem do nawrócenia serca oraz przemiany życia". - Jan Paweł II;
- 2001 r. - Czas dawania świadectwa;
- 2002 r. - Poznać Chrystusa;
- 2003 r. - Umiłować Chrystusa.
Akcja Katolicka ma swoje spotkania i zjazdy, które odbywają się na szczeblu diecezjalnym i krajowym oraz spotkania wewnętrzne.
"Akcja Katolicka jest stowarzyszeniem katolików świeckich, którzy w zorganizowanej formie najściślej współpracują z hierarchią kościelną w realizacji ogólnego celu apostolskiego Kościoła. Rację swego istnienia Akcja Katolicka znajduje w prawdzie o Kościele. Zorganizowana współpraca świeckich z hierarchią Kościoła w realizowaniu apostolskiej misji należy od czasów apostolskich do stałej i owocnej tradycji Kościoła.
W naszych czasach wagę tej współpracy, będącej wyrazem nie tylko przynależności do Kościoła, ale bycia Kościołem podkreślił II Sobór Watykański i Magisterium Posoborowe. Także Ojciec Święty Jan Paweł II mówiąc o wiernych świeckich, którzy "winni poczuć się rzeczywistymi podmiotami w życiu Kościoła" wskazał na szczególne znaczenie Akcji Katolickiej, jako niezastąpionego środka formacji apostolskiej świeckich. Akcja Katolicka była w Polsce żywa i przyniosła wiele owoców. "Trzeba więc, aby na nowo odżyła. Bez niej bowiem infrastruktura zrzeszeń katolickich w Polsce byłaby niepełna".
Podejmując wezwanie Ojca Świętego Konferencja Episkopatu Polski powołała do życia Akcję Katolicką w Polsce, która jeszcze bardziej włączy ludzi świeckich w budowanie Kościoła Chrystusowego oraz w zorganizowaną misję apostolską, dzięki której będą mogli "czynić obecnym i aktywnym Kościół w takich miejscach i takich okolicznościach, gdzie jedynie przy ich pomocy stać się on może solą ziemi" (KK, n. 33). Akcja Katolicka jest stowarzyszeniem, w którym katolicy świeccy mogą realizować to powołanie, jakie otrzymali na mocy sakramentów Chrztu i Bierzmowania".
"Akcja Katolicka w Polsce, zwana dalej Akcją Katolicką, jest według Kodeksu Prawa Kanonicznego publicznym stowarzyszeniem wiernych erygowanym przez konferencję Episkopatu Polski, działającym w całym kraju (kan. 312 §1 p. 2), a w rozumieniu Ustawy z dnia 17.05.1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej jest organizacją kościelną (art. 34 ust. 1).

"1. Celem Akcji Katolickiej jest pogłębianie formacji chrześcijańskiej oraz organizowanie bezpośredniej współpracy katolików świeckich z hierarchią kościelną w prowadzeniu misji apostolskiej Kościoła.
2. Akcja Katolicka realizuje swój cel przez:
- pogłębienie życia religijnego, moralnego, intelektualnego i kulturalnego oraz ukierunkowanie na zadania apostolskie,
- przenikanie wartościami ewangelicznymi życia społecznego, zajmowanie stanowiska w sprawach publicznych Kościoła, a zwłaszcza reagowanie na zagrożenia wiary i moralności chrześcijańskiej,
- kształtowanie działaczy katolickich i wychowanie ich do aktywności w życiu społecznym, gospodarczym, kulturalnym i politycznym.
Art. 10. Akcja Katolicka może prowadzić:
1) działalność oświatową i wychowawczą,
2) działalność kulturalną i informacyjno - wydawniczą,
3) działalność dobroczynną,
4) działalność turystyczno - sportową,
5) działalność gospodarczą".

Podczas I Krajowej Pielgrzymki Akcji Katolickiej do Rzymu 26.04.2003 r. na spotkaniu z Ojcem Świętym Jan Paweł II przypomniał: "Nie zmienił się też cel i duchowy program działalności: odnawiać siebie, własne środowisko, wspólnotę wierzących, a w końcu cały świat w oparciu o miłość i moc Chrystusa".

Akcja Katolicka w Parafii Wołyńce rozpoczęła swoje istnienie w Uroczystość Chrystusa Króla w roku 1997. Początkowo do stowarzyszenia tego w Wołyńcach należało 8 osób: Jan Ratuski, Anna Skwarczyńska, Barbara Wróbel, Jolanta Paszyńska, Bożena Stanisławowska, Bożena Wiśniewska, Stefan Cisak.
"Zagłębiając się w stronice Kroniki parafialnej można ze zdumieniem stwierdzić, że powstanie Akcji Katolickiej w Wołyńcach ma związek z poprzedzającymi je na wiele, wiele lat wydarzeniami i ludźmi tworzącymi historię tej parafii. Jest to takie miejsce wymodlone, okupione ofiarami duchowymi i ludzkimi, bo przecież trzeba było ponieść ich wiele, aby móc modlić się dziś w tak pięknej świątyni. Właśnie nasze poko-lenie wyrosło na tym duchowym gruncie przygotowanym przez poprzednie pokolenie. Czytając kolejne stronice Kroniki dowiadujemy się o wielkim zaangażowaniu tutejszych ludzi w sprawy wiary, wykazujących szczególną troskę o stworzenie stałego miejsca na modlitwę. Po wielu staraniach udaje się. Zamiast szkoły powszechnej jest pozwolenie na otwarcie kaplicy. Pierwsza Msza Św. odprawiona jest 25.12.1932 r. Msza Święta zwiastująca, że narodził się Zbawiciel. Msza Święta dająca również nadzieję, że nadejdzie czas, kiedy nie tylko w niedzielę, ale każdego dnia będzie sprawo-wana niekrwawa ofiara Jezusa Chrystusa.
Księża, którzy pełnili posługę duszpasterzy w parafii, oprócz przeróżnych prac związanych z rozbudową maleńkiej kapliczki duży nacisk kładli na rozwój duchowy i kulturalny społeczeństwa. Dzięki ich pracy modlitewnej i krzewieniu wiary, w Wołyńcach największą wartością jest człowiek.
Po latach rodzi się potrzeba i plan budowy nowej, murowanej świątyni. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu wielu ludzi również i to udaje się zrealizować.
W ubogim, starzejącym się kościółku kwitnie życie duchowe. Starsi parafianie angażują się w sprawy związane z budową nowej świątyni, my młodsi coraz bardziej lgniemy do życia domowego. W parafii organizowane są rekolekcje dla młodzieży. Jest to bardzo ważne dla ukształtowania naszych młodych umysłów. Na rekolekcje jedziemy również do pobliskich Siedlec i dalekiej Częstochowy. Następny nasz wyjazd to oaza organizowana w Krościenku i nowe doświadczenia głębi naszej wiary. To stąd właśnie przywozimy cenny bagaż. Jesteśmy umocnione duchowo i posiadamy cały repertuar pięknych pieśni i piosenek religijnych. To bardzo ważne, gdyż angażujemy się w śpiew chóralny. Jest to duże wyzwanie, ale i nas coraz więcej i coraz bardziej czujemy się na swoim miejscu. I na tym etapie Opatrzność Boża włączyła nas w swoje plany. "Kto śpiewa, ten modli się dwa razy". I tak to trwa po dziś dzień.
Całe lata żmudnej pracy zarówno przy budowie świątyni, jak i pracy nad kształtowaniem sumień ludzkich wskazują, że dzisiaj powinniśmy angażować się w życie duchowe całym sercem. Przecież wreszcie mamy się gdzie spotkać i wciąż jest jeszcze tyle do zrobienia, a prawidłowe kierunki działania wytycza nam właśnie Akcja Katolicka.
Podążajmy więc tą drogą, abyśmy mogli powtórzyć za św. Pawłem: "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem".
To Akcja Katolicka odnowiła kult Aniołów Stróżów. W parafii Wołyńce zorganizowano akademię na święto Aniołów Stróżów (29.09). Figurki aniołków są rozdawane osobom zasłużonym w pomocy bliźnim, a także z różnych innych okazji np. podczas "spotkania ze św. Mikołajem" wszystkie dzieci z parafii, które były na tym spotkaniu, oprócz czekolady i obrazka otrzymały też figurkę aniołka.
Staraniem Akcji Katolickiej w Wołyńcach zakupiona figurka M. B. Fatimskiej w 1998 r. została przeniesiona z zakrystii do kościoła i rozpoczęły się w naszej parafii "nabożeństwa fatimskie", a dzieci z kółek różańcowych zaczęły prowadzić Różaniec w intencji Ojca Św. - 16-tego dnia każdego miesiąca. Powoli, nieśmiało do Akcji Katolickiej w par. Wołyńce zaczynają dołączać kolejne osoby.
Działalności Akcji Katolickiej zawdzięcza swoje istnienie m.in. grupa "Iskierki". 8.12.2000 r. Jan Ratuski, Bożena Stanisławowska, Barbara Wróbel i Maria Woźniak przy zaangażowaniu innych jeszcze osób zorganizowali grupkę dzieci, które wyraziły chęć wzięcia udziału w Jasełkach Bożonarodzeniowych.

Przy współpracy Księdza Piotra i rodziców udziale
Pierwszy raz wystąpiły dzieci z kolędą w kościele.
W najpiękniejsze święta otulone śniegiem
Odegrały dzieci sztukę powiązaną z Niebem.
Przecież z Nieba przyszedł nasz Wielki Zbawiciel
Dzięki Niemu po śmierci do Nieba wstąpicie.
Pierwsze nasze kroki stanęły w kościele
Tam też powstał pomysł stworzenia "Iskierek".
Nazwę "Iskierki" dla Zespołu Teatralnego wymyśliła Barbara Wróbel. Streszczeniem tego jest ich hymn "Iskierki":
I. Pan Bóg ma uśmiech jak słońce
Co na kolorach gra
a dziecko Go kochające
w oczach iskierki ma.

Ref. Iskierki, Iskierki
jesteśmy Boże Iskierki
Iskierki, Iskierki
nie zgasną, choć idzie noc.
II. Pan Jezus światło zaświecił
by nikt nie zgubił się
i nam też kazał tak świecić
gdzie smutno jest i źle.
Ref. Iskierki...
III. W kościele lampka czerwona
płomykiem modli się
a iskra w noc zapalona
wciąż Bogu świecić chce.
Ref. Iskierki...
Autorkami tego hymnu są Maria Woźniak i jej siostra Barbara Wróbel, które ułożyły również wiele innych utworów, a nawet inscenizacji (np. "Zwiastowanie" odegrane przez "Iskierki" w 2001 r.).

Grupie "Iskierek" pomaga Jacek Kamecki, który organizuje dla nich próby spiewu, uczy pieśni i piosenek religijnych oraz gra i śpiewa z nimi na niedzielnej "Sumie".
Podobnie wiele serca i czasu poświęca "Iskierkom" Jan Ratuski.
"Iskierki" śpiewały hymn na wręczeniu Orderu Uśmiechu Miłosławowi Grelukowi, który maluje obrazy, organizuje raz w roku "Grelowiska" - gdzie wystawia na aukcji swoje prace, a dochód ze sprzedaży przeznacza na pomoc dzieciom, na utrzyma-nie ośrodków szkolno-wychowawczych (szczególnie w Jaworku oraz w Baczkowie), a także innym dzieciom organizuje np. darmowe wejścia do hali zabaw "Atol". Pan Greluk otrzymał Order Uśmiechu (nr 729) w dniu 20.06.2004 r. "Iskierki" zaśpiewały mu wtedy "Order Uśmiechu" dodając ostatnią zwrotkę, która była ułożona specjalnie dla niego:
"Kiedy przeminie dzień Twego święta
Dobrze nas sobie też zapamiętaj
Gdy Cię dopadną dni smutne, szare
Wspomnij nas sobie i przegoń żale
Od wszystkich dzieci także z Wołyniec
Przyjmij promienny uśmiech dziewczynek
Dzisiaj śpiewamy tylko dla Ciebie
Więc czuj się jak byś był w siódmym niebie".

"Iskierki", chociaż powstały przy kościele, są ściśle związane z Wołynieckim Stowarzyszeniem "Równy Start". Swoje próby już też mają w siedzibie tego Stowarzyszenia.
Jak powstało Wołynieckie Stowarzyszenie "Równy Start"? W dniu 5.07.2002 r. o godz. 19 w Filii Biblioteki Gminnej w Wołyńcach zebrały się 34 osoby w celu założenia stowarzyszenia wspierającego pracę edukacyjną z dziećmi z okolicznych wsi. Celem Stowarzyszenia jest przede wszystkim wyrównywanie szans życiowych dzieci wiejskich. Oprócz wspomagania filii bibliotecznej i świadczenia dzieciom stałej pomocy w nauce, staramy się, by dzieci nawiązały ze sobą poprawne więzi społeczne (zdobyły tzw. kapitał społeczny na przyszłość) poprzez udział w różnorodnych formach twórczości artystycznej (kółko śpiewacze, teatrzyk dziecięcy) oraz wypoczynku. Wokół tego celu udało się zgromadzić kilkanaście osób aktywnie działających w Stowarzyszeniu, a także liczne grono wolontariuszy, rekrutujących się z rodziców dzieci, młodzieży ponadgimnazjalnej i ludzi starszych. Gromadka dzieci korzystających z naszych propozycji stale się zwiększa, na imprezy przychodzą dzieci z wiosek przyległych gmin - Przywór (gmina Domanice), Teodorowa (gm. Skórzec) oraz Lipniaka i Wólki Wiśniewskiej (gm. Wiśniew).
Stowarzyszenie prowadzi również Centrum Informacji w Wołyńcach, którego celem jest wyrównywanie szans życiowych niezamożnej młodzieży wiejskiej w zakresie dostępu do informacji poprzez umożliwienie korzystania z Internetu oraz księgozbioru podręcznego i wydawnictw multimedialnych.
Trzeba dodać jeszcze, że Wołynieckie Stowarzyszenie "Równy Start" powstało na kanwie Biblioteki w Wołyńcach, która jest filią Gminnej Biblioteki Publicznej w Stoku Lackim gm. Siedlce. Istnieje ona od 10.10.2000 r. i ma w posiadaniu 1200 pozycji (głównie lektury szkolne i bajki dla dzieci, ale także książki dla dorosłych, dla młodzieży). Korzysta z niej 146 czytelników (dane na 30.12.2004 r.).
Wołynieckie Stowarzyszenie "Równy Start" zajmuje się również pomocą oso-bom niepełnosprawnym, jak np.:
- pokonywanie barier architektonicznych - pomoc w załatwianiu remontów budowlanych z dostosowaniem do potrzeb osób niepełnosprawnych, np. łazienki, klatki schodowe, podjazdy itd.,
- pokonywanie barier w komunikowaniu się, tj. pozyskiwanie środków na dyktafony, magnetofony, komputery, radia itp.,
- pomoc w załatwianiu sprzętu rehabilitacyjnego np. wózki inwalidzkie, protezy itp.
Konkretna pomoc tego typu została udzielona już 4-em osobom, natomiast dla 5-ciu kolejnych osób planowana jest pomoc w 2005 r.

Oprócz ww zadań "Równy Start" zajmuje się także:
- kultywowanie tradycji naszego regionu, robienie np. palemek wielkanocnych, wieńcy dożynkowych, ozdób choinkowych. Robią to nie tylko w swoim środowisku, ale też w ościennych gminach np. Mokobody, Przesmyki, Wiśniew, Skórzec, Domanice i miasto Siedlce
- organizowanie wycieczek, rajdów, spotkań;
- branie udziału w Akcji "Cała Polska czyta dzieciom";
- prowadzenie koła śpiewaczego i teatralnego przez cały rok;
- organizowanie wyjazdów i różnych zajęć dla dzieci w czasie ferii zimowych;
- organizowanie konkursów, zabaw "Mikołaj", "Kolędnicy";
- branie udziału w imprezie integracyjnej "Podaj rękę swemu bratu";
- systematyczne udzielanie wywiadów w Katolickim Radiu Podlasia;
- prowadzenie kroniki itp.

Prezesem WS RS jest Maria Woźniak. Wszelką pomoc w realizowanie ww zadań wkładają członkowie stowarzyszenia: Barbara Wróbel, Jan Ratuski, Henryk Brodowski, Urszula Welik, Andrzej Filipek, Mirosław Greluk, Zofia Gurba, Andrzej Wiśniewski, Jan Woźniak i wielu innych.

5. Ruch pątniczy (pielgrzymki)

Jedna z pieśni pielgrzymkowych brzmi:

"Idę w wędrówkę daleką,
Idę przez pola i łąki,
by znowu spotkać Maryję po długim czasie rozłąki.
Nie ważne słoty i deszcze,
nie ważne nóg zmęczenie,
Tylko o jednym myślę,

Tylko mam jedno pragnienie.
Stanąć na Górze Świętej,
spojrzeć na twarz pooraną,
Wyżalić swe troski i kłopoty
Zobaczyć Matkę kochaną.

Tyle już razy Panienka
W swoją opiekę mnie brała
Wiele też łask od Jezusa
Maryja mi przekazała. Nie ważne trudy i znoje,
Nie ważne nóg zmęczenie
Tylko o jednym myślę,

Tylko mam jedno pragnienie.
Stanąć na Górze Świętej

Parafianie wołynieccy mieli też swój udział w pielgrzymkach do Częstochowy: "Na początku, gdy powstała Piesza Pielgrzymka Podlaska (1981 r.), to z parafii Wołyńce chodziło kilkanaście osób - w większości była to młodzież, szczególnie ze scholi. Wierni z dekanatu domanickiego byli dołączeni do par. św. Teresy w Siedlcach - grupa nr 4. Przewodnikami byli Ojcowie Oblaci". Pani Regina Krasy z Wołyniec uczestniczyła w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę 20 razy. Wspomina: "Szłam w różnych intencjach. Udział w pielgrzymce pomagał mi się wyciszyć wewnętrznie. Więcej było modlitwy, oderwania się od spraw codziennych, ziemskich, więcej pogłębiania życia duchowego. Pomimo wielu trudów i niewygód zapominało się o bólu, bo myślą przewodnią było dojść do celu, do Tronu Matki Bożej. Chociaż wiele razy płynęła z oczu łza, ale były to łzy radości, że tam czeka nas Maryja". Pan Stefan Rojek tak wspomina swój udział w ruchu pątniczym: "Pierwszy raz uczestniczyłem pieszo w II Siedleckiej Pielgrzymce do Częstochowy, a później jako łącznik grupy 4 zajmowałem się różnymi sprawami organizacyjnymi np. załatwianiem noclegów, pomocą osobom chorym itp. Byłem łącznikiem pielgrzymkowym przez 18 lat, bo to po prostu "wciąga człowieka". W ostatnich kilku latach nie było chętnych z parafii Wołyńce do udziału w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę.
Pielgrzymki odbywały się jednak nie tylko do Częstochowy i nie tylko pieszo.
W 10.73 r. - delegacja na Jasną Górę przywiozła Milenijny Akt Oddania.
Z ogłoszeń z 74 r. dowiadujemy się o "pielgrzymce do katedry siedleckiej w Roku Świętym". 25-26.06.77 r. - udział ministrantów i dziewcząt z Kółek Różańcowych w czuwaniu nocnym w Leśnej Podlaskiej i w Kodniu. Na początku powstania parafii chętni jeździli do Częstochowy pociągiem - z organistą Miedzikiem. W 1962 r. odnotowano - pielgrzymkę młodzieży wołynieckiej na Jasną Górę. Odbyło się też wiele pielgrzymek autokarowych do różnych świętych miejsc (zorganizowane przez ks. P. Kardasa):
- 5.04.1991 r. - do Ołtarzewa;
- 1-2.07.95 r. - do Lichenia i Częstochowy;
- 15.06.96 r. - do Gniezna;
- 10.1996 r. - do Lichenia;
- 07.1998 r. - do Lichenia;
- 27.08.98 r. - do Częstochowy;
- 10.98 r. - do Leśnej Podlaskiej;
- 08.99 r. - do Częstochowy;
- 3.07.2000 r. - do Lichenia;
- 27.08.2002 r. - do Częstochowy;
- 8.08.2004 r. - do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego Kraków - Łagiewniki, Mogiła - Sanktuarium Krzyża Świętego O. Cystersów, Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice (zorganizował ks. Jan Grzesiak).

6. Ważne uroczystości

Na terenie parafii Wołyńce miały miejsce różne uroczyste wydarzenia.
W dniach 11-12.02.1959 r. odbyła się Uroczystość Nawiedzenia parafii przez kopię cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i jak zawsze miała charakter bardzo podniosły i uroczysty.
W dniach 22-26.05.1960 r. odbyły się misje święte przewidziane w planie Wielkiej Nowenny. Prowadzili je Ojcowie Marianie: ks. Kazimierz Kopicki i ks. Olgierd Naszalski. Misje się udały, frekwencja na nabożeństwach i kazaniach była dobra, udzielono około 1200 Komunii św.

Bardzo podniośle wypadła też uroczystość soborowa "Wieczerza Pańska" w dn. 18.12.1963 r. W czasie Soboru delegacja przywiozła Różaniec z Częstochowy i ten Różaniec "chodził" po domach.
2.05.1965 r. - odnowienie ślubowań Jasnogórskich. Rozpoczęcie IX Rok Wielkiej Nowenny. Rok ten poświęcony Matce Bożej "wrócić do wszystkich praktyk religijnych związanych z oddaniem czci NMP".
W "Wieczystej Księdze Parafii Wołyńce" - 1965 r. wpisany jest "Akt oddania Parafii w Macierzyńską niewolę Matki Kościoła za wolność Kościoła" oraz "Parafialne Zobowiązanie Tysiąclecia" ze słowami: "Zobowiązujemy się usilnie pracować, aby każdy parafianin par. Wołyńce nie opuszczał świadomie i dobrowolnie Mszy św. w niedziele i święta." Zobowiązanie to podpisało 209 osób.

21.11.1976 r. (Uroczystość Chrystusa Króla) - 25-ta rocznica historycznego Ak-tu Poświęcenia Narodu Polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i ponowienie tego oddania".
2-10.05.1999 r. odbyły się w naszej parafii Misje Jubileuszowe połączone z Nawiedzeniem Świętych Znaków (Obraz M. B. Leśniańskiej, Relikwiarz z Prochami Męczenników Podlaskich, Krzyż Pratuliński). Misje były poprzedzone Nowenną do Męczenników Podlaskich przez 9 dni i wcześniejszą nauką pieśni. Uroczystościom przewodniczyli ks. Józef Szajda i ks. Franciszek Juchimiuk. Codziennie oprócz Mszy św. był uroczysty Apel z lampionami o 21.00. Odbyła się także Droga Krzyżowa przez Wołyńce, gdzie mieszkańcy poszczególnych wiosek przygotowali jednakowe krzyże (później zostały one w jednym miejscu zebrane i spalone, gdyż "nie wypadało palić ich w piecu". Odbyło się także uroczyste ponowienie przyrzeczeń małżeńskich dla małżeństw z całej parafii i publiczne wyznanie wiary każdej rodziny. W domach naszych pozostały pamiątki Misji Świętych - obrazki przedstawiające Unitów (na odwrocie pisaliśmy postanowienia) i krzyże misyjne.
Dnia 12.09.2004 r. odbyła się po raz pierwszy w parafii uroczystość "Dożynki Parafialne". Dziękowaliśmy Panu Bogu za zbiory i za chleb. Starostami byli: Katarzyna Sachanowicz z Lipniak i Adam Kosyl z Teodorowa. Akcja Katolicka zrobiła wieniec dożynkowy, a dzieci z "Iskierek" niosły w koszach warzywa i owoce.

Każdego roku rodzina parafialna przeżywa też Uroczystości Odpustowe. Przez wiele lat odpust w parafii Wołyńce był 15.08 - w Uroczystość Wniebowzięcia NMP i 1.05 - Uroczystość św. Józefa - Robotnika. Ostatnio jest przeżywany raz w oku - na początku maja.

Ważnym i podniosłym wydarzeniem dla parafii bywa też Wizytacja Kanoniczna Księdza Biskupa, podczas której zazwyczaj udzielany jest Sakrament Bierzmowania (patrz rozdział IV. 2).

Jak bardzo uroczyste było to przeżycie dla wiernych, świadczy o tym poniższy fragment z Protokołu Wizytacji Kanonicznej, dokonanej przez ks. Bpa Mariana Jankowskiego - sufragana w dniu 4.09.1951 r.: "Przejazd nasz z Domanic uświetniała banderia na koniach i rowerach z Domanic, jak i z Wołyniec. Przy bramie tryumfalnej po-witał nas członek Rady Parafialnej i przedstawiciel mężów i ojców, ciesząc się, że po raz pierwszy witają Biskupa, dziękując za utworzenie parafii tak potrzebnej na przestrzeni Domanice - Skórzec - Siedlce, zapewniając swą wierność w wyznawaniu wiary świętej katolickiej, bo tylko pod krzyża znakiem Polak będzie Polakiem. I młodzież z Wołyniec z radością niepojętą staje przed Arcypasterzem z prośbą o błogosławieństwo, by była w przyszłości chlubą Kościoła, pociechą rodziców i pożytkiem dla Ojczyzny. Odpowiedzieliśmy, że z weselem przyjmujemy te z uczuciem gorącym wyrażone powitania i zapewnienia wierności Kościołowi katolickiemu i błogosławimy z całego serca Naszego Biskupiego ten chleb w pocie czoła wypracowany, ten objaw gościnności Polskiej, błogosławimy serdecznie młodzieży i milutkim działeczkom Wołynieckim".

Zapewne na długo zostało w sercu i pamięci parafian wołynieckich spotkanie z Ojcem św. Janem Pawłem II w Siedlcach w dniu 10.06.1999 r. Z naszej parafii wyruszyły grupy pielgrzymkowe.
Już przed Wizytą papieską włączaliśmy się do zbiórki na pomnik Ojca św. i na ołtarz na placu celebry w Siedlcach (później przewieziony do Pratulina). Natomiast w XXV rocznicę pontyfikatu odbyła się w naszej parafii procesja różańcowa z lampionami przez Wołyńce, a także konkurs wiedzy o Janie Pawle II i koncert.


7. Krzyże i kapliczki

Chrześcijanie wyrażają swoją wiarę także poprzez znaki zewnętrzne różnego rodzaju. Do nich należą m.in. krzyże stawiane w ogródkach, przy drogach, przy skrzyżowaniach. Można przytoczyć tu słowa piosenki religijnej:

"Boża Męko na rozdrożach
- dokąd iść - pewności brak
niech kierunek mi podaje
jak drogowskaz - krzyża znak".

Na terenie parafii Wołyńce są krzyże bardzo stare, których historii nie pamiętają najstarsi ludzie, niektóre są od kilkudziesięciu lat, ale są też stawiane w ostatnich latach, co świadczy o rozwoju tej pięknej tradycji, o szacunku dla tego świętego znaku - krzyża, który przypomina nam, że przez krzyż i Mękę Jezus Chrystus wysłużył nam zbawienie. Kapliczki, rzeźby, figurki czczone w ogródkach i przy drogach są też wyrazem wiary i miłości szczególnie do Matki Bożej, ale także do innych świętych.

"Na skraju wioski niewielkie wzgórze
Na zboczach kłosy, a polne róże
Wzgórze porosły i ku figurze ciekawie wspięły się
W zielonym słoju dumne lilije
W szczerbatym dzbanie wysmukłe szyje
Pysznych goździków i georginie
Liliowo białe bzy.
W kwiatów powodzi, w morzu zieleni
Szczerniały świątek tkwi
Do niego codzień w wieczór majowy
Wieśniacy szli.
Ażeby zły los ich dom omijał
Ludzie śpiewali - Ave Maryja
Ażeby zły los ich dom omijał
Ludzie śpiewali:
Ave Maryja, Ave Maryja".

W poszczególnych wioskach na terenie parafii Wołyńce znajdują się następujące krzyże i kapliczki:
* Wołyńce

W ogródku u p. Kwiatka - betonowy krzyż, a w nim kapliczka - wnęka z Maryją, niżej napis: "Przez znak krzyża świętego wybaw nas od nieprzyjaciół naszych". Po śmierci Franciszka Kwiatka (czyt. rozdz. II. 2) matka chciała to upamiętnić i swój żal ofiarowała Maryi - w tej intencji postawiono tę kapliczkę (w 1962 r.).

Krzyż u p. Żelazowskich z napisem: "Któryś za nas cierpiał rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami" - postawiony przez p. Woźniaków, którym umarło po kolei 4 dzieci. Ktoś im doradził, by postawili krzyż. I rzeczywiście, po postawieniu tego krzyża urodziła się im córka, która żyje do dziś i syn, który zmarł w wieku 12 lat (w 1948 r.). Kiedyś była tam stacja na Poświęcenie Pól.

Krzyż u p. Zielińskich - postawiony jeszcze przed wojną przez p. Jana Zieliń-skiego. Krzyż z napisem "Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami" był kilka razy skracany, bo zaczynał próchnieć. Dawniej była tam stacja na Poświęcenie Pól i na Boże Ciało.

Kapliczka z Maryją u p. Wiśniewskich postawiona w 1998 r. przez Stanisława i Reginę Wiśniewskich, bo to od dawna było marzeniem, by mieć kapliczkę przed swoim domem. Przy tej kapliczce zatrzymywała się procesja np. w czasie Nabożeństwa Fatimskiego, na Dzień Papieski.

Kapliczka z figurką Maryi (przywieziona z Niepokalanowa) - w ogródku u p. Paszyńskich postawiona jako podziękowanie za wyzdrowienie p. Krystyny Paszyńskiej, która obiecała, że jak wyzdrowieje, to postawi kapliczkę (na początku lat dziewięćdziesiątych).

Krzyż naprzeciw organistówki postawiła kiedyś p. Chrupkowa, tamten spróchniał i w tym miejscu p. Cisak postawił nowy krzyż. Przy nim są stacje na Boże Ciało i Poświęcenie Pól.

Kamienna grota z rzeźbioną figurą Maryi w ogródku u p. Woźniak - postawiona w 1983 r., wbrew temu, że w tym czasie zabraniano budowli sakralnych.

Na placu kościelnym był krzyż z poprzednich Misji św., obecnie jest krzyż w nieco innym miejscu - postawiony w 1999 r. też jako pamiątka Misji św.

Krzyż drewniany u p. Strzalińskich z napisem "Boże błogosław nasze prace" - postawiony w 1947 r. przez p. Piotra Strzalińskiego. Przy tym krzyżu ubiera się ołtarz na Boże Ciało i na Poświęcenie Pól.

Krzyż drewniany u p. Ostolskich.

Najstarszy krzyż w Wołyńcach, postawiony jeszcze przed wojną przez p. Pawlika - stoi przy drodze "pod kasztanami" k/p. Kordysów.

Kamienna grota z figurką Matki Bożej z Laurdes postawiona w 1999 r. na podwórku u p. Chybowskich. Podczas rodzinnego wyjazdu do Lichenia wyszło pragnienie, aby mieć też kapliczkę u siebie. Z tego miejsca przywieziono figurkę Maryi. Grotę tę postawił p. Janusz Biegun.

Krzyż u p. Strzalińskich - najpierw ok. 1920 r. p. Adam i Antonina Strzalińscy postawili krzyż, ponieważ umierały im dzieci i ktoś doradził, by postawili krzyż. Tamten już spróchniał i w tym miejscu ich syn Jan postawił drugi drewniany, a następnie ich wnuczek Edmund postawił w tym samym miejscu krzyż metalowy. Wciąż o niego dba-ją, bo zatrzymuje się przy nim procesja na Boże Ciało i na Poświęcenie Pól.

Na krzyżówce k/p. Jarząb był krzyż drewniany postawiony jeszcze przed wojną i do tamtego krzyża były wyprowadzane ciała zmarłych jeszcze przed powstaniem filii duszpasterskiej w Wołyńcach. Tamten spróchniał i ok. 20 lat temu p. Kazimierz Cabaj postawił krzyż metalowy w tym miejscu. W związku z budową drogi asfaltowej został on z szacunkiem przesunięty, cofnięty od drogi.

Kamienna grota z rzeźbą św. Józefa postawiona w ogródku u p. Grażyny i Ryszarda Strzalińskich w 1992 r. po śmierci dziecka - synka. Taka kapliczka była w planach i marzeniach już wiele wcześniej, bo podobała się taka widziana w Domanicach. Rzeźbę wyrzeźbił - na podstawie obrazka św. Józefa z Dzieciątkiem - wychowawca p. Grażyny z Domanic, p. Edward Nasiłowski.

* Kolonia Wołyńce

Krzyż na miedzy postawiony wspólnie przez Władysława Kubiaka (który ofiarował drzewo - modrzew) i Bronisława Kadeja w 1957 r. Kilka lat temu Leszek Kubiak odnowił ten krzyż i ozdobił płotkiem. Tutaj ubiera się I ołtarz na Poświęcenie Pól.

Krzyż metalowy, ozdobny na betonowej podstawie, przy skrzyżowaniu dróg, postawiony jeszcze przed wojną przez p. Jana Wróbla. Przy tym krzyżu jest drugi ołtarz na Poświęcenie Pól.

Kolejny krzyż, przy następnym skrzyżowaniu dróg, drewniany był postawiony wspólnie przez kilka rodzin (Olszaków, Chmielewskich) również przed wojną. Kilka lat temu wymieniony na metalowy. Tutaj ubiera się III ołtarz na Poświęcenie Pól.

Przy wyjeździe na szos Kol. Wołyńce - Wołyńce znajduje się krzyż, który przed wojną kazał postawić Dziewicki (bo tam miał swój dwór). Przy tym krzyżu również zatrzymuje się procesja na Poświęcenie Pól.

Kapliczka z Maryją Niepokalaną u p. Filipów - postawiona w latach dziewięćdziesiątych przez p. Stanisława Filipka po śmierci wnuczki.

Przy trasie Wołyńce - Lipniak był przystanek autobusowy dla Kol. Wołyńce. Tutaj na drzewie p. Stanisław Filipek zrobił kapliczkę na pamiątkę Nawiedzenia Rodzin przez Obraz Matki Boskiej.

* Lipniak

Krzyż za wsią na działce p. Jana Zielińskiego obecnie jest metalowy, wcześniej już od niepamiętnych czasów stał drewniany (prawdopodobnie postawiony przez któregoś gajowego).

Na brzegu wsi już od bardzo dawna stoją 2 krzyże i kapliczka. Do tego miejsca wyprowadzano zmarłych, była też odprawiana "Majówka". Na Poświęcenie Pól ubiera się tu I ołtarz. Jeden z tych krzyży postawił p. Pieńkowski. On to postawił również dawno krzyż znajdujący się na obecnej działce p. Mieszczyńskich.

Krzyż u p. Paszyńskich - wcześniej był drewniany postawiony przez Zygmunta Paszyńskiego, obecny - metalowy postawił Krzysztof Paszyński. Przy tym krzyżu zbierają się ludzie na "Majówkę", a także ubierają II ołtarz na Poświęcenie Pól. Krzyż w ogródku u p. Gizińskich - metalowy, postawiony przez Jana Gizińskie-go, na miejsce drewnianego, który był tu wcześniej. Ubiera się przy nim III ołtarz na Poświęcenie Pól.

U p. Katarzyny i Wiesława Sachanowicz jest krzyż metalowy, postawiony w 1987 r. Wcześniej był tu drewniany, postawiony prawdopodobnie przez Jana Sachanowicza, jeszcze przed wojną. Przy tym krzyżu ubierany jest IV ołtarz na Poświęcenie Pól i odprawia się przy nim Msza św.

Betonowa figurka Matki Boskiej - przywiózł ją p. Fabian Sachanowicz i posta-wił w swoim ogródku - około 20 lat temu ("za komuny"), gdy nie można było stawiać krzyży ani kapliczek.

Przy granicy pól i lasu państwowego od strony południowej stoją 2 krzyże. Jeden z nich postawiony w 1930 r. - wspólny, wiejski.

Kapliczka z figurką Matki Boskiej, którą postawił w swoim ogródku, około 20 lat temu - p. Jacek Sulej jako podziękowanie za cudowne uratowanie z wypadku.

Koło "leśniczówki" znajduje się krzyż i mała kapliczka. Krzyż był postawiony jeszcze przed wojną drewniany, a ostatnio wieś postawiła metalowy.

* Wólka Wołyniecka

Przy krzyżówce, od około 60-ciu lat stoi piętrowa kapliczka - postawił ją Hen-ryk Barszcz. Tutaj odprawiana jest Msza św. na poświęcenie pól, a także wyprowadza się zmarłych. Kiedyś odbywało się tu także nabożeństwo majowe. Wcześniej w tym miejscu był krzyż, postawiony jeszcze za cara. Krzyż się przewrócił i na jego miejscu jest kapliczka. Związane jest z tym pewne opowiadanie, że: "przyjechali wówczas panowie z władzy i pytali najbliższą sąsiadkę p. Zielińską kto to postawił? - Ona odpowiedziała, że nie widziała, ale słyszała jak w nocy śpiewali aniołowie. Wówczas owi panowie mówili nawzajem do siebie, że oni również tego nie zniszczą, bo się boją, że ich Pan Bóg ukarze". Tę historię opowiedziała p. Regina Trochimska, bo usłyszała o tym wcześniej od swego ojca.

Krzyż w ogródku u p. Marii i Jana Gawron - wcześniej stał na grobie ojca na cmentarzu (od czasu wojny). Około 10 lat temu postawiono tam pomnik, a ten krzyż przewieziono do ogródka przed domem, aby go nie niszczyć.

Betonowy krzyż z kapliczką i napisem "Boże błogosław nam" jest w ogródku u p. Protasiuk - postawiony w 1963 r. przez p. Henryka Zielińskiego, który wcześniej tam mieszkał. Ubierany jest tu III ołtarz na Poświęcenie Pól.
Kapliczkę w ogródku u p. Zielińskich z napisem "Boże miej nas w opiece" po-stawił w 1991 r. również p. Henryk Zieliński - bo był człowiekiem wierzącym, pobożnym, zawsze ufał Bogu.
Krzyż z napisem: "Boże Błogosław rodzinie Woźniaków" postawiony w 1957 r. przed domem u p. Woźniak. Przy tym krzyżu jest II ołtarz na Poświęcenie Pól.

Krzyż u p. Zając postawiony w latach sześćdziesiątych (w okresie, gdy nie wolno było stawiać krzyży ani kapliczek), z napisem: "Jezu na krzyżu rozpięty, zmiłuj się nad nami". Od tego miejsca rozpoczyna się procesja podczas Poświęcenia Pól.
Kapliczka z Maryją postawiona w 2002 r. u p. Ciok - na znak, że tu mieszka rodzina katolicka.
Przy drodze stoi krzyż, którego fundatorem jest cała wieś. Został on postawiony w okresie zawiązania się "Solidarności".

* Sekuła
W lesie był krzyż postawiony w 1885 r., drewniany (jest on jeszcze, oparty o drzewo). Na jego miejscu postawiono nowy, metalowy. Tutaj ubiera się ołtarz I na Poświęcenie Pól.

Przy działce p. Boruty stoi od kilku lat krzyż metalowy. Wcześniej w tym miejscu był drewniany od niepamiętnych czasów. Tamten krzyż był już spróchniały i został spalony, a popiół zakopano przy krzyżu. Jest tu II ołtarz na Poświęcenie Pól.

Figurkę św. Józefa w ogródku postawił p. Ireneusz Potyra - Żółkowski, aby patron parafii opiekował się całym dobytkiem.

* Rakowiec

Krzyż na posesji Jana Cibora - metalowy postawili około 20 lat temu p. Teodora i Henryk Strzalińscy. Wcześniej, jeszcze przed I wojną światową stał krzyż drewniany postawiony najprawdopodobniej przez p. Skorupkę, który był jednym z pierwszych założycieli Rakowca. Wszystko chcieli zacząć od postawienia krzyża. Kilkanaście lat temu był tu ubierany ołtarz na Poświęcenie Pól. Do tego krzyża wyprowadza się ciała zmarłych.

"Krzyż na rozwidleniu dróg był postawiony w 1905 r. drewniany. Starsi wspominają, że pochowani byli tutaj żołnierze niemieccy w czasie I wojny światowej, przy tym krzyżu". Gdy tamten spróchniał, wywieziono go na cmentarz grzebalny (na miejsce składania starych krzyży), a w tym miejscu postawiono nowy, metalowy w 1977 r. Kiedyś odbywało się tu nabożeństwo majowe, teraz ubiera się ołtarz na Poświęcenie Pól".

Kapliczka - postawił ją p. Piotrowski w swoim ogródku w 1990 r. Wcześniej w tym miejscu był krzyż postawiony przez Kazimierza Myszkę. Krzyż spróchniał. Przy kapliczce ubiera się III ołtarz na Poświęcenie Pól.
Kapliczka - kilkanaście lat temu postawiona przez p. Zofię i Szczepana Wronę.

Na terenie posesji p. Skwarczyńskich znajdują się:

- betonowa figurka św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus - otrzymana od ks. Prob. z par. św. Józefa w Siedlcach (od ks. Balickiego). Figura ta była ustawiana przy pierwszej kaplicy parafialnej wraz z figurą Matki Bożej, która znajduje się obecnie na cmentarzu w Wołyńcach na grobie rodziców ks. Adama Skwarczyńskiego,

- krzyż dębowy z figurą z masy plastycznej - krzyż jest pamiątką Jubileuszu 2000 lecia Odkupienia,

- figurka św. Michała Archanioła ze sztucznego marmuru na kolumnie, poświęcona 29.09 (święto Aniołów) 2004 r. w sanktuarium Monte Sant'Angelo we Włoszech.

- figurka Chrystusa Króla na cokole ustawiona,
- figurka św. Michała Archanioła (chwilowo wstawiona w barci).

* Kol. Żelków
Kapliczka z napisem "Boże błogosław nam" - postawiona przez Stanisława Żukowskiego w 1981 r. w ogródku - z prośbą o błogosławieństwo w rodzinie. Tutaj jest odprawiana Msza św. na Poświęcenie Pól.

Krzyż betonowy u p. Gurbów - postawiony w 1952 r. przez Lucjana Gurbę jako dziękczynienie za szczęśliwy powrót z wojny (bo był na froncie). Po postawieniu tego krzyża miał wezwanie do Gminy w Skórcu, by się tłumaczyć, dlaczego pomimo zakazów postawił krzyż. Tutaj odbywa się Msza św. na Poświęcenie Pól, a kiedyś śpiewano "Majówki" i odmawiano Różaniec. Jeszcze przed postawieniem tego, po przeciwnej stronie był krzyż drewniany postawiony przez Wacława Urbana, ale tamten krzyż spalił się, bo uderzył w niego piorun.

Metalowy krzyż w ogródku u p. Rosochy został postawiony w 2000 r. przez p. Ludwika Rosochę. Przy tym krzyżu ubiera się ołtarz na Poświęcenie Pól.

Krzyż drewniany przy drodze postawił w 1946 r. p. Władysław Niedziółka, który kiedyś tu mieszkał wraz z rodziną. Dzisiaj już nie ma budynków, ale krzyż pozostał. Do niedawna przy nim ubierano ołtarz na Poświęcenie Pól.

Betonowy krzyż u p. Dziewulak.

Warto tu wspomnieć, że w części Kol. Żelków, która obecnie należy do parafii św. Teresy w Siedlcach, a wcześniej należała do parafii Wołyńce (czyt. rozdz. I. 4) znajduje się krzyż i kapliczka we wnęce bardzo starego drzewa, przy skrzyżowaniu dróg. Z tą kapliczką związana jest pewna historia. Otóż starsi ludzie opowiadają, że na początku wojny, w 1939 r. strzelał do tej kapliczki pewien ruski żołnierz (ślady po kulach pozostały) i wkrótce po tym był nalot samolotów, a ów żołnierz został rozerwany w wyniku tego nalotu.

* Teodorów
Na granicy Teodorowa i Gołąbka, przy rozstajnych drogach jest już bardzo stary drewniany krzyż z napisem: "Polska błagająca Cię o pokój, Boże".

Przed wojną, na starej gruszce u p. Olszewskich znajdowała się kapliczka, przy której był robiony I ołtarz na Poświęcenie Pól. Tamta kapliczka ze starości się rozpadła. Był więc krzyż zrobiony drewniany, a kilka lat temu złożyły się rodziny sąsiednie i postawiono nowy krzyż metalowy (k/p. Niedziółka).
Przy drodze był krzyż jeszcze przed wojną - postawił go p. Szlaza. Obecnie w tym miejscu jest nowy, drewniany krzyż postawiony przez p. Bieńkowskiego.
W ogródku u p. Bieńkowskich znajduje się kapliczka z figurką Maryi, od 2002 r. Przy skrzyżowaniu dróg jest krzyż drewniany postawiony przez Leokadię Bobrzecką w 1958 r. jako dziękczynienie za powrót na swoje ziemie.
Przed wojną Karol Filipek postawił krzyż drewniany. Obecnie w tym miejscu jest nowy, metalowy. Tutaj dawniej i teraz ubierany jest ołtarz na Poświęcenie Pól.
Krzyż drewniany z napisem: "Boże zbaw i błogosław pracom naszym" został postawiony w 1943 r. przez p. Żurawskiego. Tutaj jest III ołtarz na Poświęcenie Pól.
Kapliczka na drzewie zrobiona przez p. Kubajewskiego jeszcze przed wojną, wtedy przy niej był III ołtarz na Poświęcenie Pól, później zrobiono nową i wisi do dziś.

Przy końcu wsi, na rozwidleniu dróg stoi krzyż postawiony wspólnie przez całą wieś. Przy nim ubierany jest IV ołtarz na Poświęcenie Pól, czasami jest też tutaj odprawiana Msza św., a w maju śpiewane "Majówki". Kamienna grota z figurą Maryi Niepokalanej wykonana w 2002 r. przez Adama Kosyla znajduje się w ogródku u p. Kosyl. Wypisane są też słowa: "Matko Niebieska, do Syna swego nas prowadź". Postawiona, by podziękować i zarazem prosić o dalszą opiekę i błogosławieństwo. Tutaj w maju i w czerwcu odmawiane są Litanie.
W lesie przy drodze stoi krzyż od 2002 r. postawiony przez Gabrielę Osłowską z prośbą o Boże błogosławieństwo dla rodziny, a także dlatego, że w pobliżu nie było krzyża.

W sumie na terenie parafii Wołyńce przy drogach i w ogródkach znajduje się 71 krzyży, kapliczek i figur ze świętymi. Wszystkie, kiedykolwiek zostały postawione, są wyrazem wiary chrześcijańskiej.

8. Radio i prasa katolicka

Do parafii Wołyńce przyjeżdżali kilkakrotnie przedstawiciele Katolickiego Radia Podlasie. Była w parafii tzw. "Niedziela radiowa". Parafianie kupowali odbiorniki radiowe, kasety magnetofonowe z nagraniami pieśni i piosenek religijnych, książki reli-gijne a także kasety Video (np. z filmem "Pasja").

Przede wszystkim jednak chodziło o zapoznanie się z audycjami katolickiej rozgłośni naszej diecezji.
W parafii Wołyńce nie powstało Koło Przyjaciół KRP, jak w wielu innych parafiach. Zaznaczyć jednak trzeba, że niektóre osoby biorą aktywny udział w audycjach radiowych.
We wcześniejszych latach niektóre osoby kupowały "Rycerza Niepokalanej".
Od kilku lat 10 rodzin z naszej parafii prenumeruje "Katolickie Echo Podlaskie", 1 rodzina - "Niedzielę". Od dwóch lat - "Mały Rycerzyk Niepokalanej" rozchodzi się w liczbie 6 egzemplarzy, "Różaniec" - miesięcznik - 5 egzemplarzy, a od 2005 r. "Miłujcie się" - 10 egz.

ZAKOŃCZENIE

Tak oto wyglądają dzieje parafii Wołyńce, począwszy od chwili jej powstania aż do czasów współczesnych.
Jest to właściwie zarys dziejów, ogólne wiadomości raczej niepełne. Wynika to z wielu powodów:
- zapewne nie dotarłam do wszystkich źródeł, z których można byłoby skorzystać przy pisaniu tej pracy,
- rozmawiałam tylko z niektórymi parafianami, a być może ktoś inny powiedziałby mi coś więcej, o czym nie było nawet
wspomniane. Pragnę, by mój wysiłek badawczy stał się zachętą dla innych do opisania dziejów par. Wołyńce w postaci bardziej szczegółowej i być może ciekawszej.
Na dzieje parafii, wspólnot składają się zjawiska, które jesteśmy w stanie poddać badaniom naukowym: opisać, podejrzeć, utrwalić, ale są i takie które pozostają poza zarysem badawczym. Dokonują się one w relacjach Bóg - człowiek, w cichości serca, w cieniu konfesjonału. Miałam sygnały, że i takie zjawiska miały miejsce w mojej parafii. Chociaż parafia Wołyńce jest mała, to jednak Bóg dokonuje tu dzieł wielkich, które często są "niewidzialne dla oczu". "Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego" (Łk 1, 3-7). Przykładem jest chociażby to, że niektóre osoby po 20 i 25 latach "błądzenia w ciemnościach" przyjęły Sakrament Pojednania, powróciły do Tego, który powiedział: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia". (J8,12). Dokonało się to dzięki wielkiemu Miłosierdziu Bożemu, dzięki Jego łasce, ale też za pośrednictwem rozwijającego się życia religijnego i świadectwu niektórych osób z parafii Wołyńce.


Każda parafia jest częścią diecezji i cząstką kościoła powszechnego. Chociaż parafia Wołyńce jest stosunkowo mała i młoda w porównaniu z innymi, to jednak warto utrwalić jej dzieje, historię od początku powstania. Tym bardziej, że wiele wydarzeń można jeszcze odtworzyć dzięki wspomnieniom i relacjom niektórych parafian, którzy pamiętają jeszcze "jak to dawniej było". Chciałam spisać to, co jedni wspominają, inni znają tylko z opowieści, a niektórzy wcale o tym nie słyszeli. Najstarsi parafianie byli tu dla mnie "kopalnią wiedzy" i chciałam to, co oni mi przekazali "ocalić od zapomnienia". Pragnę tu serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy udzielali mi różnych informacji przydatnych dla powstania tej pracy. W rozmowach zauważyłam również zainteresowanie tym tematem u wielu osób, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu o potrzebie napisania pracy na powyższy temat, który w dotychczasowej historiografii nie zaistniał, podkreślę również wielką życzliwość z jaką się zawsze spotykałam podczas prowadzenia wywiadów, rozmów, zbierania informacji, ciekawostek, które zechcę wykorzystać w przedłożonej pracy. Jestem bardzo wdzięczna, tym wszystkim, którzy dzielili się ze mną swoimi wspomnieniami i przeżyciami. Przy pisanej pracy, nie wystarczyłyby tylko źródła narracyjne, zrąb zasadniczych wiadomości czerpałam z dokumentów archiwalnych znajdujących się w zarówno w Kurii Biskupiej w Siedlcach oraz z dokumentów i ksiąg znajdujących się w parafii.
Muszę również zaznaczyć, że w pracy niniejszej korzystałam także z wielu różnych książek, opracowań, których cytaty zamieszczam w tekście, aby jeszcze bardziej ubogacić treść pracy. Wykorzystana przeze mnie literatura miała charakter pomocniczy, gdyż bezpośrednio nie dotyczyła interesującego mnie tematu.
Wśród pytań badawczych czołowe miejsce zajmuje kwestia genezy parafii, sprawa budowy kaplicy, a później i kościoła. Kościół tworzą wierni i duszpasterze. Dzieje Kościoła, to dzieje wspólnoty; dzieje parafii to dzieje konkretnej wspólnoty wiernych i jej księży, w tym wypadku zasadnym było pytanie o los wspólnoty w Wołyńcach i jej duszpasterzy w latach (1938 - 2004). Dążyłam do poznania życia religijno - społecznego w przeciągu kilkudziesięciu lat istnienia parafii, starałam się zarejestrować wszelkie przejawy religijności, m.in. wychwycić osoby, które odpowiedzialne są za powołania, poznać motywy stawiania znaków religijnych jakimi są krzyże i kapliczki.


Chciałabym wyrazić staropolskie "Bóg zapłać" tym wszystkim, którzy udostępniali mi kwestie archiwalne:

- s. Hannie Redzie za wyszukiwanie i pomoc w korzystaniu z materiałów znajdujących się w Kurii;
- księżom: ks. Piotrowi Kardasowi i ks. Janowi Grzesiakowi za wypożyczenie ksiąg parafialnych;
- p. Zygmuntowi Goławskiemu za cenne rady i dostarczenie literatury;
- p. Marii Woźniak - za udostępnienie materiałów;
- osobom, które udzielały relacji oraz tym wszystkim, którzy przez rozmowy i wskazówki przyczynili się do powstania tej pracy, a których nazwiska nie są wymienione w niniejszym opracowaniu.

Jeszcze raz wszystkim, za wszystko mówię: "Bóg zapłać".

autor: Helena Małgorzata Kosyl

Praca magisterska
z historii Kościoła w Polsce
napisana pod kierunkiem p. dr Tadeusza Krawczaka
w Papieskim Wydziale Teologicznym,
sekcja św. Jana Chrzciciela
Warszawa, 2005

Serwis parafii p.w. Św. Józefa Robotnika w Wołyńcach.
parafia.www@wp.pl