Obraz Patrona



doc. dr arch. Zbigniew Wolak



Krucyfiks
- symbol Ofiary Chrystusa i istoty chrześcijaństwa
Witraż
- symbol radości i zmartwychwstania
autor zdjęcia: www.kazikmatenko.cba.pl



Oskar de Sage - rzeźbiarz



Rzeźba Matki Bożej ze Św. Janem
przed fasadę świątyni



Rzeźba Jezusa
upadającego pod ciężarem krzyża



Bazylika Św. Małgorzaty w Nowym Sączu
- obraz Św. Józefa Robotnika z Jezusem
w jednym z bocznych ołtarzy



Autor oryginału obrazu Św. Józefa,
(w bazylice Św. Małgorzaty w Nowym Sączu)
malarz - Bolesław Barbacki (autoportret)


Bazylika św. Małgorzaty w Nowym Sączu - ołtarz rokokowy:

”W środkowej części nawy, po jej północnej stronie, ustawiony jest ołtarz utrzymany w kolorach złota i bieli, wybijający się bogatą rokokową ornamentyką rzeźbiarską. Na konsolach umieszczone są pełne wyrazistości rzeźby przedstawiające po stronie lewej - Elżbietę i Zachariasza, po stronie prawej - św. Annę i św. Joachima. Ponad nimi unoszą się putta, umieszczone są rzeźby aniołów. Ten wysokiej klasy artystycznej ołtarz, dający świadectwo biegłości warsztatowej jego twórcy, wykonał w 1760 r. Piotr Kornecki z Gdowa. W ołtarzu umieszczony jest jego tytularny obraz przedstawiający św. Józefa. Obraz namalował w 1938 r. na zlecenie rzemieślników sądeckich artysta malarz Bolesław Barbacki- patriota sądecki, rozstrzelany przez hitlerowców w sierpniu 1941 r. Ołtarz zwieńczony jest obrazem św. Jana Chrzciciela z XVII w”… (Irena Styczyńska)
PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA W WOŁYŃCACH
POD WEZWANIEM ŚW. JÓZEFA ROBOTNIKA
Wołyńce 58, 08 - 110 Siedlce
PROBOSZCZ: KS. JANUSZ STEFANIUK
Telefon: 25 6435291
Numer rachunku bankowego:
Bank BGŻ BNP Paribas S.A. Oddział w Siedlcach
ul. B. Joselewicza 3, 08-110 Siedlce
23 2030 0045 1170 0000 0290 8340



Do naszego sanktuarium przybył na nowo Patron - Św. Józef Robotnik


Moi Drodzy Parafianie i Przyjaciele naszej Wspólnoty;

w ubiegłym roku w archiwum parafialnym odnalazłem teczkę z napisem: "Projekt wstępny Kościoła Parafialnego w Wołyńcach w województwie siedleckim" . Z dopiskiem: Warszawa, wrzesień 1978.
W opracowaniu koncepcji kościoła uczestniczyli: Zleceniodawca: Ks. kan. Mieczysław Romańczuk i architekci z Warszawy: doc. dr arch. Zbigniew Wolak i mgr inż. arch. Jan Pełka. Koncepcja powstała, zanim rozpoczęto prace budowlane.

Na pożółkłych już stronach maszynopisu, na stronach 3 i 4 czytamy:

"Miejsce ołtarza podkreśla /na całą wysokość nawy/ krucyfiks, stanowiący główny punkt projektu plastycznego wnętrza całego kościoła. W swojej skali, formie rzeźby i kolorycie, łącznie z sąsiadującym i stanowiącym jedność kompozycyjną witrażem, jest punktem skupiającym uwagę wiernych. Jest symbolem Ofiary Chrystusa i istoty chrześcijaństwa. Koloryt witrażu w tragicznej tonacji wyrażającej śmierć kontrastuje z /wspomnianym wyżej/ jasnym rozproszonym światłem, symbolem radości i zmartwychwstania. W ścianę za ołtarzem wkomponowano wizerunek /obraz lub figura/ Matki Bożej, a w ścianę osłaniającą wlot rozproszonego światła, na tło głównego ołtarza wkomponowano postać Św. Józefa. Skala tych postaci podkreśla monumentalność głównego akcentu, którym jest krzyż."


Pamiętamy, że Ks. Mieczysław Romańczuk zginął tragicznie w wypadku samochodowym, gdy kościół był jeszcze nieukończony. Za jego następcy - Ks. Piotra Kardasa budowy i wystroju doglądał pan Jan Pełka, gdyż główny architekt przebywał wtedy poza granicami Polski.

Poznałem tajemnicę, dlaczego obecnie wisi druga wersja Ukrzyżowanego. Otóż autor rzeźby - Pan Oskar De Sage opowiedział mi w ubiegłym roku, że pod nieobecność pana Wolaka, pan Pełka zaczął samowolnie dokonywać zmian w pierwotnych ustaleniach projektu.

Podczas, gdy pan Wolak chciał, aby Ukrzyżowany miał wysokość 6 metrów, pan Pełka pod jego nieobecność stwierdził, że wystarczy rzeźba 4 metrowa. Gdy pan Oskar ją wykonał i została zawieszona, przybył pan Wolak; przybył, zobaczył i delikatnie mówiąc ... wkurzył się na taką samowolną zmianę wielkości. I nakazał wykonać nową rzeźbę, tym razem już 6 metrową, która jest do dnia dzisiejszego w naszej świątyni. Pierwsza wersja została potłuczona i zakopana gdzieś przy kościele.

Domniemywam, że po śmierci Ks. Romańczuka, gdy do Wołyniec przyjeżdżał już tylko pan Pełka, mógł on zadecydować, aby w miejscu, gdzie było planowane przedstawienie Patrona Parafii - Św. Józefa, umieścić rzeźbę Matki Bożej wspieranej przez Św. Jana Apostoła. Tak więc nie znalazło się miejsce, przedtem zaplanowane dla Św. Józefa.
Nie pretenduję do wykonawcy zamysłów Ks. Mieczysława, ale wielka ilość pytań, zwłaszcza przyjezdnych wiernych o to, gdzie znajduje się wizerunek, czy ołtarz naszego Patrona w kościele, ze zmieszaniem pokazywałem pod chórem figurę z masowej produkcji, służącą jako procesyjny feretron. No i czuło się w powietrzu niewypowiedziany ustami ... obciach.

Pierwotny zamysł opierał się na uświęconej tradycji, która mówi o tym, że w przestrzeni kościelnej prawa strona przy prezbiterium powinna być zarezerwowana dla wizerunku, bądź ołtarza Patrona kościoła, aby wierni, którzy są spoza wspólnoty, wchodząc do wnętrza pierwszy raz, od razu mogli odgadnąć wezwanie, któremu jest dedykowany obiekt sakralny /wyjątkiem jest tu sytuacja, gdy wyobrażenie Patrona znajduje się w głównym ołtarzu/.
Nie znamy przyczyn, dla których od razu nie zrealizowano pierwotnej koncepcji, czyli właściwego, godnego i widocznego miejsca dla Św. Józefa w naszym kościele. Możemy się jedynie domyślać, kto na własną rękę zmieniał i mieszał w pierwotnych założeniach, w oparciu o historię z wielkością Ukrzyżowanego. Myśl o stworzeniu i umieszczeniu wyobrażenia Św. Józefa Robotnika towarzyszyła mi już od długiego czasu. Ale wszystko potrzebuje dojrzeć; na wszystko Pan Bóg przewiduje najlepszy czas, okoliczności i posługuje się konkretnymi ludźmi.

W ubiegłym roku, będąc w Nowym Sączu, w bazylice Św. Małgorzaty znalazłem taki obraz - właśnie Św. Józefa Robotnika z Jezusem w jednym z bocznych ołtarzy.

A ponieważ przedtem, proboszczem w tej bazylice, zanim został powołany do godności biskupiej, był obecny Biskup Andrzej Jeż, Biskup Diecezjalny z Tarnowa - mój kolega z warszawskich studiów w ATK, poprosiłem go o pomoc w zdobyciu dobrych zdjęć tego obrazu, co chętnie, po przyjacielsku uczynił. Gdy nasi parafianie, Państwo Jadwiga i Jan Gołębiewscy z Wołyniec zaproponowali, że chcieliby pozostawić po sobie pamiątkę w naszej świątyni, zaproponowałem ufundowanie takiego właśnie obrazu. Przystali na ten pomysł ochotnie. O namalowanie kopii poprosiłem dyplomowanego konserwatora zabytków - pana Romualda Wyszyńskiego, z czego wywiązał się znakomicie. Drewnianą ramę, którą pan Wyszyński pokrył w wielu partiach 23 karatowym złotem w płatkach, wykonał pan Stanisław Pastor z Siedlec. Przy ostatnim remoncie i malowaniu kościoła, aby stworzyć miejsce dla wizerunku Patrona, przenieśliśmy rzeźbę Matki Bożej ze Św. Janem przed fasadę świątyni, umieszczając ją naprzeciw rzeźby Jezusa, upadającego pod ciężarem krzyża.

W ten sposób Matka Boża stała się jeszcze bardziej czytelna i rzeczywista w kontemplowaniu męki Zbawiciela, a przede wszystkim stanęła pośród nas - bez postumentu, cokołu; i tak jak my - bez wywyższania się, cierpimy, ponosimy porażki, drepczemy po naszych drogach krzyżowych, to Ona jest zawsze z nami, pośród nas: obecna, współczująca, bolesna i wskazująca - jak teraz, przed kościołem na sens cierpienia, które uświęcił Jej Syn - Jezus Chrystus.

I w tym nowym umiejscowieniu jeszcze bardziej przemawia do nas, jako pokorna Służebnica Pańska; stąpająca tak samo jak i my, po tej ziemi, która nie jest jednak naszym celem, a jedynie drogą ziemskiej pielgrzymki ku Nowej Ziemi i Nowemu Niebu: w stronę Domu naszego Ojca; ku Wieczności.

A teraz, przyjrzyjmy się jeszcze nowemu obrazowi Św. Józefa Robotnika:

Kilka osób zapytało mnie, dlaczego scena obrazu jest przedstawiona w polskim krajobrazie, a nie tym, z Ziemi Świętej?

Odpowiedź jest prosta: obraz powstał w okresie międzywojennym, gdzie również w sztuce podkreślano piękno i walory odzyskanej Polski po zaborach i jej przepięknych krajobrazów.

Z drugiej strony - czy jest coś dziwnego, jeśli autor obrazu chciał przekazać ponadczasowe przesłanie? Oto w konkretną ludzką pracę wchodzi Bóg - Człowiek, Jezus Chrystus.

Przychodzi i chce przebywać z tymi, którzy w imię Boże rozpoczynają każdą swoją pracę; nawet tą najbardziej codzienną, prozaiczną, niedocenioną. On chce przychodzić, aby każdą pracę uświęcić; aby dać odczuć spełnienie swojej obietnicy: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię". Czy w polskim krajobrazie nie potrzebujemy takiego przypomnienia? Czy w polskiej rzeczywistości nie brak ludzi, którzy - uczciwie wykonują swoją pracę, choć sprytne prawa ekonomii podpowiadają drogę na skróty w dorabianiu się?

Jezus przychodzi do Józefa, aby dać mu chwilę wytchnienia; by przypomnieć, że jest spełnieniem obietnicy Boga Ojca, Który we śnie powiedział Józefowi, co powinien uczynić.

Spójrzcie moi drodzy na ten obraz:

Czy jest możliwe, by Jezus nie rozmawiał ze swoim przybranym ojcem?
Czy też raczej ich rozmowy były zbyt intymne, by je mógł upubliczniać? Jak bardzo musiały być ważne, skoro o nich ani słowa nie zapisano!

Św. Józef był pierwszym człowiekiem po Maryi, który poznał Jezusa jako Wcielone Słowo!
Czy Syn Boży nie chciał się w pełni objawić temu, któremu Ojciec Niebios powierzył Jego samego?
Już od dawna dziwiło wszystkich milczenie Józefa. Próbowano w tym dopatrywać się cechy jego skromnego charakteru. Zapewne to prawda, ale jego milczenie ma jeszcze inny wymiar. Jego milczenie mówi!

Tajemnicę Boga wcielonego nie da się przecież wysłowić. Tak właśnie przedstawił go ewangelista Mateusz, jako kogoś, kto z szacunku nie jest w stanie wypowiedzieć Tajemnicy, którą nosił na rękach w postaci małego chłopca. Gdy kapłan podnosi konsekrowaną Hostię ponad swą głowę, też milczy!
Jeśli ktoś z Was spojrzy na nasz nowy obraz i pomyśli sobie o swojej codziennej pracy; o trudzie często nie pochwalonym, niedocenionym - niech przywoła chwile, gdy Jezus tak chętnie towarzyszył Józefowi w jego codzienności, w zwykłej pracy, w znużeniu, pocie i zwykłym bólu ciała.

On był wtedy z Józefem; On chce być teraz z Twoim, moim umęczeniem i codziennym, porannym zwlekaniem się z łóżka do codziennych obowiązków, pracy, zmęczenia i odpoczynku.

Tak jak stolarz, doświadczony cieśla wie, gdzie trzeba przyciąć deskę, jak ułożyć kamienie albo w jaki sposób zbudować dom według planu, tak Józef według planu Architekta - czyli Pana Boga, realizuje budowę rodziny, jakże innej od zwykłej rodziny.

Jezus odwołuje się w swych słynnych porównaniach do obrazu bramy, fundamentu ze skały, kamienia odrzuconego przez budujących albo belki służącej do zamykania okiennic.

Zapewne był to efekt wielu dyskretnych obserwacji pracy Józefa i przeprowadzonych z nim rozmów. Nie można wykonać drzwi, dachu czy fundamentu domu "na oko" - wszystko trzeba dokładnie wymierzyć, by drzwi się domykały, dach nie przeciekał, a fundament czy mur nie pękał.

Nie można życia duchowego budować " na oko", bez odwoływania się do Słowa Bożego, do planu Boga, jaki On ma dla każdego. Kiedy zamyka się oczy na słowa Biblii, wszystko się wali, przewraca, przecieka, a my - pękamy duchowo.
Więc moi Drodzy, w tym duchu spróbujcie popatrzeć na ten obraz. Niech nie zatrzymują Was szczegóły /kogoś zraziła rama, zamknięta półkoliście, komuś nie pasował krajobraz/; to są najmniej istotne szczegóły. Zobaczcie oczyma wiary "dalej" i "więcej"!

Spotkanie Ojca /oczywiście tu - przybranego/ z Dzieckiem!

Patrząc na ten obraz, cokolwiek byłoby przedmiotem Waszej pracy, obowiązków, zajęć - pamiętajcie: dzieci patrząc na Was, uczą się albo uczciwości, sprawiedliwości, rzetelnej pracy, albo będą powielać w swoim życiu zaobserwowane w dzieciństwie cwaniactwo, nieuczciwość, nieżyczliwość, dbanie tylko o siebie i swoje widzimisię. Nie ma przypadków: do pięknie odnowionego wnętrza naszej świątyni - sanktuarium przybył na nowo Patron - Św. Józef Robotnik w tym wizerunku. mam wielką nadzieję, że właśnie ta obecność "na nowo", wzmocni kult i wiarę, że Patron Robotników, będzie także wielkim wspomożycielem dla tych, którzy dobrej, uczciwej pracy poszukują za godnym wynagrodzeniem.

Moi Drodzy; autorem oryginału obrazu Św. Józefa, który znajduje się w bazylice Św. Małgorzaty w Nowym Sączu jest malarz - Bolesław Barbacki. Obraz namalował w 1938 roku na zlecenie rzemieślników sądeckich. Był wielkim patriotą sądeckim, rozstrzelanym w sierpniu 1941 roku przez hitlerowców.

Czy to kolejny zbieg okoliczności, ze rok namalowania tego obrazu jest tym samym rokiem, w którym powstała Filia Duszpasterska w Wołyńcach?
I że po tylu latach, gdy pierwszy raz oglądałem ten obraz w Nowym Sączu, nic nie wiedziałem o jego autorze ani historii i roku powstania?

Że właśnie kopia tego obrazu znalazła się w naszej świątyni?

A może tak miało być? W każdym razie: Bogu niech będą dzięki za taką kolej dziejów!
Bogu niech będą dzięki!

I za kolejną zapisaną kartę historii naszej, i naszej Parafii.
Serdecznie pozdrawiam Wszystkich i z serca Wam + błogosławię

ks. Janusz


Serwis parafii p.w. Św. Józefa Robotnika w Wołyńcach.
parafia.www@wp.pl
2010