PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA W WOŁYŃCACH
POD WEZWANIEM ŚW. JÓZEFA ROBOTNIKA
Wołyńce 58, 08 - 110 Siedlce
PROBOSZCZ: KS. JANUSZ STEFANIUK
Telefon: 25 6435291
Numer rachunku bankowego:
Bank BGŻ BNP Paribas S.A. Oddział w Siedlcach
ul. B. Joselewicza 3, 08-110 Siedlce
23 2030 0045 1170 0000 0290 8340


MADONNA FATIMSKA
W NASZEJ PARAFII


KORONACJA MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ

Dzień 13 sierpnia 2017 roku stał się dla naszej wołynieckiej wspólnoty parafialnej dniem niepowtarzalnym i uroczystym.
Koronację Figury Matki Bożej Fatimskiej świętowaliśmy od godz. 12.00, kiedy to Ksiądz Biskup Kazimierz Gurda podczas Mszy Św. nałożył koronę na skronie MB Fatimskiej.
Złota korona, która ozdobiła przepiękną, wyrzeźbioną w latach 80-tych ubiegłego wieku w Niemczech figurę Matki Bożej, jest gestem wielkiej wdzięczności za opatrznościowy splot wydarzeń, w wyniku których została wybudowana niepowtarzalna i nietuzinkowa w bryle architektonicznej i wystroju świątynia na wołynieckim wzgórzu.
Tej niedzieli nasza świątynia cały czas rozbrzmiewała modlitwą wiernych - aż po wieczorny, ostatni już Apel Duchowego Pielgrzymowania z Różańcem Fatimskim.
Zapraszamy do naszej parafii ...
Zapraszamy do galerii ...


Geneza:



Zacni Parafianie i Przyjaciele naszej Wspólnoty;

tydzień temu, w ramach ogłoszeń parafialnych mówiłem o przepisach, jakie obowiązują w kwestii wyposażenia i wystroju wnętrza sakralnego.

Przypomnę, że w myśl tych wytycznych, wnętrza kościoła nie można ozdabiać przedmiotami z tak zwanej masowej produkcji. Każdy przedmiot przeznaczony do kultu i pobożności religijnej, winien być dziełem, wykonanym artystycznie, rękodziełem o wysokim stopniu wartości estetycznych i duchowych.
Tak, jak nie dopuszcza się do ozdabiania świątyń sztucznymi kwiatami, tak i przedmioty kultu i wyposażenia powinny być autentyczne i piękne.

Gdy trzy lata temu przybyłem do naszej Parafii, zastałem w prezbiterium, na dużym drewnianym podeście figurę Matki Bożej Fatimskiej, która - jak się potem dowiedziałem, została zakupiona przez wiernych z konkretną intencją dziękczynną. Ta figura jest obecnie noszona w feretronie podczas procesji.
Przyznam się, że widziałem bardzo dużo identycznych takich figur; niestety - forma, jaka służy do ich masowego powielania, nie jest zbyt udana i szczęśliwa; spełnia kryteria, by umieścić ją w przydomowej kapliczce, czy domowym ołtarzyku, ale nie mieści się w obowiązujących kanonach i przepisach.
Ktoś powie, że jestem bezduszny i "czepiam się".
Tym, którzy nie słuchali tydzień temu ogłoszeń przypomnę, że swego czasu wykładałem alumnom w Seminarium przedmiot, na którym omawiałem też te przepisy.
Potem, pracując w Kurii Diecezjalnej jako diecezjalny konserwator zabytków - stałem na straży, by we wnętrzach kościelnych, przy ich ozdabianiu, przestrzegano odgórnych orzeczeń.

Wielu księży odwiedza naszą świątynię, jej proboszcza i każdy prosi o możliwość zobaczenia wnętrza naszego Sanktuarium. Przykro byłoby, aby mi któryś z dawnych słuchaczy, czy kapłanów, którym pomagałem w wystroju wnętrza kościelnego zarzucił mi, że innych pouczał, a sam nic sobie z tego nie robi...

Dotychczasowa figura Fatimska - feretron, powędrowała więc pod chór, gdzie znajdują się pozostałe paramenty procesyjne.
Przyznam się, że bardzo często myślałem o tym, by piękna Madonna Fatimska zagościła na stałe i w godnym miejscu w naszym kościele.

Niedawno wybrałem się na rekolekcje kapłańskie na południe Polski.
Przyznaję się: wyjeżdżając w sercu marzyłem, aby po skończonych rekolekcjach pozostać jeszcze dwa - trzy dni na południu i ... poszukać takiej rzeźby Matki Bożej Fatimskiej. Myślałem, ze pojadę na Krzeptówki, czy do Krakowa - bo będzie większy wybór...
jednak wola Nieba była inna...

Któregoś dnia udałem się do Dukli, by nawiedzić relikwie Św. Jana z tejże Dukli i pomodlić się w przepięknej, wysoko położonej w górach jego pustelni /rzeczywiście - byłem tam/.
Ale jadąc, po drodze zauważyłem w Miejscu Piastowym, na wzgórzu otoczonym pięknym założeniem parkowym duży kościół z kopułą.
I tak, "niechcący" znalazłem się w Polskim Sanktuarium Św. Michała Archanioła i Bł. Ks. Bronisława Markiewicza - założyciela Księży Michalitów.
Zostawiłem skodę u podnóża i zacząłem wspinać się pod górę, do Sanktuarium.
W pewnym momencie, popatrzyłem na budynek po prawej stronie kościoła /okazało się, że to wielka księgarnia katolicka i sklep z dewocjonaliami/ i w oknie tegoż sklepu/księgarni zobaczyłem kawałek czegoś..... co przypominało mi Figurę Fatimską. Natychmiast pomyślałem, że może marzenia moje właśnie tutaj się zrealizują.
Po wejściu do wnętrza zostałem zaskoczony wielką ilością towarów; czegóż tam nie było! Masa książek, chyba ze wszystkich wydawnictw katolickich; obrazy, obrazki, rzeźby, figurki, dewocjonalia; istny zawrót głowy!

Ale ja szukałem.... Fatimskiej.
Natychmiast spojrzałem w okno i ................ NIC!
Nic, żadna figura czy rzeźba nie stała w oknie!
Wyszedł staruteńki zakonnik i spytał grzecznie, w czym może pomóc.
Przedstawiłem się i gdy usłyszał, że jestem z diecezji siedleckiej serdecznie się uśmiechnął i wyznał, że długie lata posługiwał w Sanktuarium Fatimskim w Górkach koło Garwolina!

Porozmawialiśmy o tym, o tamtym i w końcu wyznałem, że szukam figury Madonny Fatimskiej do naszego kościoła. Ręką pokazał mi całe mnóstwo figur, figurek na półkach i powiedział, bym sobie którąś wybrał. Pytam - czy to już wszystkie?
Odpowiada, że tak. Przykro mi się zrobiło i zacząłem być na siebie zły, że coś mi się z tym oknem przewidziało. Żal duszę ścisnął!

Zakonnik wyszedł do innej sali sklepowej, a ja, powoli zacząłem odmawiać "Zdrowaśki" - co często czynię, gdy jestem podenerwowany albo zawiedziony.
Trochę się uspokoiłem; zacząłem oglądać dewocjonalia, kartkować liczne książki;
jeszcze raz spojrzałem w puste okno i .................... dopiero teraz dostrzegłem, że w pomieszczeniu są DWA OKNA!
Drugie okno było zastawione towarem, książkami, ale spoza tej sterty, u góry wystawało..... kawałek głowy? Czegoś białego!

Pod ręką stała drabinka, więc korzystając, że byłem w tej chwili sam, wdrapałem się na nią i powoli zacząłem zdejmować różne rzeczy /głównie książki/, aż moim oczom ... ukazały się JEJ OCZY!!! W końcu cała głowa! JAKA TWARZ! SPOJRZENIE! Ale szczególnie ..OCZY!!!

Mało nie spadłem z drabinki....
a jednak mi się nie przewidziało, gdy z zewnątrz zobaczyłem kawał białego płaszcza /widać to na zdjęciu - drugie okno od lewej, na parterze/.
W tym momencie wszedł tenże starszy zakonnik i na twarzy jego pojawiło się wielkie zdziwienie, pomieszanie z zakłopotaniem, bo ..... miało już nie być innej Madonny Fatimskiej w tym sklepie....

Wzrokiem zapytałem, wskazując na odsłoniętą część figury;

Poprosił, bym zszedł na dół, ujął mnie pod rękę i poprowadził na zewnątrz, na ławkę. Usiedliśmy i zaczął sam z siebie opowieść, której się nie spodziewałem.

Otóż był żył sobie po wojnie w Niemczech Żyd - Karl Vincent Arenfeld. Miał już około pięćdziesiątki, gdy stwierdzono u niego złośliwego raka płuc.
Rokowania były już bardzo złe; wdały się przerzuty. Leżał i bardzo cierpiał, znikąd nie oczekując już ratunku.

Pewnej nocy we śnie zobaczył przepiękną młodą kobietę, która zapewniła go, że mu pomoże i że on wyzdrowieje - bo należą do tego samego Narodu Wybranego;
ale w zamian zażądała, by będąc już całkowicie zdrowym uczynił rzeźbę taką, jaką widzi w tej kobiecie ze snu, obiecującą mu wyzdrowienie.

I uzdrowienie nastąpiło, choć lekarze nie umieli tego wytłumaczyć z medycznego punktu widzenia.

Ale, pomimo zdrowia Karl Vincent miał teraz jeszcze jeden wielki problem: trochę kiedyś amatorsko malował, ale nigdy nic nie wyrzeźbił!

Zapisał się nawet na kurs u znanego rzeźbiarza w Monachium, trochę popróbował, ale nie zdradzał się nikomu, dlaczego chce tak usilnie nauczyć się tej sztuki.
W końcu spróbował swoich sił w glince, w ceramice.

Robił szkice tej Pani ze snu; wiele szkiców.
Któregoś razu te szkice wpadły w "niepowołane ręce". Oglądający je mężczyzna okazał się polskim zakonnikiem - księdzem Mieczysławem, który od paru lat pracował w niemieckiej parafii pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej.
Gdy Karl nerwowo wyrwał kapłanowi szkice, ten powiedział, że nieźle narysował Madonnę Fatimską!

Po wielkiej konsternacji i nie mniejszym zdziwieniu zrozumiał, że we śnie widział Matkę Jezusa. Ksiądz, po paru dniach spotkał się z nim ponownie i pokazał mu zdjęcia i obrazki Matki Bożej Fatimskiej. Karl aż jęknął: "To ONA!"

Skąd się wziął polski zakonnik w szkółce dla rzeźbiarzy?
Jego parafia posiadała kościół, który był zborem protestanckim, który odkupiono za niewielką sumę; trzeba było urządzić na nowo wystrój wnętrza i ksiądz szukał kogoś, żeby wyrzeźbił Patronkę kościoła i parafii.

Natknął się na Karla, "przez przypadek" zobaczył jego rysunki i szkice i ........zaproponował mu, by wyrzeźbił w ceramice - jeśli mu najłatwiej tworzyć w takim materiale - właśnie Madonnę Fatimską.
Podał mu nawet wymiary Cudownej Figury, znajdującej się w Kaplicy Objawień w Fatimie.

Karl nie miał wyjścia. Wiązała go obietnica i to, że wyszedł cało ze śmiertelnej choroby.

Pracował nad rzeźbą półtora roku.
Wreszcie wypaloną w piecu ceramiczną rzeźbę pokrył farbami.
Zadzwonił po polskiego zakonnika.
Ukazał mu swoje dzieło.
Kapłan ukląkł i ze łzami w oczach ucałował stopy Maryi w znaku figury.

Karl nawet nie chciał słyszeć o jakiejkolwiek zapłacie. Ksiądz obiecał mu, że będzie się za niego często modlił i ofiaruje za niego każdego roku Mszę Św. w dniu, w którym przebudził się Karl po nocnym widzeniu Pięknej Pani.

Zbliżała się historyczna wizyta Jana Pawła II w Fatimie - w rocznicę zamachu na jego życie. Był rok 1982. Polski kapłan - ks. Mieczysław postanowił z delegacją swoich niemieckich parafian pojechać do Fatimy z nową rzeźbą Matki Bożej.
Dzięki znajomościom, dostał się po głównej Mszy Św. do otoczenia Ojca Św., którego poprosił o pobłogosławienie tejże figury. Jan Paweł II spełnił prośbę rodaka, a nagle, obecna na tę okazję w Fatimie - Siostra Łucja wyszła ze szpaleru zakonnic swego karmelitańskiego zgromadzenia i objąwszy Figurę ucałowała ją i westchnęła, patrząc Maryi w Jej oczy: "Jest podobna do Naszej Pani".
Rzeźba została umieszczona w ołtarzu głównym poświęconego Madonnie kościoła.
Przez kilka lat, wokół Maryi pojawiło się dużo wotów - świadectw wysłuchanych modlitw. Można sobie tylko wyobrazić radość serca księdza Mieczysława, gdy wiózł do swojej parafii figurę Madonny, zaopatrzoną osobistym pobłogosławieniem jej przez Ojca Św. Jana Pawła II i niezwykłym świadectwem i gestem ostatniej, spośród widzących dzieci z Fatimy!

Po umieszczeniu Figury w głównym ołtarzu kościoła ks. Mieczysław dał osobiste świadectwo historii jej powstania i poświęcenia, oraz słów Siostry Łucji w Fatimie. Na wyraźną prośbę Karla, nie wymienił go, jako twórcy rzeźby, ale anonimowo opowiedział o okolicznościach jej powstania.

Z biegiem czasu, wokół Madonny Fatimskiej gromadziło się coraz więcej osób, prosząc, ale i dziękując za bardzo wiele wysłuchanych modlitw. Gabloty z dziękczynnymi wotami wypełniały coraz bardziej otoczenie ....słynącej już z wielu łask Matki Bożej w tej rzeźbie.

Przyszedł rok 2004.

Wspólnota parafialna ks. Mieczysława, nie była w stanie udźwignąć kosztów utrzymania kościoła i obiektów duszpasterskich parafii.
Rada Parafii /która w Niemczech może więcej, niż proboszcz - jeśli chodzi o sprawy ekonomiczne/ podjęła jednogłośnie uchwałę, że nie da się finansowo utrzymać kościoła, więc trzeba go odsprzedać.

Skorzystano z propozycji sąsiedniej parafii, by tam - raz w tygodniu i raz w niedzielę można było sprawować nabożeństwo dla dotychczasowej wspólnoty parafii Matki Bożej Fatimskiej.

Sprzęty kościelne rozdzielono, część sprzedano do okolicznych parafii.
Ale ks. Mieczysław uparł się i postawił na swoim: on, zabiera figurę Matki Bożej ze sobą: do Polski!

Wota, które były tak licznie zgromadzone przy Matce Bożej, ks. Mieczysław osobiście zawozi do Fatimy i składa w tamtejszym Sanktuarium.

Kończąc swój pobyt w Niemczech, postanawia Figurę zabrać ze sobą do Polski.
Ładuje swój dobytek do podstawionego busika: osobiste rzeczy, parę kartonów książek i ... FIGURĘ MADONNY FATIMSKIEJ.
Sam, ma jechać samochodem osobowym z kierowcą.
W ostatniej chwili, przed wyruszeniem mówi do kierowcy osobówki, że chce jechać furgonetką "na pace", by trzymać figurę, aby się nie potłukła podczas drogi. I tak czyni.

Przed polską granicą, na samochód osobowy najeżdża tir i miażdży pół samochodu osobowego, którym - jako pasażer, miał jechać ks. Mieczysław. Kierowca, ranny, ale uszedł z życiem. Niemiecka policja stwierdza na miejscu, że gdyby obok ktoś siedział, jako pasażer - byłby ... miazgą.

Ks. Mieczysław cało, zdrowo i z nietkniętą Figurą przyjeżdża do macierzystego klasztoru. Chce ofiarować Figurę do miejscowego Sanktuarium, ale okazuje się, że świątynia ma już figurę fatimską od kilku lat;

Zatrzymuje więc - jak zaczął Ją nazywać - Madonnę Ocalenia w swojej celi zakonnej.
Gdy już śmiertelnie choruje, prosi swojego współbrata, by - gdyby odszedł z tej ziemi - zaopiekował się jego Madonną. Współbrat obiecuje /właśnie ten zakonnik, który mi to wszystko opowiedział/.

Ks. Mieczysław odchodzi do Pana w pierwszą sobotę miesiąca maja 2010 roku.

Karl Vincent, który już nigdy więcej nic nie wyrzeźbił /dlatego cisza o nim w internecie/ zmarł nagle podczas swojej prywatnej pielgrzymki do Fatimy w pierwszą sobotę miesiąca października 2010 roku.

Znów przypadek?
Zapytałem "swojego" zakonnika, czy widzi możliwość, abym ....." odkupił " tę rzeźbę dla naszego Kościoła Parafialnego?

Zamyślił się długo, po czym powiedział, abym - jeśli mogę i chcę, przyjechał nazajutrz.

Zapewne domyślacie się, że ta noc, to było i czuwanie i modlitwa, aby wszystko tak się ułożyło, bylebym tylko wywiózł stamtąd Madonnę i szczęśliwie przywiózł Ją do naszej Parafii.

Nazajutrz, godzinę wcześniej, niż się umawialiśmy, jestem na miejscu. Poszedłem do kaplicy Św. Michała Archanioła i zaczynam z Nim gadać, prosić o pomoc, perswadować, obiecywać.. /patrz zdjęcie kaplicy/; W końcu dochodzi do spotkania z "moim" staruszkiem zakonnikiem.

Oczami pytam o jego postanowienie.
Uśmiecha się łagodnie, choć z oczu płyną mu łzy.

Mówi, że był wczoraj wieczorem na grobie ks. Mieczysława i - gdy zadał mu pytanie, co powinien uczynić wobec natręta z Siedlec - odczuł tak wielki spokój serca, łagodność i pewność, że jego przyjaciel - ks. Mieczysław zgadza się na odstąpienie rzeźby dla naszego kościoła.
A ja..... mało się nie rozbeczałem, gdy dotarło do mnie, że ........
że "zachciało mi się" tych rekolekcji W TYM CZASIE I W TEJ OKOLICY;
i choć miałem pieniędzy tylko tyle, by właśnie tam, w tym sklepie zakupić i podarować naszej Parafii figurę Niepokalanej /która już jest na nowym ogrodzie skalnym/, i że miałem od kogo pożyczyć 3 000 zł, by złożyć ofiarę na Sanktuarium z racji wywiezienia stamtąd Figury Fatimskiej /z tej kwoty 3000 zł mój rozmówca obiecał, że ufunduje tablicę na grób ks. Mieczysława, a resztę przeznaczy na Seminarium Duchowne, jakie tam się znajduje/.

Jak pakowaliśmy rzeźbę, to tenże zakonnik dołożył tyle starań, byleby tylko nie uszkodziła się w drodze. Z tyłu, na dole Figury Fatimskiej, Karl umieścił swoje inicjały pod "Made in Germany" : K V A

Kochani, już upatrzyłem miejsce w naszej świątyni na umieszczenie na stałe tejże niezwykłej w swojej historii Figury Fatimskiej. Chcę sam zaprojektować i zamówić u rzeźbiarza oprawę artystyczną dla niej. Jeśli się zgodzicie i zechcecie wesprzeć to dzieło, to proszę, by ofiary składane w najbliższy wtorek na Mszy Św. o godz. 18;00 sprawowanej z racji Przemienienia Pańskiego na naszym cmentarzu - były składane z intencją: na oprawę artystyczną Figury Fatimskiej Madonny w naszym parafialnym kościele.
Można też składać dobrowolne ofiary w zakrystii, bądź przelewem na konto parafialne z dopiskiem: "Datek na oprawę figury Matki Bożej".

Ja sam, już od dawna wierzę i uczę tego innych, że nie ma przypadków, ani zbiegów okoliczności.

Jest Opatrzność!
Jest działanie Ducha Św. i zatroskana Obecność pośród nas Matki Boga i naszej Matki!
.... no i chyba to, że nie ominąłem bezczelnie Sanktuarium Św. Michała Archanioła /którego małą replikę umieściłem na dębaku - przy wejściu na plebanię/;
nadziwić się nie mogę, ale..... czy tylko o zdziwienie chodzi?
Pozdrawiam Wszystkich bardzo wzruszony; serdecznie i z podziękowaniem za uwagę i wsparcie dzieła.
Z serca + błogosławię

- ks. Janusz
proboszcz


Serwis parafii p.w. Św. Józefa Robotnika w Wołyńcach.
parafia.www@wp.pl
2010

13.08.2017
KORONA DLA FATIMSKIEJ PANI

W niedzielę, 13 sierpnia 2017 roku odbędzie się niecodzienna, historyczna uroczystość. Podczas Mszy świętej o godz. 12.00 Ksiądz Biskup Kazimierz Gurda, Ordynariusz Siedlecki nałoży na skronie figury Matki Bożej Fatimskiej Jubileuszową Koronę Wdzięczności za dar świątyni Św. Józefa Robotnika w Wołyńcach. Uroczystość wpisuje się w obchodzony Jubileusz 100-lecia Objawień Fatimskich i Rok Maryjny w diecezji siedleckiej.

Złota korona, która ozdobi przepiękną, wyrzeźbioną w latach 80-tych ubiegłego wieku w Niemczech figurę Matki Bożej będzie gestem wielkiej wdzięczności za opatrznościowy splot wydarzeń, w wyniku których została wybudowana niepowtarzalna i nietuzinkowa w bryle architektonicznej i wystroju świątynia na wołynieckim wzgórzu.

5 maja 1978 roku na warszawskim lotnisku Okęcie wylądował specjalnie wyczarterowany przez Błękitną Armię samolot odrzutowy, na pokładzie którego znajdowała się pielgrzymująca po świecie figura Matki Bożej Fatimskiej. W Polsce miała być obecna w trzech miastach, a następnie miała nawiedzić kolejne kraje ówczesnego bloku komunistycznego.

Gdy władze w Warszawie w przeddzień dowiedziały się z Radia Watykańskiego o planowanej peregrynacji, wydały rozkaz, aby pozwolić pasażerom specjalnego samolotu opuścić pokład, zaś samą figurę uwięziono w kabinie pilotów nie pozwalając na jej wyniesienie z pokładu na zewnątrz. Samolot, odstawiony na boczny pas, przez trzy dni i noce był pilnowany przez wojsko i milicję. Powstało nie tylko dyplomatyczne zamieszanie, ale powiało też międzynarodowym skandalem.

Poinformowani o incydencie, Bracia Franciszkanie z Niepokalanowa szybko wykonali z drutu obrys pielgrzymującej Madonny, który przy aprobacie i błogosławieństwie Prymasa Tysiąclecia wyruszył na zaplanowany szlak wizyty. Rzesze wiernych tym bardziej emocjonalnie i uczuciowo witali tzw. „Nieobecną Madonnę” - jak nazwano druciany, symboliczny obrys figury.

Gdy ten znak znalazł się na Jasnej Górze, postawiony przed cudownym obrazem Królowej Polski, w otoczeniu całego Episkopatu Polski, wówczas 75 000 wiernych, zebranych u stóp sanktuarium dowiedziało się o uwięzieniu Matki Bożej Fatimskiej na lotnisku. Wieść o skandalu różnymi kanałami zaczęła przedostawać się poza granice Polski. Po trzech dobach pielgrzymująca figura na pokładzie samolotu odleciała w dalszą podróż. W Polsce w spontaniczny sposób symbol „Nieobecnej Madonny” powędrował do kolejnych diecezji i parafii rodząc błogosławione owoce wśród tysięcy wiernych, którzy gromadzili się, aby modlić się i tym samym zamanifestować sprzeciw wobec poczynaniom władzy komunistycznej.

Rząd w Warszawie znalazł się w niewygodnym położeniu. Świat dowiedział się kolejny raz o łamaniu wolności religijnej w naszej ojczyźnie. Edward Gierek zabiegał o spotkanie z Prymasem Wyszyńskim, którego prosił, aby figura fatimska jeszcze raz przybyła do Polski, aby zatrzeć przykry incydent. Gwarantował, że tym razem nie będą stwarzane żadne trudności w peregrynacji Madonny po kraju.

Kardynał Stefan Wyszyński postawił jednak twardy warunek: władze miały wydać natychmiastową zgodę na budowę 28 nowych kościołów w Polsce. Rząd nie miał wyjścia i ugiął się żądaniu Prymasa.

Wielu starszych wiekiem wołynieckich parafian wspomina, jak wielkim zaskoczeniem dla ówczesnego proboszcza – śp. ks. kanonika Mieczysława Romańczuka był dzień 1 czerwca 1978 roku, gdy po wielu odrzuconych pismach, nagle z Warszawy nadeszło pozwolenie na rozpoczęcie prac przy budowie nowej świątyni – jednej z tych 28, do jakich zobowiązał się wydać zgodę rząd w Warszawie.

16 października tego samego roku kardynał Karol Wojtyła został wybrany na papieża. Historyczny wybór zbiegł się z początkiem budowy kościoła. Ówczesny Biskup Siedlecki – śp. Jan Mazur w akcie erekcyjnym nowej świątyni wyraził życzenie, aby ten powstający nowy Dom Boży był wotum i pomnikiem tego opatrznościowego wyboru i pontyfikatu. Po latach okazało się, że jest to pierwszy kościół w Polsce i w świecie z taką dedykacją.

Fakt ten stał się podstawą, aby już w kilka miesięcy po beatyfikacji Jana Pawła II, kardynał Stanisław Dziwisz na prośbę obecnego proboszcza i parafian przekazał naszej wspólnocie relikwie I stopnia – krew bł. Jana Pawła II, które zostały sprowadzone jako pierwsze do diecezji siedleckiej i uroczyście wprowadzone i zainstalowane na stałe w kościele 23 października 2011 roku w bardzo licznej obecności parafian i pielgrzymów.

Jubileuszowa Korona Wdzięczności, jaka powstaje w pracowni złotniczej z ofiar i konkretnych intencji wiernych parafian i licznie przybywających z sąsiednich diecezji pielgrzymów, którzy modlitwą i zawierzeniem wypraszają w tej świątyni łaski, których medycyna nie umie racjonalnie wytłumaczyć – oprócz drogocennego kruszcu, z którego jest wykonywana, będzie też niezwykłą koroną, związaną z osobą Papieża Polaka.

Gdy Biskup Siedlecki na wiosnę tego roku zapoznał się z intencją i okolicznościami, dla których wierni związani z kościołem w Wołyńcach pragną w ten sposób podziękować Opatrzności za dar kościoła przez wstawiennictwo Matki Bożej Fatimskiej i Św. Jana Pawła II – Papieża obecnego w Tajemnicy Fatimy, wpisał do swojego kalendarza niedzielę 13 sierpnia jako dzień, w którym spełni pragnienia wdzięcznej społeczności parafialnej i przyjaciół tej części diecezji zdobiąc figurę fatimską wotywną koroną.

W imieniu parafian, pielgrzymów i swoim własnym proboszcz Wołyniec zwrócił się z prośbą do emerytowanego już arcybiskupa Krakowa – kardynała Stanisława Dziwisza o podarowanie jakiejś osobistej pamiątki, związanej z osobą Św. Jana Pawła II, którą można byłoby umieścić w koronie Matki Bożej. Odpowiedź hierarchy przerosła wszelkie oczekiwania proszących. 25 kwietnia bieżącego roku, w swojej prywatnej rezydencji w Krakowie ks. kardynał Dziwisz przekazał księdzu proboszczowi w obecności delegatów z parafii bezcenny dar – relikwie włosów Św. Jana Pawła II z zobowiązaniem, aby zostały wmontowane w koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jednocześnie Darczyńca zaznaczył, że będzie to druga w świecie korona, zawierająca relikwię związaną z osobą Św. Jana Pawła II: pierwszą jest korona w Fatimie, w której umieszczono łuskę pocisku, wyjętą z ciała papieża po zamachu w 1981 roku; drugą będzie korona w Wołyńcach – tym razem już z relikwią I stopnia.

Wszyscy darczyńcy i ich spisane intencje dziękczynne i błagalne, jakie są cały czas składane wraz z ofiarami na wykonanie korony, będą upamiętnieni dla przyszłych pokoleń poprzez umieszczenie ich w srebrnym sercu, które później zostanie umieszczone przy Fatimskiej Madonnie.

Zapraszamy do wspólnego Dziękczynienia w niedzielę 13 sierpnia o godz. 12.00 wszystkich, którzy w Bogu pokładają nadzieję i modlą się przez wstawiennictwo Matki Najświętszej oraz szukają orędownictwa Św. Jana Pawła II. Jest to data kolejnego, rocznicowego dnia objawień sprzed 100 lat.

Niezwykłym dopełnieniem historii powstania tego Świętego Miejsca i roli Prymasa Tysiąclecia w uzyskaniu pozwolenia na budowę tego kościoła jest obecność w tej świątyni od kilku lat autentycznego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, który wisiał nad łóżkiem małego Stefana Wyszyńskiego w domu rodzinnym w Zuzeli.

Jako wotum podarował ten obraz jeden z naszych parafian, którego mama wywodzi się z rodziny Wyszyńskich z Andrzejewa i wizerunek ten dostała w posagu, przybywając po ślubie w okolice Siedlec.

Zapraszamy do świątyni na wzgórzu, w której splata się w opatrznościowy sposób aktualna do dzisiaj Tajemnica Fatimy i Wielkich Polaków, którzy zawierzyli Maryi nie tylko swoje życie, ale i losy Ojczyzny.
O szczegółach uroczystości będziemy jeszcze informowali. Chętnych, którzy chcą zapoznać się z historią i aktualnościami z życia parafii oraz bogatym materiałem zdjęciowym zapraszamy na naszą internetową stronę: www.parafiawolynce.pl. Jesteśmy obecni także na FB.
Ks. Proboszcz i Parafianie
Zdjęcia do artykułu

Zapraszamy do naszej galerii ...